• Czwartek, 14 maja 2026

    imieniny: Macieja, Bonifacego

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Przedstawiliśmy wiarygodne dowody

Piątek, 15 kwietnia 2022 (02:05)

Z Antonim Macierewiczem, przewodniczącym Podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego pod Smoleńskiem rozmawia Urszula Wróbel

Przedstawił Pan dowody naukowe dotyczące wybuchu na pokładzie samolotu Tu-154M. Jednak opozycja nadal upiera się przy swoim, że katastrofę spowodowało zderzenie z brzozą. Między innymi Maciej Lasek, były szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, jest głuchy na przedstawione dowody.

– Słyszę ostatnio wciąż powtarzane szokujące kłamstwa z ust pana Macieja Laska, który mówi np., że nikt nie słyszał wybuchu w okolicach lotniska Smoleńsk-Siewiernyj. Tymczasem mamy liczne świadectwa osób, które tam były. Ich wypowiedzi są przytaczane i w raporcie, i w załącznikach. Wiele osób słyszało eksplozję. Ba! Widziało nawet, jak samolot się rozpada. Widziało, jak tylna część samolotu, ogon, statecznik pionowy, odpadały. Dlatego nieprawda przekazywana przez pana Laska jest szokująca. Jej skala jest po prostu wstrząsająca.

Oczywiście o zakłamaniach pana Laska jest mowa w raporcie. Przecież to on prowadził narady Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego wtedy, gdy zdecydowano, aby wykreślić słowo „wybuch”. Pan Maciej Lasek jest człowiekiem, który świadomie fałszował raport. Przypomnę, że ekspertyza z firmy SmallGIS, którą otrzymała komisja pana Millera, wskazywała miejsce wybuchu, i to właśnie pan Maciej Lasek wykreślił słowo „wybuch”, ponieważ uznał, że to jest „nieładne słowo”.

Jeśli dziś mówi coś innego, niż wówczas robił, nie można tego traktować jako argument. Z takimi metodami w przypadku różnych polityków, działaczy PO, mamy do czynienia bardzo często. Ja ostatnio słyszałem od jednego z przywódców PO, że to Platforma Obywatelska założyła Wojska Obrony Terytorialnej. Przekonują też, że zbudowali gazoport w Świnoujściu, a nawet że byli przeciwni Nord Stream 2. Kłamstwa są w tym środowisku metodą walki politycznej. Ale na pewno nie są to argumenty.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Urszula Wróbel