• Środa, 13 maja 2026

    imieniny: Ofelii, Roberty, Serwacego

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Błyskawiczna pomoc

Czwartek, 4 sierpnia 2022 (00:05)

ROZMOWA / z Karolem Kierzkowskim, brygadierem, rzecznikiem Państwowej Straży Pożarnej

Polscy strażacy i policjanci zakończyli misję w Czechach, gdzie uczestniczyli w akcji gaszenia pożaru w rezerwacie Czeska Szwajcaria. W jakiej kondycji wrócili do domu?

– Nie mieli żadnych kontuzji, ale oczywiście byli trochę zmęczeni. Trudno się dziwić, bo było to 5 dni intensywnych lotów, a oni pracowali od rana do wieczora. Już pierwszego dnia, 26 lipca, niedługo po dotarciu na miejsce działań w miejscowości Uście nad Łabą w Republice Czeskiej, po krótkiej odprawie już byli w powietrzu. Tego dnia przez ponad 2 godziny lotów wykonano 42 zrzuty wody, co dało ponad 120 tys. litrów wody zrzuconych na płonący las.

Organizacja akcji pomocowej dla naszych południowych sąsiadów przebiegła błyskawicznie. Prośbę o wsparcie w postaci śmigłowca z podwieszanym zbiornikiem na wodę otrzymaliśmy około 8.00 rano we wtorek. Polska załoga złożona z czterech policjantów i trzech strażaków prowadziła akcję gaśniczą na miejscu działań jeszcze przed godziną 19.00. To mniej niż 12 godzin od momentu wystosowania oficjalnej prośby do faktycznego udziału polskich ratowników na miejscu akcji. Było to możliwe dzięki natychmiastowej decyzji ministra spraw wewnętrznych, który odpowiedział pozytywnie na apel strony czeskiej, oraz pełnej mobilizacji polskiej policji i Państwowej Straży Pożarnej.

Jakie działania podejmowali na miejscu? Z doniesień wynika, że wykonali tam 16 lotów i 489 zrzutów wody?

– Polscy strażacy i policjanci otrzymali sektor pracy na północ od miejscowości Hřensko, powierzchnia lasu obejmowała około 100 hektarów. Polacy współpracowali ze śmigłowcami czeskimi oraz słowackimi. Były to działania trwające trzy dni. Z uwagi na stabilną sytuację w tym rejonie polska załoga otrzymała nowe zadania na kierunku wschodnim. Priorytetem było dotarcie do trudno dostępnych miejsc na wysokich półkach skalnych oraz klifach, do których nie mogli dotrzeć czescy strażacy. Trzeba podkreślić, że śmigłowce i samoloty lotnicze zrzucały wodę w bardzo precyzyjny sposób. To było jednorazowo około 3 tys. litrów wody. To więcej niż pojemność zbiornika standardowego samochodu gaśniczego, który może pomieścić około 2,5 tys. litrów wody. Precyzyjne zrzuty wody są niezwykle pomocne i skuteczne w prowadzeniu akcji gaśniczej w lasach.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Jacek Sądej