• Środa, 13 maja 2026

    imieniny: Ofelii, Roberty, Serwacego

Pomoc z Polski

Wtorek, 30 sierpnia 2022 (11:28)

80 proc. wsparcia, jakie dociera na Ukrainę, pochodzi
z Polski i organizacji katolickich, jak Caritas i Pomoc Kościołowi w Potrzebie – wskazał ks. prof. Waldemar Cisło, powołując się na rozmowę z ks. bp. Edwardem Kawą, biskupem pomocniczym archidiecezji lwowskiej. Przywołuje SMS, jaki otrzymał od Ukraińców: „Staliście się dla nas kimś niezmiernie ważnym”.

W trakcie pobytu na Ukrainie ks. prof. Waldemar Cisło
z bliska widział, co dzieje się z pomocą humanitarną, jaka przyjeżdża z Polski. Był w Czerwonogrodzie, gdzie dotarł konwój PKwP, sfinansowany przez IŁ Capital. Przebywał
w Buczy, miejscu okrutnych zbrodni na cywilach, a także
w Kijowie i we Lwowie.

– Nie znudźmy się pomocą. Po kilku latach media zapominają o wojnie – podkreślił dyrektor sekcji polskiej stowarzyszenia. Zauważył, że „zadaniem dla Kościoła jest upominać się o najbiedniejszych”. Na miejscu pozostali głównie najbardziej potrzebujący, ci, którzy nie są w stanie uciec albo przez zły stan zdrowia, albo brak pieniędzy.
– Bogaci już dawno wyjechali – zaznaczaył ks. prof. Waldemar Cisło. Dodał, że to „pomoc na miejscu jest dziś najbardziej potrzebna”.

Wykładowca UKSW tłumaczył, że z wielu stron słyszał słowa wdzięczności. – Ludzie, którzy koordynują transporty humanitarne, napisali wiadomość: „Klękamy przed Polakami. Staliście się dla nas kimś niezmiernie ważnym”. Nasza pomoc daje Ukrainie nadzieję – akcentował. Przywołał swoją rozmowę z ks. bp. Edwardem Kawą, biskupem pomocniczym lwowskim, koordynującym działania humanitarne. To z jego ust dyrektor sekcji polskiej PKwP usłyszał, że „80 proc. wsparcia, jakie dociera na Ukrainę, pochodzi z Polski i organizacji katolickich”.

Ksiądz prof. Waldemar Cisło z pełnym przekonaniem wskazał, że „Polakom należy się pokojowa nagroda Nobla za ogromny wysiłek miłosierdzia”. W rozmowach
z Ukraińcami jest dużo uczciwości. – Słyszeliśmy słowa,
że w drugą stronę ich chyba nie byłoby stać na taką pomoc – dodał wykładowca UKSW. 

W kraju wojny potrzeba ciągłego wysiłku humanitarnego. Doświadczenia ze Lwowa wskazują, że w pierwszych dniach rosyjskiej agresji do centrum pomocowego za wschodnią granicą docierało kilkanaście tirów dziennie.
– Teraz jeśli w tygodniu przyjedzie ich kilka, to jest dobrze. Choć trzeba przyznać, że ta pomoc jest bardziej ukierunkowana, czyli przyjeżdża to, co najpotrzebniejsze: żywność, ciepła odzież i leki – wyjaśnił kapłan.

Silne obawy Kościół na Ukrainie wiąże z nadchodzącą zimą. – Diecezje i księża chcą się przygotować na mrozy. Kupują nawet małe piecyki, żeby na każdej parafii było co najmniej jedno większe pomieszczenie dla ludzi, których nie będzie stać na opał – powiedział wykładowca UKSW.

APW, Biuro Prasowe PKwP Polska