• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Antifa - bandyci po trzydziestce

Środa, 6 marca 2013 (17:09)

Po napadzie na młodych uczestników Marszu ku czci Żołnierzy Wyklętych w Lublinie trzech uzbrojonych bojówkarzy przedstawiających się jako „Antifa-huligans” już siedzi w lubelskim areszcie. Pozostałych szuka policja.

– Trudno po trzech dniach śledztwa mówić o karkołomnym przełomie – powiedziała „Naszemu Dziennikowi” prokurator Justyna Rutkowska-Skowronek, szefowa Prokuratury Rejonowej Lublin-Południe. – Napastnicy zostali aresztowani. Osoby te, dokonując napaści, wykrzykiwały hasła „Antifa-huligans”. Policja prowadzi czynności zmierzające do zidentyfikowania pozostałych sprawców – dodała.

Do napadu doszło 1 marca, w Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych ok. godz. 23.00 na jednej z głównych ulic miasta. Alejami Racławickimi szło sześciu młodych ludzi w wieku od 19 do 25 lat. Wracali z marszu organizowanego w centrum miasta przez środowiska patriotyczne. W okolicach Ogrodu Saskiego spokojnie idąca młodzież została zatrzymana przez dziesięcioosobowy oddział zamaskowanych i uzbrojonych w noże, pręty, butelki i wschodnie narzędzia walki mężczyzn.

Napastnicy usiłowali najpierw ustalić, czy chłopcy są „nazi” lub „narodowcami”, ale ci tłumaczyli, że nie są członkami żadnej organizacji politycznej, lecz tylko byli na marszu z okazji Dnia Żołnierzy Wyklętych. To wystarczyło, by zostali niezwykle brutalnie zaatakowani groźnymi dla życia narzędziami. Młodzi ludzi byli kopani i maltretowani nawet po upadku na ziemię.

Przed groźniejszymi skutkami napaści uchroniła ich interwencja policji. Okazało się bowiem, że lewaccy bojówkarze mieli tego dnia pecha. Wcześniej zostali zauważeni przez policjanta obsługującego kamery monitoringu miejskiego, gdy za jednym z kiosków przygotowywali się do napadu. Byli już zamaskowani, mieli kominiarki i szaliki na twarzach, a kurtki wywracali na lewą stronę, aby utrudnić identyfikację. W rękach trzymali butelki i pałki.

Ponieważ nie ulegało wątpliwości, że planują napaść, na miejsce wysłani zostali policyjni wywiadowcy oraz policjanci z Oddziału Prewencji KWP w Lublinie. To oni uratowali młodych ludzi i ujęli na gorącym uczynku trzech napastników. O sprawie jako pierwszy poinformował portal kurierlubelski.pl.

Zatrzymani to: Krzysztof l., 34 lata, który w tracie zdarzenia posługiwał się metalową pałką i gazem pieprzowym; Mikołaj B., 35 lat, nauczyciel filozofii, bezrobotny na utrzymaniu rodziców, posługujący się dwoma grubymi prętami połączonymi łańcuchem, nożem sprężynowym i gazem pieprzowym, oraz Łukasz S., 30 lat, z zawodu spawacz-ślusarz uzbrojony w skórzane rękawice wzmocnione komorami z piaskiem kwarcowym. Tylko ten ostatni przyznał się do winy.

– Złożył krótkie wyjaśnienia, treści których nie ujawniamy, ponieważ jeszcze wszyscy nie zostali ujęci – wskazuje prokurator Rutkowska-Skowronek.

Nie powinno to sprawić policji większych problemów, gdyż środowisko lewackich ekstremistów w Lublinie specjalnie się nie kryje. Latem ub.r. wywiesiło na przeznaczonym do rozbiórki kinie „Kosmos” wielki banner nawołujący do swoich przestępczych działań. W tym samym czasie za zgodą władz miejskich lewacy urządzili wiec pod miejskim ratuszem. Dwóch z ujętych napastników jest dobrze znanych lubelskiej policji.

– Te dwie osoby miały już wcześniej kontakt z organami ścigania. To były sprawy z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii – wskazuje prok. Justyna Rutkowska-Skowronek.

Jako prawdopodobne motywy napadu pani prokurator wskazuje różnice ideologiczne. – Na razie możemy tylko domniemywać, że chodziło o odmienne poglądy ideologiczne – zaznaczyła. – Śledztwo prowadzone jest w kierunku art. 159 kk, czyli pobicia z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Przestępstwo to jest zagrożone karą do 8 lat więzienia.

Jeden z zatrzymanych ma już obrońcę z wyboru.

Adam Kruczek, Lublin