• Niedziela, 10 maja 2026

    imieniny: Antonina, Gardenii, Izydora

IV NIEDZIELA WIELKANOCNA

Ewangelia

Niedziela, 8 maja 2022 (08:12)

J 10,27-30

Jezus powiedział: „Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy”.


 

Rozważanie

Zapatrzeni w Pasterza

Czwarta niedziela wielkanocna tradycyjnie nazywana jest Niedzielą Dobrego Pasterza. Uświadamiamy sobie po raz kolejny prawdę, że Jezus prowadzi swój Kościół, jest w nim nieustannie po wszystkie dni, aż do skończenia świata. Nie przyszedł na świat po to, by świat potępić, lecz by go uratować. „Jest wolą Tego, który Mię posłał, abym ze wszystkiego, co Mi dał, niczego nie stracił” (J 6,39) – tłumaczył cierpliwie swoim apostołom.

Zwyczajowo tego dnia w Kościele modlimy się o powołania do kapłaństwa – prosimy o dobrych pasterzy wedle miary Serca Jezusowego, którzy poprowadzą Kościół dalej; prosimy za tych, którzy w nim już służą wiernym, by miarą ich działania była świętość, by nie stracili sensu swojej misji w laicyzującym się świecie. Rozważając fragment Ewangelii, warto jednak zwrócić uwagę na jeszcze inny jej aspekt – znacznie szerszy od wyżej wspomnianego. Rysuje się w niej bowiem wizja Kościoła, która znacznie wykracza poza ramy chronologiczne, geograficzne. To nie tylko wizja struktury, murów i prawa, lecz także obraz wspólnoty żywej, dynamicznej, nadającej sens – niczym zaczyn zakwaszający ciasto chlebowe (por. 1 Kor 5,6) – widzialnemu światu!

Wiara to relacja. Wiara jest tym, co się w nas dokona po wołaniu Chrystusa. Warunkiem pierwszym, zasadniczym jest owo Boskie wołanie usłyszeć. Nie w masie, ogólności przekazu do wszystkich i do nikogo, ale w głębi własnego serca – usłyszeć Słowo (tak jak to miało miejsce w dniu Pięćdziesiątnicy) w swoim własnym języku. Nie chodzi o problem lingwistyczny. Rzecz w tym, by zaproszenie Jezusa odebrać w sposób intymny, bliski – tak jak głos Zmartwychwstałego usłyszała Maria Magdalena o poranku, jak rozmawiał z Nim Piotr, gdy trzykrotnie padło pytanie o miłość. Nie można pójść za Chrystusem, jeśli nie rozpozna się Go wypowiadającego moje imię.

Chrystusowe wołanie może różnie brzmieć w różnych momentach życia. Szymon usłyszał je trzykrotnie: nad Jeziorem Galilejskim (zachwyt, pierwsza fascynacja!), później po zapowiedzi prymatu (duma, wywyższenie graniczące wręcz z pychą!), wreszcie po zmartwychwstaniu, gdy nosił w sobie doświadczenie upadku (pokora, czysta miłość). Za każdym razem, choć słowa Jezusa brzmiały tak samo, inny był ich kontekst – po każdym wołaniu Piotr stawał się inny, mocniejszy.

Relacja z Chrystusem – Pasterzem, wzajemne wsłuchiwanie się w siebie to fundament wiary. Nie wystarczą jednorazowy akt, deklaracja, choćby dokonana w sposób jak najbardziej uroczysty. Jesteśmy ludźmi w drodze – szukającymi, błądzącymi, gubiącymi Jego głos. Ważne, żeby wracać, by w otaczającym nas wielogłosie bezbłędnie zidentyfikować głos Jezusa. I za Nim konsekwentnie podążać.

Ks. Paweł Siedlanowski