• Środa, 13 maja 2026

    imieniny: Ofelii, Roberty, Serwacego

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Dyktat Niemiec niszczy UE

Wtorek, 2 sierpnia 2022 (01:31)

ROZMOWA / ze Szczepanem Wójcikiem, rolnikiem i prezesem Fundacji Polska Ziemia

 

Na Pana zaproszenie do Polski przyjechali przedstawiciele holenderskich organizacji rolnych, odpowiedzialni za organizację największych protestów rolników w Europie. Jaki był cel tego spotkania?

– Budowa silnego frontu rolników z całej Unii Europejskiej przeciwko próbom zniszczenia naszego rolnictwa i ostrzeżenie polskich władz przed tym, co pełznie do nas z tej lewackiej strony. Musimy się przed tym bronić.

Połączenie konkurentów rynkowych jest możliwe?

– We wspólnej sprawie? Absolutnie tak! Ktoś postawił w internecie zarzut, że powinniśmy się interesować polskimi rolnikami, a nie holenderskimi farmerami. Przepraszam najmocniej, ale jako otwarty przeciwnik takiej krótkowzroczności muszę z powodu podobnych twierdzeń zaprotestować! Jeżeli ktoś nie dostrzega tego, że to, co dzieje się dzisiaj w Holandii, jest globalną tendencją, a nie tylko lokalnym problemem, to powinien jak najszybciej zrewidować swoje podejście. Polska nie jest samotną wyspą, działamy na wspólnym europejskim rynku i wszelkie nawet największe szaleństwa unijnych urzędników czy ideologiczne zapędy polityków mają wpływ na wszystkie kraje Unii. Co się dzieje w sprawie polityki energetycznej narzucanej nam przez Unię Europejską? Co się dzieje w kwestii polityki klimatycznej, tak zwanej praworządności? To też nas nie dotyczy? Dogadywanie się Niemców z Rosjanami ponad naszymi głowami – to też nas nie dotyczy? Holendrzy są jak zwykle papierkiem lakmusowym dla liberalizacji przepisów – nasi przyjaciele z Holandii sami o tym mówią, że znowu są „ćwiczeni”, że sprawdza się, jak daleko władza może się posunąć…

Na czym w wielkim skrócie polega ten eksperyment?

– Na krojeniu rolnictwa po kawałku. Holendrzy byli przekonywani, że muszą w pełni „zekologizować” swoje gospodarstwa. Zrobili to, ponosząc ogromne inwestycje, i dziś te gospodarstwa każe im się zamykać. Początkowo mówiono im, że powinni ograniczyć hodowlę zwierząt futerkowych, a w końcu jej zakazano. Mówiono wówczas, że nie chodzi o ograniczanie całości rolnictwa, ale podobno zbędnych jego gałęzi. Holendrzy odpuścili. 13 lat później władze ich kraju chcą wyrugować rolników z ich własnej ziemi i zapowiedziały ograniczenie o jedną trzecią rolnictwa w Holandii. Dodam, że ten kraj jest dziś drugim eksporterem żywności w Unii Europejskiej. Żyjemy na wspólnym globalnym rynku, a ta szkodliwa tendencja walcząca z rolnikami jest obecna w mniejszej lub większej skali w całej Europie.

Są jednak plany uzdrowienia rolnictwa proponowane przez UE…

– Przedsiębiorcy rolni, gdy słyszą o tych politycznych zapowiedziach dotacji, dopłat, wyrównań, funduszach promocji, pukają się w głowy. Chcemy produkować, bezpiecznie inwestować swoje pieniądze, chcemy stałości i stabilizacji polityki rolnej, chcemy eksportować i być równo traktowani. Nie ma większej katastrofy dla rolnictwa, niż to, że dotykają się go urzędnicy. Trzeba to powiedzieć wprost: Unia jest dziś zarządzana bez pomysłu i koncepcji przez ludzi zmęczonych władzą i odpowiedzialnością, która na nich spoczywa. Wydaje mi się, że wielu z nich nie ma zresztą świadomości, jak niebezpieczną zabawkę wzięli do rąk. A tu przecież chodzi o bezpieczeństwo żywnościowe Europy i świata, i to w jednym z najtrudniejszych momentów współczesnej historii. Komuś ewidentnie zależało i zależy na tym, aby najpierw uzależnić Europę od rosyjskiego gazu, a teraz osłabić produkcję żywności.

Gdzie według Pana prowadzą tropy?

– Jak zwykle na Wschód i Zachód. To Niemcy rządzą Unią Europejską i wymuszają na państwach członkowskich wprowadzanie konkretnych zmian. Żądają redukcji emisji dwutlenku węgla, zamykania kopalń, gdy sami je w tym czasie otwierają, wygaszania elektrowni węglowych, gdy sami je w tym czasie budują, ograniczania rolnictwa, gdy sami je w tym czasie rozwijają; blokowania rozbudowy infrastruktury lotniczej, bo po co w Polsce Centralny Port Komunikacyjny, skoro „jest lotnisko w Berlinie?”. Wpływają na blokowanie w Polsce działalności firm spoza Unii Europejskiej. Nie mówię już o niemieckiej umowie z krajami Ameryki Południowej.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

AB