• Niedziela, 10 maja 2026

    imieniny: Antonina, Gardenii, Izydora

Nadzieja w Maryi

Wtorek, 10 maja 2022 (20:23)

Biskup Zaporoża: Prosimy Maryję, by już dziś przygotowała mosty pojednania.

Na wschodzie Ukrainy toczą się bardzo ostre walki, jednak ludzie są przekonani, że kraj ten wkrótce pokona wroga. – W narodzie panuje dobry duch, ludzie wierzą w zwycięstwo i o nie się modlą – mówił Radiu Watykańskiemu ks. bp Jan Sobiło, który przebywa w Zaporożu. Hierarcha dodał, że w czasie nabożeństw majowych mieszkańcy tego miasta modlą się, by Maryja już dziś przygotowała mosty pojednania.

Gdy dzwonimy do biskupa Zaporoża, pomaga właśnie w rozładowywaniu kolejnego TIR-a z pomocą humanitarną. – U nas, w mieście, jest spokojnie. Pod Zaporożem w stronę Berdiańska toczą się ostre walki. Nasi żołnierze dzielnie się bronią, są ranni. Są bardzo wielkie nadzieje, że Ukraina jednak zwycięży. Przekonani są o tym nawet ludzie, którzy na początku mieli obawy, czy wobec wojskowej potęgi Rosji sobie poradzimy. Teraz wierzą, że nie tylko jesteśmy w stanie zatrzymać linię frontu, ale i odegnać okupanta znad naszych granic, ażeby Rosja zapamiętała, że już nie może tak straszyć Ukrainy i Europy. Wśród żołnierzy panuje dobry duch, choć są też ofiary. To są ciężkie bitwy, ale wszyscy wierzą, że przyjdzie prawdziwy dzień zwycięstwa i będzie to pokonanie Rosji oraz całego systemu komunistycznego, który się zakamuflował, w co już nie chcieli wierzyć przywódcy europejscy. Idzie teraz walka o wyzwolenie Europy i świata od tych cieni komunizmu, które jeszcze niepokoją całą ziemię. Obrona Ukrainy jest obroną przed rosyjską nawałą, która jest zagrożeniem dla całego cywilizowanego świata – zwrócił uwagę ks. bp Jan Sobiło.

Hierarcha poinformował, że w małych grupach wciąż przybywają uchodźcy z Mariupola. Po otrzymaniu pierwszej pomocy większość chce szybko jechać dalej, dlatego że wobec rosyjskiej ofensywy na Zaporoże nie chcieliby przeżyć powtórki z koszmaru, jaki przeżyli. – Mariupola już nie ma, odbudowa tego miasta to zadanie na długie lata, stąd ludzie, którzy stamtąd uciekli, szukają swej przyszłości w innym bezpiecznym miejscu Ukrainy czy Europy – podkreślił ks. bp Sobiło.

– To jest koszmar, o którym chcieliby jak najprędzej zapomnieć, ale wiedzą, że nie da się wymazać z pamięci pewnych historii, które przeżyli, tego, na co się napatrzyli. Jednak przynajmniej chcieliby już trochę spokoju, aby móc zacząć budować jakąś przyszłość. Oni sobie zdają sprawę, że powrót do Maruipola, nawet jeśli wojna dziś by się skończyła, jest praktycznie niemożliwy, bo tego miasta już nie ma, to miasto trzeba odbudować od nowa, wybudować zakłady pracy. Będzie praca – będą ludzie przyjeżdżać, będą budować domy, bloki mieszkalne. To jest zadanie na następne pokolenie. I dlatego też ci, którzy uciekają z Mariupola, szukają spokojnego miejsca do życia, a jednocześnie miejsca, w którym mogą się pomodlić za tych, których tam zostawili. A każdy, kto wyjechał, pozostawił pochowanych na tych gruzowiskach bardzo wielu swoich bliskich. Pomimo wojny staramy się podtrzymywać atmosferę majową. Śpiewamy litanie, kto może, przychodzi, inni słuchają nas on-line i się modlą z nami. Maryja jest Matką wszystkich narodów i my już teraz zwracamy się do Niej z prośbą tą piękną litanią loretańską i prosimy Matkę Najświętszą, aby przygotowała jakieś mosty pojednania. Ona już się stara, jak zaleczyć rany, chociaż wojna jeszcze trwa i nie wiemy, kiedy się skończy. Maryja chce nas, swoje dzieci, uratować i dać nam pokój serca, jaki tylko Ona może dać. Przekazuje nam całą miłość swojego Syna. Dlatego też staramy się mieć nadzieję, że przyjdzie taki prawdziwy maj, kiedy będziemy gromadzić się bez strachu, że spadną na nas rakiety, a nasi bliscy będą ginąć – powiedział Radiu Watykańskiemu biskup pomocniczy diecezji charkowsko-zaporoskiej.

AB, KAI