KE nie proponuje żadnych racjonalnych rozwiązań
Środa, 27 lutego 2013 (19:13)Marek Gróbarczyk, poseł do Parlamentu Europejskiego (PiS), minister gospodarki morskiej w rządzie PiS
– Bardzo dobrze, że wspólna polityka rybołówstwa jest obecnie omawiana przez Parlament Europejski, Radę Europejską i Komisję Europejską. Po 7 latach jej prowadzenia w tym zakresie w zasadzie polskie rybołówstwo poniosło największą stratę. Stało się to w kontekście realizowania wspólnej polityki i obostrzeń, jakie nam nakazuje UE. Takim dobitnym przykładem tego, co zaszło, jest oczywiście sytuacja z kontrolami, które dotykają polskich rybaków. Wystarczy porównać to z Finlandią. W ciągu 5 lat polscy rybacy zostali skontrolowani około 11 tys. razy, natomiast fińscy – tylko 50 razy, chociaż ich flota jest trzykrotnie większa od naszej. To pokazuje, jak ogromne dysproporcje i nierówne traktowanie występuje w tej wspólnej polityce rybołówstwa.
Wszyscy wskazują, że jej przyjęcie i realizacja przyniosły więcej szkód niż pożytku, zarówno dla rybaków, jak i środowiska naturalnego. Dla nas istotne w tej wspólnej polityce jest przede wszystkim to, żeby Polacy na Bałtyku byli traktowani w taki sam sposób jak Szwedzi, Duńczycy czy Finowie.
Polskie rybołówstwo ma szanse na funkcjonowanie w przyszłej polityce. Jest ono prowadzone inaczej niż szwedzkie czy duńskie. Przypominamy, że w zasadzie nasze rybołówstwo w 90 proc. ma charakter konsumpcyjny. To znaczy ryby, które są złowione, trafiają na stół do konsumenta. Nie tak, jak to się dzieje w Danii, gdzie np. 100 proc. połowów trafia na mączkę rybną, którą karmi się jako paszą zwierzęta na fermach oraz łososia norweskiego. To fatalne rezultaty dotychczasowej polityki. Ta, która obecnie jest uchwalana, może spowodować, że polscy rybacy będą mieli większe szanse w swojej działalności. Ponieważ wspiera drobne rybołówstwo.
W większym stopniu koncentruje się na regionalizacji, czyli uchwalaniu praw w obrębie poszczególnych akwenów. Kwestia najistotniejsza, która wzbudza kontrowersje, to odrzuty (wyrzucanie przez rybaków części połowów z powrotem do morza). Wspólna polityka zakłada, że ten proceder zostanie zakończony.
Trzeba jednak przypomnieć, że to Komisja Europejska wprowadziła nakaz odrzutów i wymyśliła idiotyczne prawo. Natomiast dziś umywa ręce i twierdzi, że to decyzja Rady czy PE powinna rozwiązać tę kwestię. Natomiast KE nie proponuje żadnych racjonalnych rozwiązań. To oczywiście wynik tylko i wyłącznie politycznego traktowania rybołówstwa i układania go na korzyść pewnych krajów. Natomiast naszym celem jest, żeby prawo w takim samym stopniu dotyczyło nas, jak i innych rybaków – czy to na Bałtyku, czy na innych akwenach.
not JD