Powrót rybołowów
Sobota, 16 kwietnia 2022 (17:15)Na ziemię lubuską z ciepłych krajów wróciły rybołowy. Mocno zalesiony oraz obfitujący w jeziora i rzeki region jest jedną z ostoi tego gatunku w naszym kraju.
Rybołów ma tu nawet swoją specjalnie przygotowaną przez służby ochrony przyrody strategię ochrony – poinformował PAP Michał Bielewicz z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gorzowie Wlkp.
Rybołowy przylatują do Polski najczęściej na przełomie marca i kwietnia, niekiedy nawet później. W lęgu zwykle są 2-3 jaja, które samice składają w okolicach połowy maja. Po odchowaniu młodych, najczęściej pod koniec sierpnia, rybołowy opuszczają nasz kraj i migrują na zimowiska położone w zachodniej i środkowej Afryce, pokonując odległość około 5000 km.
– Te okazałe drapieżniki gniazdują w wyjątkowy sposób. Gniazda zawsze budują na wyeksponowanych i górujących nad otoczeniem drzewach lub słupach energetycznych, a przy tym ich nie ukrywają, np. w koronach drzew, jak to robią inne drapieżniki. Raz wybrane miejsce do założenia gniazda, wykorzystywane jest nawet przez kilkanaście lat – powiedział Bielewicz.
– Rybołowy to prawdziwa perełka lubuskiej przyrody i gatunek flagowy naszego regionu, o którego dba ogromna rzesza miłośników przyrody, ornitologów, leśników oraz rożnych instytucji i urzędów – wskazał.
Z danych gorzowskiego RDOŚ wynika, że w ubiegłym roku na obszarze woj. lubuskiego rybołowy występowały w 11 rewirach gniazdowych – to najlepszy wynik od początku monitorowania ich liczebności w regionie.
– Jednocześnie ten wynik oznacza, że w naszym regionie gniazduje ponad 30 proc. populacji krajowej. Warto przypomnieć, że w całej Polsce gniazduje zaledwie około 30 par tych drapieżników, co czyni go jednym z najrzadszych krajowych gatunków ptaków – dodał Bielewicz.
Rybołowy osiągają masę do 2 kg przy rozpiętości skrzydeł dochodzącej do 170 cm. Ma brązowo-białe ubarwienie, charakterystyczny ciemny pas wzdłuż oczu i nieco nastroszone pióra na tyle głowy. Jego głównym pożywieniem są ryby. Ptaki te podlegają ścisłej ochronie.
JG, PAP