• Czwartek, 14 maja 2026

    imieniny: Macieja, Bonifacego

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Kluczowa jest ropa

Piątek, 3 czerwca 2022 (01:01)

ROZMOWA / z Beatą Kempą, posłem Solidarnej Polski do Parlamentu Europejskiego

 

Patrząc na efekty unijnego szczytu i przyjęte sankcje, można powiedzieć, że świadomość bestialstwa, zbrodni i zagrożenia ze strony Rosji w końcu zaczyna docierać do europejskich elit?

– Dobrze się stało, że mimo licznych trudności konkluzje tego szczytu idą w kierunku nałożenia sankcji na Rosję. Oczywiście nie jest to jeszcze w 100 proc. dociśnięcie buta do gardła imperatora, ale jest to kolejny ważny sygnał, że Zachód nie chce się dać rozgrywać. Władimir Putin chciał rozbić solidarność krajów Unii, licząc w szczególności na zawetowanie embarga na rosyjską ropę przez Węgry czy Słowację. Mimo wielu trudności i problemów – zwłaszcza gdy chodzi o wymienione kraje, które są niemal w 100 proc. uzależnione od rosyjskiej ropy, więc zgoda na sankcje mogłaby spowodować potężne tąpnięcie tych gospodarek – udało się osiągnąć kompromis. To jest sygnał, że Zachód dostrzega zagrożenie ze strony Rosji i choć opornie, to jednak kolejne sankcje są nakładane. Myślę, że ważne jest także uszczelnienie poprzednich restrykcji i odcięcie największego rosyjskiego banku Sbierbanku od systemu SWIFT. Ten kolejny pakiet sankcyjny to jest krok w dobrym kierunku, bo nie ma co liczyć, że naród rosyjski się ocknie, obali Putina i nie pozwoli na kontynuowanie zbrodniczych działań na Ukrainie. Przy tym poziomie indoktrynacji, jaki jest w tej chwili w Rosji, kiedy ok. 80 proc. tamtejszego społeczeństwa czerpie wiedzę tylko z mediów rządowych, taki przewrót jest niemożliwy. W tej sytuacji Putina i jego reżim mogą złamać tylko potężne sankcje gospodarcze oraz sankcje osobiste wobec oligarchów i ich rodzin, którym zostanie odcięty dostęp dóbr na Zachodzie.

Ale agresja rosyjska trwa już 100 dni. Czy te ostre restrykcje nie powinny być nałożone wcześniej? Sbierbank dopiero teraz został objęty sankcjami, miał zatem czas, żeby stworzyć obejścia i odpowiednio się przygotować…

– Dokładnie tak. Proszę jednak pamiętać, że ten konflikt może potrwać długo, będzie wyniszczający i będzie miał na celu zmęczenie międzynarodowej opinii publicznej – w szczególności takich państw, jak Niemcy, Francja, Holandia, z którymi Rosja miała dotychczas potężne interesy – aby móc kontynuować wcześniejszą współpracę. Dlatego polityka Putina i całego jego otoczenia ma na celu rozbijanie solidarności wewnętrznej w Unii i szerzej. Oczywiście, że szybka i zdecydowana reakcja mogłaby zastopować zapędy Putina, zmuszając go do odwrotu. Polska proponowała takie sankcje, żeby uniknąć sytuacji z 2014 r., kiedy Zachód szybko ustąpił, nie był konsekwentny, co było wprost zachętą dla Putina do kolejnych agresywnych działań. Niestety, na początku obecnego konfliktu pierwsze sankcje okazały się zbyt słabe i – używając porównania z ringu bokserskiego – mimo ciosu Putin utrzymał się na nogach, dlatego powinny zostać wyprowadzone kolejne uderzenia powodujące nokaut. Te sankcje powinny być dotkliwsze i wcześniej wprowadzone. Ale nie były. Gdyby były, to Rosja stałaby się bankrutem. I do tego trzeba doprowadzić, żeby nie tylko elity, ale też rosyjskie społeczeństwo – żeby oni wszyscy to odczuli i zaczęli myśleć.

Na razie poprzez blokadę ukraińskiego zboża Putin chce doprowadzić do zakłócenia bezpieczeństwa żywnościowego świata…

– Problem jest poważny i dotyczy Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, gdzie przerwanie łańcuchów dostaw ukraińskiego zboża, nawozów, komponentów do produkcji pasz już powoduje potężne perturbacje i głód. To z kolei może wywołać falę migracji do Europy. Putin zdawał sobie sprawę z tego, że przerwanie łańcuchów dostaw zbóż – szczególnie drogą morską z Ukrainy – spowoduje, że bardzo biedne kraje Afryki Północnej, np. Sudan, również Egipt, nie będą miały szans, żeby się wyżywić. Jeśli do tego dodamy kraje Bliskiego Wschodu, np. Liban, który jest w ekstremalnie trudnym położeniu, to widzimy, że sytuacja jest poważna. Skutki wojny wywołanej przez Rosję na Ukrainie przekładają się na wzrost cen żywności na świecie. Myślę jednak, że to dopiero jest początek potężnego zjawiska i fali głodu, z jaką będziemy mieli do czynienia. Proszę zwrócić uwagę, że Ukraina produkowała nawozy, które w wielu krajach używano do uprawy soi. Brak tych nawozów przekłada się na brak plonów, a soja jest podstawowym składnikiem paszy dla zwierząt hodowlanych – zwłaszcza bydła, stąd hodowcy na świecie mają duży problem. Na poziomie Unii Europejskiej już są organizowane alarmujące konferencje dotyczące bezpieczeństwa żywnościowego i Putin doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Co więcej, śmieje się w twarz nie tylko Europie, ale całemu światu. Sytuacja jest zatem bardzo poważna, dlatego wszyscy powinni być zainteresowani tym, żeby ten konflikt zakończyć.

A co z embargiem na rosyjski gaz? Słyszymy, że kwestia ta może znaleźć się w siódmym pakiecie sankcji, o ile taki będzie.

– Putin, dopóki będzie się czuł mocny, dopóki będzie miał źródła finansowania swoich zbrodniczych działań – a wiemy, że wciąż je ma – dopóty będzie stale eskalował ten konflikt i będzie to czynił równie brutalnie. Tym bardziej nie można spocząć z uszczelnianiem sankcji, a więc ograniczaniem do minimum możliwości robienia interesów przez Rosję, i to nie tylko z krajami unijnymi. Uważam, że musimy myśleć, jak globalnie ograniczać działania rosyjskie, i gaz – podobnie jak ropa – jest tu kluczowym elementem.

Jeśli chodzi o embargo na ropę, to wiemy, że niektórym państwom przyznano derogacje. I to jest precedens. Czy nie ma zagrożenia, że te wyjątki będą wykorzystywane w przyszłości chociażby w przypadku embarga na gaz?

– Jest to bardzo możliwe. Sądzę jednak, że w przypadku szóstego pakietu i embarga na ropę są kraje, które są uzależnione od rosyjskiej ropy, ale nie dlatego, że chcą, tylko z powodów infrastrukturalnych. Jest zatem pytanie, w jakim stopniu Unia Europejska będzie potrafiła szybko zadziałać, aby pomóc tym krajom zbudować odpowiednią infrastrukturę przesyłową, która pozwoli im na uniezależnienie się od rosyjskich węglowodorów. Oczywiście jest to kwestia pewnego procesu, bo tego nie da się zbudować w miesiąc czy dwa, ale też nie można tego odwlekać w nieskończoność, bo Rosjanie to błyskawicznie wykorzystają. Problem zatem tkwi nie tyle w złej woli tych państw, ile raczej w infrastrukturze i zaszłościach historycznych.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.

AB