Wymowa tajemnicy przemienienia Jezusa
Wtorek, 9 sierpnia 2022 (11:37)Homilia wygłoszona przez ks. bp. prof. dr. hab. Ignacego Deca w sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Polanicy-
-Zdroju w 1. sobotę sierpnia.
Czcigodni Ojcowie Sercanie, stróżowie tego sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej; drogie siostry zakonne; czcigodni pielgrzymi z Żywca oraz z innych miejscowości, czciciele Matki Bożej Fatimskiej.
Proponuję, abyśmy dzisiaj w naszym rozważaniu zatrzymali się nad trzema wątkami wydarzenia, jakim było przemienienie Jezusa. Najpierw przypomnimy sobie, jaki był cel i znaczenie przemienienia Jezusa; następnie wnikniemy głębiej w treść słów wypowiedzianych podczas przemienienia Jezusa i w trzeciej części wskażemy na Maryję, która najwierniej słuchała i wypełniała Boże słowo.
1. Miejsce, cel i znaczenie przemienienia Jezusa
Przemienienie Pana Jezusa miało miejsce na wysokiej górze. Jednakże żaden ewangelista nie podał nazwy tej góry. Najstarsza tradycja chrześcijańska wskazuje, że była to Góra Tabor. Znajduje sie ona w Galilei na południowy zachód od Jeziora Galilejskiego, w pobliżu Nazaretu i Kany Galilejskiej. Jezus udał się tam z trzema wybranymi uczniami: Piotrem, Janem i Jakubem, aby się modlić.
W bliskiej perspektywie była już Jego męka i śmierć na krzyżu. Odsłaniając przed uczniami swoje Bóstwo, chciał ujawnić, kim naprawdę jest. Było to szczególne doświadczenie, którego uczniowie nie potrafili dokładnie opisać. Było to przeżycie wielkiego szczęścia. Piotr wyraził to lapidarnie w słowach: „Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy” (Łk 9,33a).
Dzisiaj wiemy, jaki był cel przemienienia Jezusa. Zbawiciel chciał umocnić wiarę uczniów na czas swojej męki i śmierci krzyżowej. Ci sami uczniowie byli potem wybrani przez Niego, by patrzeć z bliska na Jego modlitwę i krwawy pot w Ogrójcu. Mieli pamiętać, kim jest Ten, który przyjmuje niezasłużenie cierpienie i wydaje się za nas na śmierć krzyżową.
Podobne znaczenie ma Pańskie przemienienie dla nas. Chrystus przemieniony zapowiada nam nasze przyszłe przemienienie. To my kiedyś dostąpimy łaski przemienienia naszych ciał w czasie końcowego zmartwychwstania. Zanim to jednak nastąpi, tu, na ziemi, winniśmy ustawicznie przemieniać się w ludzi mądrzejszych i lepszych. Powinniśmy zmieniać nasze „światowe” myślenie na myślenie ewangeliczne. Powinniśmy pracować nad zmianą naszego mówienia, by było w nim więcej życzliwości do naszych adresatów. Także winniśmy zmieniać na lepsze nasze postępowanie: złe zmieniać na dobre, dobre na lepsze. Czasem zniechęcamy się, bo nasze wysiłki, które podejmujemy nad zmianą naszego postępowania, okazują się nieskuteczne. Trzeba ciągle pamiętać, że jest możliwa przemiana na lepsze. Z każdą słabością, z każdym grzechem można się rozstać. Mamy w życiu na to tyleż dowodów. Nie może się to jednak dokonać bez Bożej pomocy. Jezus powiedział: „Beze mnie nic nie możecie uczynić” (J 15,5b). W naszych duchowych zmianach pomaga nam Bóg. Pragnijmy tylko być lepszymi i prośmy Boga o pomoc.
Po tym wątku wprowadzającym powróćmy na Górę Przemienienia i wsłuchajmy się w słowa, jakie tam zostały wypowiedziane.
2. Waga słów wypowiedzianych podczas przemienienia Jezusa
a) „Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy” (Łk 9,33a)
„[...] Piotr rzekł do Jezusa: »Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy«” (Łk 9,33a). W tych słowach Piotr wyznał swoje szczęście, wypływające z doświadczenia wielkości i piękna Wcielonego Boga. Dla nas jest to wskazówka, że z Panem Bogiem winno nam być zawsze dobrze. Powinniśmy cieszyć sie Panem Bogiem i mówić: „Panie Jezu, dobrze mi jest z Tobą. Dobrze mi jest z Twoją nauką, z Twoją Ewangelią, dobrze mi z Tobą pod krzyżem; z Tobą zawsze i wszędzie mi jest dobrze: i w kościele, i w domu, i w pracy, i szpitalu, i na weselu, i na pogrzebie, i w dniach zdrowia i w chorobie, i w radości i w cierpieniu”. Z Chrystusem winno nam być zawsze dobrze. Jeśli tego nie czujemy, jeśli tego nie doświadczamy, to coś niewłaściwego dzieje się z naszym życiem religijnym. Zamieniajmy nasze narzekanie na radość z obecności Pana Boga.
12 kwietnia 2022 r. pochowałem w Świdnicy najstarszego mężczyznę w Polsce, a w ostatnich miesiącach – najstarszego w Europie. W chwili śmierci brakowało mu 9 dni do ukończenia 112 lat. Krótko przed śmiercią był zapytany, jaka jest recepta na długie życie. Wskazał na trzy warunki, które trzeba spełnić, aby długo żyć. Pierwszy warunek – aby nie narzekać, żeby się cieszyć i być zadowolonym z tego, co jest. Drugi warunek – tak żyć, aby drugim z nami było dobrze. Nie żeby mi było dobrze, ale drugiemu aby było dobrze ze mną. I trzeci warunek, aby w każdej biedzie udawać się do Pana Jezusa. On dla nas stał się człowiekiem i zawsze jest dla nas, by nas wspomagać.
b). „To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie” (Łk 9,35)
„A z obłoku odezwał się głos:” (Łk 9,35). Jezus przyniósł na świat prawdę, nadzieję i miłość. Bóg pragnie, abyśmy przyjęli Ewangelię Chrystusa i nią żyli. Maryja w Kanie Galilejskiej powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2,5). Sama zaś najwierniej z nas wszystkich słuchała słowa Bożego i je wypełniała. Wiemy, jaki jest wspaniały owoc posłuszeństwa Maryi i tych wszystkich, którzy słuchali i słuchają Pana Boga. Pamiętajmy, że kto słucha Pana Boga, nigdy nie przegrywa, nie staje się nigdy bankrutem. Wygrywa życie doczesne i wieczne.
„To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie” (Łk 9,35). Z góry Tabor zabieramy zobowiązanie, by słuchać Pana Boga. Niech nas nie zniechęcają do trwania przy Panu Bogu różne wydarzenia w życiu publicznym: dzisiejsza nagonka na Kościół, nagonka na niektórych biskupów, na Ojca Tadeusza Rydzyka, nagonka na Radio Maryja, na Telewizję Trwam. Nie dajmy się zwieść. Róbmy swoje. Czyńmy to, co nam polecił Chrystus.
c). „Wstańcie, nie lękajcie się!” (Mt 17,7b)
Jezus wiele razy wzywał swoich uczniów do pozbawiania się lęku. Lęk rodzi się z zagrażającego nam zła, niekiedy z poczucia winy i grożącej nam kary. Kto w Boga wierzy, kto Bogu ufa, pokłada w Nim nadzieję, kto Pana Boga kocha, nie potrzebuje się lękać. Ojciec Święty Jan Paweł II wzywał nas wielokrotnie do odwagi. Już na początku swego pontyfikatu wołał do ludzi Kościoła i do świata: „Non abiate paura”. Nie lękajcie się! Mamy dziś tak wiele powodów, aby się bać, aby się lękać. Pamiętajmy, światem kieruje Bóg. Pan Jezus powiedział, że nawet nasze włosy na głowie są policzone i że żaden nie spadnie bez woli Ojca.
3. Na wzór Maryi wypełniajmy wolę Bożą
Powtórzmy jeszcze raz, że jednym z największych darów, jaki możemy składać Bogu, jest nasza gotowość na pełnienie woli Bożej. Każdą wolę Bożą trzeba przyjąć. Niekiedy ona jest bardzo trudna. Żyjemy w ostatnich godzinach tragicznym wypadkiem polskiego autokaru w Chorwacji, jadącego z pielgrzymami do Medziugoria, w którym zginęło dwanaście osób i wiele z pielgrzymów zostało ciężko rannych. Jakże jest to trudna wola Boża dla rodzin dotkniętym tym nieszczęściem.
Słuchajmy Chrystusa, Jego Ewangelią kształtujmy nasze życie. Nauka Jezusa jest bezkonkurencyjna, mimo że jest ciągle zwalczana, niekiedy ośmieszana i pogardzana. Kto słucha Chrystusa i wypełnia Jego słowo, ten spotyka się już tu, na ziemi, z radością i szczęściem. Kto zaś gardzi słowem Chrystusa, ten zwykle sprowadza na świat nieszczęście. Mamy na to tyleż dowodów w ostatnich wiekach, zwłaszcza w wieku dwudziestym. Największe awantury wojenne wywoływali ludzie, którzy pogardzili słowem Chrystusa. Nie dajmy się zwieść bezbożnym hasłom, które odgrzewają współcześni liberałowie bazujący na fałszywej antropologii. Droga do ocalenia świata prowadzi przez otwarcie się na miłosierdzie Boże i na nawracaniu się na wypełnianie woli Bożej.
Zakończenie
Moi drodzy, uczniowie nie pozostali na Górze Przemienienia, ale po szczęśliwym przeżyciu wrócili do codzienności. Przyszedł czas, że stanęli przy cierpiącym Jezusie. My także nie pozostaniemy przy tym ołtarzu na zawsze. Za chwilę stąd odejdziemy i powrócimy do naszych domów, do wspólnot rodzinnych. Zejdziemy jakby z Góry Tabor i pójdziemy w szarą codzienność, może także na jakąś górę cierpienia. Tu, przy ołtarzu, winniśmy umocnić naszą wiarę na czekające nas trudne chwile. Tu powinniśmy nabrać mocy na wielkie piątki naszego życia. Tak jak Chrystus w czasie swego przemienienia wypromieniował z siebie piękno i chwałę Boga, tak i my powinniśmy wzbudzić w sobie pragnienie przemiany siebie, by ofiarować potem bliźnim całą naszą szlachetność i dobroć.
Trzej wybrani apostołowie, świadkowie przemienienia Chrystusa, nosili w swoich sercach wspomnienie tego doświadczenia i świadczyli o nim. Świadectwem tego jest czytany dziś fragment Listu św. Piotra. Dajmy i my świadectwo o tym, co przeżywamy w tym sanktuarium i w każdej innej świątyni. Opowiadajmy innym o Jezusie, który przemienił się na Górze i który dziś nas przemienia i wzywa do przemiany. Pamiętajmy o tym, że przemiana wewnętrzna na lepsze jest darem Boga, ale jest także naszym zobowiązaniem. Na miejscach naszej duchowej przemiany kierujmy do Boga często modlitwę zawartą w słowach naszej kościelnej pieśni: „Przemień, o Jezu, smutny ten czas. O Jezu, pociesz nas!”.
Odejdźmy stąd, z tego sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej, przemienieni: ze złych – w dobrych, z dobrych – w lepszych. Odejdźmy stąd z przekonaniem, że z Chrystusem zawsze jest nam dobrze. Odejdźmy z postanowieniem, że będziemy zawsze posłuszni Jego słowu, Jego Ewangelii. Amen.
Ks. bp Ignacy Dec, biskup senior diecezji świdnickiej