• Środa, 13 maja 2026

    imieniny: Ofelii, Roberty, Serwacego

Zwiększone przewozy węgla

Poniedziałek, 8 sierpnia 2022 (11:40)

ROZMOWA / z Dariuszem Seligą, prezesem PKP Cargo SA

Na ile kryzys energetyczny wpłynął na funkcjonowanie PKP Cargo?

– Kryzys energetyczny w większym lub mniejszym stopniu dotknął wszystkie gałęzie gospodarki, nie mógł więc ominąć tak dużej firmy jak PKP Cargo. Jesteśmy wszak największym towarowym przewoźnikiem kolejowym
w Polsce i jednym z największych w Europie. W naszej branży wydatki na zakup energii trakcyjnej i oleju napędowego do lokomotyw to jedne z najwyższych pozycji kosztowych. Skoro zaś kryzys energetyczny spowodował wzrost cen prądu i paliw, to musiał się też przełożyć na sytuację PKP Cargo. Ale ta trudna sytuacja nie spowodowała problemów z realizowaniem naszych zadań transportowych, pociągi PKP Cargo dostarczają bez większych przeszkód ładunki dla polskich i zagranicznych odbiorców.

Czy problemy z wysokimi cenami paliw
i energii dotyczą transportu w całej Europie, czy jest to tylko polska specyfika?

– Polska nie jest tu wyjątkiem. Droga energia i paliwa to kłopot, z którym zmaga się branża transportowa zarówno w całej Europie, jak i na innych kontynentach. To dlatego, że rynek surowców energetycznych jest globalny i ceny ropy, gazu czy węgla wszędzie są bardzo wysokie. Problemy z kosztami zakupu energii i paliw dotykają wszystkich przewoźników poza państwami, gdzie produkcja energii i paliw jest dotowana przez państwo. W UE takie działania są jednak wykluczone.

Wyższe koszty zmusiły PKP Cargo do podniesienia cen transportu?

– Nie mieliśmy innego wyjścia, musieliśmy renegocjować umowy, które były zawierane jeszcze w czasach, gdy energia i paliwa były znacznie tańsze. Brak renegocjacji takich kontraktów byłby działaniem na szkodę spółki, bo ponosilibyśmy wysokie straty. Klienci rozumieją naszą sytuację, oni też zmagają się z wysokimi cenami nośników energii i dlatego rozmowy o podwyżkach usług transportowych przebiegały w spokojnej atmosferze. Stało się tak również dlatego, że PKP Cargo stara się podnosić ceny swoich usług w umiarkowany sposób, aby podwyżki
z jednej strony zapewniały nam rentowność przewozów,
a z drugiej – żeby nie były dotkliwe dla klientów.

Istnieje ryzyko, że w razie kłopotów
z węglem i energią – przed jesiennymi problemami ostrzegają eksperci – transport kolejowy w Polsce może stanąć?

– Takiego ryzyka nie ma, gdyż produkcja energii elektrycznej i paliw nie jest w żadnym stopniu w Polsce zagrożona i nie zabraknie prądu i oleju napędowego do napędzania lokomotyw. Większe obawy o przyszłość na pewno mają inne branże naszej gospodarki, ale transport jest pod tym względem bezpieczny, choć na pewno największym problemem będą wysokie ceny energii. Liczymy, że polski przemysł uniknie większych perturbacji
z powodu kryzysu energetycznego, gdyż od kondycji naszej gospodarki zależy koniunktura w transporcie,
a więc i perspektywy dla sektora kolejowego.

Trwający kryzys energetyczny wywołał wielkie zapotrzebowanie na węgiel. Czy pojawiają się problemy z dostarczeniem
go do odbiorców?

– Ze strony PKP Cargo nie ma takich problemów. Wyzwaniem nie jest przewóz węgla przez kolej, ale deficyt tego paliwa na rynku. Agresja Rosji na Ukrainę wymagała reakcji Polski i Unii Europejskiej w wymiarze politycznym
i gospodarczym. Dlatego wprowadzone zostały sankcje ekonomiczne wobec Rosji, a jedną z nich jest embargo na import rosyjskiego węgla. W poprzednich latach Polska sprowadzała z Rosji duże ilości tego surowca i teraz trzeba znaleźć nowych dostawców czarnego paliwa, zwłaszcza na potrzeby odbiorców indywidualnych i niewielkich lokalnych ciepłowni. PKP Cargo cały czas realizuje przewozy węgla zgodnie z wcześniej zawartymi umowami z kopalniami, przedsiębiorstwami energetycznymi oraz innymi klientami, ale oczywiście nie wozimy już węgla rosyjskiego.

Rząd szuka milionów ton węgla na świecie. Trafi on do nas drogą morską. A rolą kolei będzie dostarczenie go do wszystkich części Polski. Czy ten proces będzie przebiegał sprawnie? PKP Cargo jest na to gotowe?

– Premier Mateusz Morawiecki postawił przed PKP Cargo zadanie przewiezienia z portów do różnych miejsc w Polsce 4,5 mln ton węgla, który zakupią państwowe spółki Węglokoks i PGE Paliwa. Nie mam żadnych wątpliwości,
że podołamy temu zadaniu. Chciałbym też podkreślić,
że nie czekaliśmy na decyzję premiera Mateusza Morawieckiego z rozpoczęciem przygotowań do wykonania zwiększonych przewozów węgla. Mieliśmy już bowiem wcześniej sygnały, że i dostawcy, i odbiorcy węgla oczekują, że to PKP Cargo zajmie się ich ładunkami.
To świadczy o dużych oczekiwaniach wobec naszej spółki
i ogromnym zaufaniu, jakim się cieszymy jako narodowy
i największy przewoźnik kolejowy w Polsce. Na pewno decyzja premiera daje nam większe możliwości działania, aby w ciągu kilku miesięcy wykonać zadanie przewiezienia dodatkowych 4,5 mln ton węgla ponad te kontrakty, które już mamy podpisane.

Jak wyglądają w PKP Cargo przygotowania do tej operacji?

– Naszym zadaniem jest zabezpieczenie odpowiednich zasobów taborowych, musimy zadbać również o jak najbardziej efektywne wykorzystanie naszego taboru, czyli o szybki obieg wagonów i lokomotyw, żeby jak najkrócej stały one w kolejce do portów i jak najszybciej opuszczały terminale węglowe. To zależy nie tylko od nas, dlatego intensyfikujemy współpracę z PKP Polskimi Liniami Kolejowymi, które zarządzają siecią kolejową w Polsce.
To samo dotyczy współpracy z zarządami portów. Musimy opracować i wdrożyć takie procedury, które umożliwią sprawny wywóz węgla z portów. Terminale węglowe, sieć kolejowa mają ograniczoną przepustowość, dlatego trzeba tak organizować proces przewozowy, aby znaleźć dodatkowe rezerwy. Duży nacisk kładziemy na odpowiednią organizację pracy, aby nasi pracownicy: maszyniści, ustawiacze, rewidenci taboru, dyspozytorzy
i inne osoby zaangażowane w proces przewozowy, podołali zadaniu zwiększenia przewozów węgla. Widzę ogromne zrozumienie pracowników dla warunków, w jakich działamy, jestem zbudowany ich postawą, zaangażowaniem. Załogę PKP Cargo tworzą ludzie, którzy mają świadomość, jak odpowiedzialne i ważne zadanie na nas spoczywa. Wszyscy jesteśmy kolejarską rodziną, która nieraz pokazała polskiemu społeczeństwu, że w trudnych sytuacjach można na nas liczyć. Teraz Polska jest właśnie w takiej trudnej sytuacji, gdyż agresja Rosji na Ukrainę zmusiła nas do wprowadzenia sankcji przeciw Moskwie,
a jednym z jej elementów jest embargo na rosyjski węgiel. Dlatego musimy importować miliony ton węgla spoza Europy drogą morską.

Od miesięcy mówi się, że w Polsce brakuje węglarek. Czy problem ten został rozwiązany?

– PKP Cargo nie brakuje węglarek. Dodatkowo, aby sprostać rosnącemu popytowi na przewozy węgla, zwiększyliśmy liczbę wagonów przewidzianych do remontu. W razie potrzeby możemy się posiłkować wynajmem wagonów. Jednocześnie teraz, gdy węgiel nie dotarł jeszcze do portów, zwiększamy przewozy kruszyw na budowy dróg i linii kolejowych, aby wykonawcy mieli odpowiedni zapas kamienia. I gdy będziemy kierować więcej węglarek do przewozu węgla, nie dojdzie do wstrzymywania inwestycji infrastrukturalnych, które Polsce są potrzebne. Oczywiście, podaż węglarek na polskiej kolei jest zdecydowanie niższa niż pięć czy dziesięć lat temu,
ale w tym roku nie będzie to przeszkodą w realizacji zwiększonych przewozów czarnego paliwa. Uprzedzając ewentualne pytania o przyczyny spadku liczby węglarek, chciałbym wyjaśnić, że był to proces związany ze zmianami w strukturze przewozów kolejowych w Polsce. Od początku lat 90. XX wieku obserwujemy stały spadek wydobycia węgla w naszym kraju – przynajmniej o kilka procent każdego roku – tym samym spadało też systematycznie zapotrzebowanie na jego przewóz koleją. Rośnie natomiast popyt na transporty innych kategorii ładunków. Dlatego przewoźnicy zmniejszali zasoby węglarek, a kupowali wagony innych typów, np. platformy do przewozu kontenerów. 

Czy nastawienie się na większe przewozy węgla nie spowoduje, że PKP Cargo nie wykona kontraktów dotyczących transportu innych rodzajów ładunków?

– Rzeczywiście, takie ryzyko istnieje. Premier, wydając decyzję w sprawie transportów importowanego węgla, pozwolił nam ograniczyć inne przewozy, jeśli uniemożliwiłyby nam one wykonanie naszego podstawowego zadania. W decyzji premiera zapisano również, że w razie zerwania kontraktu i utraty przychodów PKP Cargo otrzyma odszkodowanie ze Skarbu Państwa. Chodzi bowiem o to, aby nie ucierpiały interesy ekonomiczne PKP Cargo i aby strat nie ponieśli akcjonariusze. Traktuję to rozwiązanie jako swoistą „polisę ubezpieczeniową”, gdyż liczę, że nie będziemy musieli po ten instrument sięgać, a jeśli pojawią się jakieś kłopoty
z przewozami, to najwyżej z powodu opóźnienia
w realizacji niektórych kontraktów spółki. Mogę zapewnić, że PKP Cargo będzie się starało wywiązać z wszystkich zawartych kontraktów. Zwiększone przewozy węgla traktujemy bowiem jako wyzwanie i szansę dla firmy,
a nie jako źródło kłopotów. 

PKP Cargo angażuje się w przewóz zboża
z Ukrainy. Jak wielkie siły zgromadzono do tego zadania?

– Zainteresowanie Ukraińców przewozami zboża przez Polskę nie jest już tak duże jak w pierwszych tygodniach wojny. Wydawało się, że będzie to jedyny kierunek eksportu pszenicy i kukurydzy z ukraińskich elewatorów.
Z czasem jednak sytuacja nieco się uspokoiła, ukraińscy eksporterzy znaleźli różne nowe drogi wywozu ziarna i na granicy polsko-ukraińskiej ruch pociągów z ziarnem odbywa się bez większych problemów. Teraz, gdy jest szansa, że Rosja na trwale odblokuje żeglugę do portów ukraińskich, problemy z eksportem zbóż z Ukrainy powinny być w dużym stopniu zażegnane. To jest ważne dla ukraińskiej gospodarki, ale nie zapominajmy o tym, że bez dostaw zbóż z Ukrainy w wielu krajach Afryki Północnej
i Bliskiego Wschodu mogłyby się pojawić niedobory żywności.

Jak układa się współpraca ze stroną ukraińską?

– Bardzo dobrze, choć działamy w trudnych warunkach. Ukraina jest w stanie wojny i to rzutuje również na transport kolejowy. Dużym wyzwaniem jest dla nas pokonywanie przeszkód związanych z inną szerokością torów w Polsce i na Ukrainie, bo to powoduje konieczność przeładowywania towarów i wydłuża przez to czas transportu. Cały czas działają zespoły robocze polskich
i ukraińskich kolei, aby na bieżąco rozwiązywać problemy przewozowe. Musimy obsłużyć nie tylko pociągi z ziarnem, wszak kolej wozi z Ukrainy także inne towary, a w drugą stronę wysyłane są np. wagony z pomocą humanitarną, paliwem czy środkami medycznymi. 

Jakie cele stawia sobie zarząd PKP Cargo
w tym roku?

– Najważniejszy cel to realizacja wszystkich zadań przewozowych, o których rozmawialiśmy. Jednocześnie dążymy do poprawy wyników finansowych i podnoszenia efektywności działalności PKP Cargo. Zarząd, który
w nowym, pełnym składzie działa dopiero od kwietnia br., jest też zdeterminowany w tym, aby poprawiać warunki pracy w spółce. Dlatego jedną z naszych pierwszych decyzji było podpisanie porozumienia ze związkami zawodowymi w sprawie podwyżek wynagrodzeń. Nie mogliśmy bowiem ignorować tego, że z powodu inflacji wzrosły koszty utrzymania polskich rodzin. Chcieliśmy też w ten sposób także docenić pracowników za ich ciężką
i sumienną pracę. 

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk