Tragedia w Borodziance
Czwartek, 7 kwietnia 2022 (17:07)Pod gruzami zawalonych bloków w Borodziance mogą znajdować się ciała setek osób. Mieszkańcy, którzy przeżyli rosyjską okupację, mówią o morderstwach, grabieżach i torturach.
Położona kilkadziesiąt kilometrów na północny zachód od Kijowa Borodzianka leżała na jednej z głównych linii natarcia sił rosyjskich, starających się podejść pod ukraińską stolicę od strony Białorusi. W początkowej fazie rozpoczętej 24 lutego rosyjskiej inwazji licząca ok. 12,5 tys. mieszkańców Borodzianka była wielokrotnie ostrzeliwana i bombardowana. Później zajęły ją wojska rosyjskie, po ich wycofaniu się siły ukraińskie 1 kwietnia odzyskały kontrolę nad miasteczkiem.
Od tego czasu media i władze ukraińskie informują o ogromnej skali zniszczeń w wyzwolonym mieście, wypalonych ruinach bloków, całkowicie zburzonych domach, ogromnych gruzowiskach, pod którymi wciąż mogą znajdować się ciała setek ofiar rosyjskich ataków.
Według ukraińskich władz w leżącej miedzy Borodzianką a Kijowem Buczy siły rosyjskie zamordowały kilkaset cywilów.
Portal Kyiv Independent zaznacza, że ukraińscy cywile, którzy zginęli w Borodziance, zostali w większości zabici podczas nalotów, część z nich została pogrzebana żywcem w piwnicach zbombardowanych bloków. Sytuacja w Buczy była inna – większość zabitych tam osób była torturowana i zastrzelona – zaznacza portal.
Również ukraińska prokurator generalna Iryna Wenediktowa ocenia, że ostateczna liczba cywilnych ofiar w Borodziance będzie wyższa niż w innych wyzwolonych miejscowościach obwodu kijowskiego. Doradca mera miasta Anatolij Rudniczenko szacował w środę, że w zbombardowanych blokach mogło zginąć ok. 200 osób.
Pojawiają się także liczne relacje o mordach, grabieżach i torturach zadawanych przez rosyjskich okupantów w mieście.
„Oni porywali ludzi, torturowali naszego przyjaciela. Niektórzy zostali uprowadzeni, przesłuchiwani i przewiezieni na Białoruś” – mówiła reporterce „The Daily Telegraph” 16-letnia Nikita. Inny mieszkaniec Borodzianki opowiada dziennikarce, że pod gruzami zawalonych budynków zginęło 20-30 jego sąsiadów. Miasto jest całkowicie zniszczone i nie nadaje się do życia; podczas rosyjskiej okupacji ludzie mieszkali w ruinach i głodowali, bo okupant blokował dostęp do Borodzianki, w mieście cały czas jest niebezpiecznie z powodu pozostawionych min i niewypałów – relacjonuje brytyjski dziennik.
– Widziałem, jak rosyjscy snajperzy strzelali do cywilów – opowiadał z kolei reporterowi BBC ojciec Dmytro z lokalnej cerkwi Kościoła Prawosławnego Ukrainy. Dodał, że większość mieszkańców Borodzianki wciąż nie ma dostępu do energii elektrycznej i ogrzewania.
Według mieszkańców Borodzianki, z którymi rozmawiał dziennikarz BBC, rosyjscy żołnierze nie pozwalali również na ratowanie osób, które znajdowały się pod gruzami zbombardowanych budynków.
AB, PAP