• Piątek, 13 marca 2026

    imieniny: Krystyny, Bożeny, Rodryga

Ukazywał obraz świętości Kościoła

Czwartek, 28 lutego 2013 (12:19)

Z ks. bp. Stefanem Regmuntem, ordynariuszem diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, przewodniczącym Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Służby Zdrowia, rozmawia Izabela Kozłowska

 

O godz. 20.00 rozpocznie się czas sede vacante. Co on oznacza dla nas, katolików, i jak powinniśmy go przeżywać?

– Ten czas, kiedy Ojciec Święty Benedykt XVI przestaje pełnić funkcję Piotra Naszych Czasów, jest dla nas czasem niewątpliwie szczególnym. Po pierwsze, czekamy na wybór nowego Papieża. Okres sede vacante powinien być czasem modlitwy, czasem zatroskania o Kościół powszechny.

Niewątpliwie powinniśmy zastanowić się nad tym, w jaki sposób my jako chrześcijanie, jako katolicy powinniśmy włączyć się w troskę o to, aby Kościół mógł pełnić swoją misję. Na pewno powinniśmy w naszych rodzinach, w domach, szczególnie jeśli chodzi o rodziców w stosunku do dzieci, tłumaczyć, na czym to wszystko polega. Musimy pamiętać i uświadamiać innym, że Ojciec Święty to jest ten pierwszy spośród Apostołów, którego Jezus wyznaczył, ażeby czuł się odpowiedzialny i przewodził całej wspólnocie Kościoła.

Niewątpliwie powinniśmy pamiętać o kardynałach, którzy reprezentują różne kontynenty, i modlić o jedność w wierze i w zatroskaniu o to, aby ten, którego wybiorą, mógł nie tylko reprezentować Kościół, ale także być przedłużeniem misji Jezusa Chrystusa.

Podczas ostatniej audiencji generalnej Ojciec Święty podkreślił, że wypełnia go wielka ufność, bo wie, że każdy z nas jest świadomy, iż Słowo Prawdy Ewangelii jest siłą Kościoła, jest jego życiem. Słowa te wpisują się w obraz całego kończącego się dziś pontyfikatu…

– Każda posługa Następcy Świętego Piotra – a my, starsi, mieliśmy okazję przyglądać się Janowi XXIII, Pawłowi VI, Janowi Pawłowi I, Janowi Pawłowi II i teraz Benedyktowi XVI – miała swój charyzmat. Każdy z tych Papieży wyciskał swoiste piętno, jeśli chodzi o naszą odpowiedź na miłość Pana Boga. Każdy z Papieży posiadał swoisty charyzmat, który ujawniał się w różnych wydarzeniach. Jeśli patrzymy na Pawła VI – rozpoczął podróże apostolskie, ale to Jan Paweł II uczynił podróże apostolskie metodą ewangelizacji. Był na tylu kontynach, a liczba pielgrzymek mówi o tym, że poprzez swoją posługę naśladował św. Pawła.

Patrząc na pontyfikat Benedykta XVI, wyraźnie widzimy, jak bardzo zwrócił uwagę na treść naszej wiary, na istotę naszego powołania. Był Rok Piotra i Pawła, był Rok Kapłański, teraz przeżywamy Rok Wiary. Każdy z Papieży wskazywał na element, który jest istotny do tego, byśmy odpowiadali na Bożą miłość i z drugiej strony korzystali z tego wszystkiego, co daje nam Kościół w naszych czasach. Widzimy, jak dużą wagę wszyscy Papieże przywiązywali do Słowa Bożego, ale to Benedykt XVI w ostatnim roku, tym, który trwa – Roku Wiary – zachęcił nas, abyśmy sięgnęli do Pisma Świętego, abyśmy sięgnęli do dokumentów soborowych.

Wskazał, byśmy zagłębiali się w Katechizm Kościoła Katolickiego, który podaje nam podstawowe treści wiary. Zwrócił nam uwagę na to, że wiara musi być połączona z miłością i dopiero, kiedy wiara posiłkuje się miłością, a miłość, kiedy jest wzmacniana poprzez wiarę, wówczas staje się pięknym świadectwem chrześcijańskim.

Najmocniejszym akcentem posługi Benedykta XVI na Stolicy Piotrowej i zarazem dziedzictwem jego pontyfikatu jest to, żeby doprowadzić coraz bardziej zsekularyzowany świat na spotkanie z Pana Bogiem?

- Myślę, że tak. Ojciec Święty Benedykt XVI wskazywał niejednokrotnie, jak świat poprzez wszystko to, co się w nim dokonuje w sprawach technicznych czy ekonomicznych, oddala ludzi od Pana Boga. Świat, w którym żyjemy, zachowuje się tak, jakby Pana Boga nie było. Benedykt XVI akcentował, że musimy na różny sposób ten świat na nowo przyprowadzić do Boga. Sekularyzacja, liberalizm, jaki się właśnie objawia w naszych czasach, budził u Ojca Świętego Benedykta XVI wielki niepokój.

Ogłoszenie decyzji o rezygnacji z urzędu Ojca Świętego wywołało ogromne zaskoczenie, niedowierzanie. Teraz widzimy, że wierni z całego świata jednoczą się na modlitwie w jego intencji i całego Kościoła Świętego. Rezygnacja ta stanie się impulsem do wzmocnienia wiary?

– Uważam, że przy okazji tej decyzji ujawniają się pewne mechanizmy w człowieku. Jak wspomniałem, my, ludzie, podejmujemy pogłębioną refleksję i właśnie z tego rodzi się m.in. właśnie wdzięczność i miłość do Ojca Świętego Benedykta XVI, do Kościoła. Jednak uważam, że nie jest to zamierzony kierunek, który łączy się z tą decyzją Ojca Świętego. Ta jedność na modlitwie jest spontaniczną potrzebą rodzącą się w ludzkich sercach.

Swoją decyzję o rezygnacji z piastowanego urzędu Ojciec Święty ogłosił w dniu, kiedy oczy całego świata zwrócone były ku chorym. Czy wybór tego dnia jest dla nas także pewną wskazówką?

– Wszystko to, co nam Duch Święty podpowiada, jest takim darem, który możemy wykorzystać, ażeby jeszcze bardziej zjednoczyć się z Bogiem. Wiemy, że chorzy, cierpiący, można powiedzieć, są najbliżej Boga. To oni są najbliżej krzyża. A przez krzyż przyszło zbawienie świata. My do końca nie potrafimy odczytać tego cierpienia, choroby jako dar dla świata. Widzimy, jak wielu ludzi dochodzi już właśnie do doskonałości. Potrafi to cierpienie, wszystkie trudności związane z wiekiem, chorobą ofiarować w dobrych intencjach Kościoła. 

Dla nas wszystkich był to wyjątkowy i ważny dzień. Osobiście w sposób szczególny zapamiętam go, ponieważ chorzy i cierpiący są mi bardzo bliscy. Również przez to, że w Konferencji Episkopatu Polski została mi zwrócona troska i koordynacja tych spraw związanych z duszpasterstwem służby zdrowia i chorych, to tym bardziej jest mi to wydarzenie szczególnie bliskie. Stawiam sobie wciąż pytanie: Co chciał Pan Bóg powiedzieć przez zestawienie tych dwóch wydarzeń – Światowego Dnia Chorych oraz decyzji – jakże rzadkiej w dotychczasowej historii Kościoła – o abdykacji, rezygnacji z dalszej posługi przez Ojca Świętego Benedykta XVI?

Dziękuję za rozmowę.