• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Wybrała życie dziecka

Poniedziałek, 5 września 2022 (20:56)

Jessica Hanna, oczekując narodzin 4. dziecka, dowiedziała się, że ma raka piersi.  Wybrała leczenie niezagrażające życiu dziecka. Nowotwór w sposób cudowny się cofnął.

Jessica Hanna jest matką czworga dzieci. Gdy była w ciąży z czwartym dzieckiem, zdiagnozowano u niej raka piersi w fazie terminalnej. Lekarze doradzali jej aborcję, by mogła zawalczyć o własne życie. Odmówiła i wybrała leczenie niezagrażające noszonemu pod sercem dziecku. Po porodzie okazało się, że nowotwór się cofnął. Jej uzdrowienie zostało zgłoszone jako cud do kanonizacji bł. br. Francisa Solanusa Caseya, przy którego grobie modliła się w swoim rodzinnym Detroit.

Historię swojej choroby i cudownego uzdrowienia Jessica opowiada w mediach społecznościowych. Podkreśla, że w ostatniej ciąży Bóg powołał ją do czegoś wielkiego. Wcześniej była zadeklarowaną działaczką pro-life, jednak dopiero doświadczenie własnej choroby i troski o nienarodzone dziecko życiowo zweryfikowało i potwierdziło jej przekonania. W jednym ze świadectw wyznała, że łatwiej jest radzić kobiecie, której życie jest w niebezpieczeństwie, by nie dokonywała aborcji, niż samemu skonfrontować się z taką decyzją. Wyznaje, że inspiracją była dla niej św. Joanna Beretta Molla, u której też zdiagnozowano śmiertelną chorobę, gdy była w ciąży.

Jessica nie zrezygnowała z walki o swe życie. Po konsultacjach z wieloma lekarzami wybrała takie leczenie, które nie zagrażało jej dziecku. Bitwa była trudna, ponieważ guz piersi, który u niej zdiagnozowano w 14. tygodniu ciąży, był w 4. stadium, co w praktyce oznaczało, że z dużym prawdopodobieństwem był nieuleczalny. Jako katolik, swą przyszłość zawierzyła Bogu, modląc się po każdym cyklu chemioterapii przy grobie błogosławionego kapucyna Solanusa Caseya, który spoczywa w jej rodzinnym mieście.

– Modliłam się o cudowne uzdrowienie dla mnie i o to, by syn urodził się zdrowy – mówi w swoim świadectwie, podkreślając, że był to dla niej czas trwania pod krzyżem Jezusa. Kobietom, które znajdują się w podobnej sytuacji, radzi, sama będąc farmaceutką, by zanim podejmą ostateczną decyzję, wysłuchały kilku niezależnych opinii lekarzy. Ponadto zachęca je, by oddały się Matce Bożej, bo nikt lepiej niż Ona nie zrozumie strachu matki o swoje dziecko, a także aby zjednoczyły swoje cierpienie z krzyżem Chrystusa.

– Gdy bierzesz chemię, myśl o gwoździach wbijanych w Jego stopy i ręce. Gdy przeżywasz agonię, czekając na wyniki badań, pomyśl o Jego męce w ogrodzie Oliwnym – mówi. Dodaje, że swemu pięknemu synkowi dała imię Thomas Solanus, a sprawa jej uzdrowienia została zgłoszona jako cud do kanonizacji tego amerykańskiego kapucyna, który jeszcze za życia często modlił się za chore dzieci i ich cierpiące matki.

AB, KAI