• Niedziela, 10 maja 2026

    imieniny: Antonina, Gardenii, Izydora

XVI NIEDZIELA ZWYKŁA

Ewangelia

Niedziela, 17 lipca 2022 (09:29)

Łk 10,38-42

Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa.

Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: „Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła”.

A Pan jej odpowiedział: „Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”.


Rozważanie

Dla Ciebie, Jezu!

Ewangeliczna scena doczekała się niezliczonych interpretacji biblijnych, literackich, malarskich. Wydaje się w swojej wymowie bardzo prosta: życie kontemplatywne, skupione jedynie na Panu Bogu, bez „przeszkadzaczy” i materialnych balastów – to jest duchowa crème de la crème, reszta, czyli nasze ludzkie zabieganie, to „smutna konieczność”. Ów podział funkcjonuje od wieków – znajdziemy go już w średniowiecznych komentarzach. Często Marta była tam przedstawiana jako symbol życia świeckiego, Maria – zakonnego. I pokutuje w umysłach do dziś. Sęk w tym, że koncentrując się na skrajnych postawach, nie przewiduje przestrzeni „pomiędzy”. Czy zatem jest właściwy?

Problem w tym, że cała nasza chrześcijańska powszedniość znajduje się gdzieś „pomiędzy”. Pomiędzy codzienną modlitwą, niedzielną Eucharystią a codziennością utkaną trudem, pracą, zwyczajnym zabieganiem, radością przeplatającą się ze smutkiem, zatroskaniem o dziś i jutro. Fałszywym wnioskiem, jaki czasem wysnuwają ludzie wierzący, jest przekonanie, jakoby spotkanie z Bogiem mogło się dokonać tylko w modlitwie, w kościelnej ciszy – że poza nimi Jego obraz na tyle się zaciera, iż nie warto nawet próbować Go szukać. To też dość wygodna wymówka, aby – skoro już tak jest – meblować świat po swojemu. I w świecie tym Chrystus musi respektować ostrzeżenie „no go!” – trzymać się od moich pomysłów na szczęście z daleka. „Quae sunt caesaris, caesari; et quae sunt Dei, Deo” (Bogu – co Boskie, cezarowi – co cesarskie). I basta!

I dlatego jako chrześcijanie przegrywamy batalię o świat zbudowany na fundamentach Ewangelii, czyniąc słowa z Modlitwy Pańskiej „przyjdź Królestwo Twoje” fikcją.

Boga można spotkać wszędzie. Nie tylko w kościele. Kluczem są słowa św. Pawła: „Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie” (1 Kor 10,31). Poranna pobudka i znak krzyża otwierający dzień, śniadanie, wysłanie dzieci do szkoły, wyjście do pracy – na Twoją chwałę, Panie! Rozmowa ze spotkanymi ludźmi, każde świadectwo miłości, zmęczenie, radość, wierność Tobie – niekiedy okraszona cierpieniem, bolesnymi razami przyjętymi od tych, co gardzą Tobą – dla Ciebie, Jezu! Modlitwa, medytacja, dobra lektura – abyś Ty był we wszystkim uwielbiony!…

I wtedy Marta i Maria spotkają się w nas.

Ks. Paweł Siedlanowski