• Czwartek, 14 maja 2026

    imieniny: Macieja, Bonifacego

Kolejne cztery wybuchy

Piątek, 22 kwietnia 2022 (08:08)

Kiedy ratownicy rozpoczęli pracę przy wydłużaniu lutniociągu w rejonie ściany N-6, było bezpiecznie, potem parametry atmosfery zaczęły się tam drastycznie zmieniać – poinformował w piątek w nocy szef akcji ratowniczej w kopalni „Pniówek” w Pawłowicach Arkadiusz Frymarkiewicz.

W czwartek wieczorem w kopalni, gdzie trwa akcja ratownicza po środowych wybuchach metanu, doszło do kolejnych czterech wybuchów. Pierwszy nastąpił podczas wycofywania z tego miejsca dwóch pięcioosobowych zastępów ratowników górniczych.

– Osiem osób znajduje się w szpitalach w woj. śląskim, z czego trzy osoby w stanie poważniejszym, ale nikomu nie zagraża utrata życia na ten moment, to jest bardzo dobra informacja – powiedział wojewoda śląski Jarosław Wieczorek.

Według dotychczasowych informacji ratownicy nie zostali poparzeni, doznali stłuczeń i innych tego typu urazów.

Do zdarzenia doszło podczas pracy ratowników górniczych przy wydłużaniu lutniociągu, czyli przewodu doprowadzającego powietrze, w chodniku N-12 w rejonie ściany N-6. Przewietrzenie tego miejsca miało umożliwić dotarcie do siedmiu osób wciąż poszukiwanych po środowych wybuchach.

– Mieliśmy zastęp, który wydłużył lutnię do długości 100 m, zbadał parametry atmosfery, jaka tam jest, widoczność – była dobra, i później, po wydłużeniu lutniociągu o 10 m, parametry zaczęły się drastycznie zmieniać, więc ratownicy dostali rozkaz, żeby wycofać się do bazy. W trakcie wycofywania się do bazy nastąpił wybuch. Później te 2 zastępy przybyły na bazę ratowniczą, tam zbadał ich lekarz i wysłał na powierzchnię – relacjonował w piątek po północy kierownik akcji ratowniczej Arkadiusz Frymarkiewicz.

Jak poinformował, w czwartek wieczorem 1000 m pod ziemią doszło w sumie do czterech wybuchów, przy czym o pierwszym meldowali wycofujący się ratownicy, natomiast trzy kolejne potwierdziły wskazania urządzeń. – Już nikt nie mógł tego potwierdzić, bo nikogo tam nie było – dodał kierownik akcji.

Jego zdaniem warunki panujące w rejonie ściany N-6 w czwartek wieczorem pozwalały na posłanie tam ludzi. – Jak by było tam niebezpiecznie, tobyśmy tam w ogóle ratowników nie wysłali i by tam nie wchodzili. W chwili kiedy tam ratownicy byli – oni meldują, my mamy wskazania naszych urządzeń i ratownicy też mają urządzenia na sobie – po prostu było bezpiecznie. Kiedy jednak dokłada się lutnię i następuje mieszanie tej mieszaniny, to sytuacja może być z chwili na chwilę różna – powiedział Frymarkiewicz.

Wicedyrektor ds. pracy kopalni „Pniówek” Aleksander Szymura przekazał, że rodziny wszystkich poszkodowanych pracowników biorących udział w akcji zostały natychmiast poinformowane o zdarzeniu. – Stan niektórych poszkodowanych był na tyle dobry, że sami informowali podczas przejazdu do szpitali swoje osoby najbliższe – żony, rodziny – o swoim stanie. Urazy nie są na tyle poważne, żeby zagrażały życiu tych ratowników – poinformował dyrektor Aleksander Szymura.

Dodał, że prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej Tomasz Cudny jest w stałym kontakcie z rodzinami siedmiu poszukiwanych osób, które są co kilka godzin informowane o sytuacji.

W związku z czwartkowymi wybuchami kierownik akcji podjął jednak decyzję o wstrzymaniu wszelkich działań do czasu ustabilizowania się atmosfery w rejonie ściany N-6.

APW, PAP