Tabletem w PO
Czwartek, 7 marca 2013 (20:30)Sprytne zagranie i fortel – w ten sposób oceniają obserwatorzy polityczni wybieg prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, który odtworzył na tablecie wystąpienie prof. Piotra Glińskiego. Część z nich zwraca uwagę na merytoryczność późniejszego przemówienia szefa PiS, który wypunktował zaniedbania rządu Donalda Tuska.
– Zagranie Kaczyńskiego z odtworzeniem wystąpienia prof. Glińskiego na tablecie było bardzo ciekawe. Dlatego że pozwoliło ominąć niewpuszczenie profesora na mównicę. Wzbudziło to też zainteresowanie parlamentarzystów, a w części wesołość. Dzięki temu prof. Gliński przemówił – zauważa dr Bartłomiej Biskup, politolog z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, w rozmowie z Naszym Dziennikiem.pl. Jednak, jego zdaniem, na te zdarzenie należy raczej patrzeć „w kategoriach technicznych, a nie politycznych”. – To zwykły fortel. Była to sprytna i zabawna sytuacja, ale nie spodziewałbym się po tym jakichś skutków politycznych – zaznacza dr Biskup.
Podobnego zdania jest dr Bogdan Więckiewicz, socjolog z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. – Rzeczywiście sprytnie to rozegrał Kaczyński. Prof. Piotr Gliński, kandydat na premiera, nie mógł osobiście wystąpić z przyczyn, o których mówiła Ewa Kopacz, marszałek Sejmu. W związku z tym fragment jego wystąpienia został zaprezentowany na tablecie i posłowie, którzy byli na sali plenarnej, mogli poznać najważniejsze punkty programu prof. Glińskiego – zauważa dr Więckiewicz.
Zwraca jednocześnie uwagę na wysoki poziom debaty, jaki zaprezentowała opozycja. – Najważniejsze były te punkty, które wymienił Kaczyński. Czyli chodzi o te szczególnie słabe strony i zaniedbania oraz szereg różnych zobowiązań, których rząd nie podjął i nie wykonał. W tym także istotne problemy związane z działaniem Unii Europejskiej – mówi dr Więckiewicz.
Wskazuje, że „środki finansowe ustalone na budżetowym szczycie unijnym, jakie ma uzyskać Polska, w rzeczywistości nie będą tej wielkości, jak to zapowiadał rząd”. – A mogą być znaczenie mniejsze – o czym wspominał chociażby prezes PiS – ze względu na inflację oraz konsekwencje nadmiernej emisji CO2. Tych kwestii, o których wspomniał Kaczyński, było znacznie więcej – podkreśla socjolog.
Zwraca uwagę, że szef PiS mówił w sposób wyważony, merytoryczny. – Dyskusja miała charakter w miarę spokojny. W związku z tym był to pewien policzek dla obecnego rządu – konkluduje dr Więckiewicz.
Jacek Dytkowski