Rząd łupi emerytów i rencistów
Środa, 27 lutego 2013 (18:46)Sytuacja emerytów i rencistów za rządów koalicji PO – PSL staje się tragiczna. Ludzi, którzy poświęcili dla Polski całe życie, dziś nie stać na leczenie – alarmują związkowcy z Regionalnej Sekcji Emerytów i Rencistów NSZZ „Solidarność” Regionu Rzeszowskiego.
Zdaniem Stanisława Alota, eksperta Krajowego Sekretariatu Emerytów i Rencistów NSZZ „Solidarność”, działania rządu to nic innego jak zabieranie biednym, słabszym, niemającym środków na obronę i oddawanie bogatym. Ekspert „Solidarności” odniósł się m.in. do tegorocznej waloryzacji emerytur, która obejmie 9,8 miliona Polaków. Podkreślił, że z tych świadczeń utrzymuje się ok. 15 milionów ludzi.
Przypominając definicję waloryzacji, która ma przywrócić realną wartość świadczeń zmniejszonych w minionych 12 miesiącach na skutek inflacji, podkreślił, że podniesienie wysokości świadczeń o 4 proc. w 2013 r. nie jest żadną waloryzacją.
– Czy ktoś uwierzy, że koszty utrzymania mieszkania w tym czynsz, podatek, ogrzewanie, energia elektryczna, woda, wywóz śmieci, gaz w ostatnich 12 miesiącach wzrosły tylko o 4 procent? – pyta Stanisław Alot.
Jego zdaniem, od tych kosztów nie sposób się uchylić bądź zastąpić je tańszymi odpowiednikami. To jednak nie wszystko, bo jednocześnie wzrosły koszty żywności i leków przynajmniej o 20 proc., a to oznacza, że kosztem zdrowia swoich obywateli państwo próbuje robić oszczędności i łatać dziurę budżetową.
– Ceny leków i usług medycznych gwałtownie wzrosły, odkąd przed 14 miesiącami rząd postanowił oszczędzić na refundacji leków 1,8 miliarda zł rocznie. Cel rząd osiągnął, ale utracone 1,8 mld dostawcy leków odbili sobie w dwójnasób na nabywcach leków. Chorzy sfinansowali oszczędności w NFZ i wydali niemal dwukrotnie więcej niż wyniosły oszczędności rządowe – zauważył Alot. Jego zdaniem, przerzucanie przez rząd Donalda Tuska na emerytów i rencistów kosztów rosnącego długu publicznego i obwinianie o powstanie tego długu ludzi w podeszłym wieku jest skandalem.
Krajowy Sekretariat Emerytów i Rencistów NSZZ „Solidarność” stoi na stanowisku, że mimo iż składki na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych pochodzą z wynagrodzeń, od których pobrano podatek dochodowy, świadczenia są obciążone ponadto podatkiem dochodowym.
– Żądamy zniesienia opodatkowania świadczeń w ogóle, a na początek tych poniżej minimum egzystencji. Można również kilkukrotnie zwiększyć kwotę wolną od podatku i w rozliczeniu brać pod uwagę wszystkich członków rodziny we wspólnym gospodarstwie domowym – uważa Stanisław Alot.
Jego zdaniem, bieda Polaków, a zwłaszcza emerytów i rencistów, rośnie w tak zastraszającym tempie, że za utratą siły nabywczej świadczeń nie nadążają ze swoimi danymi ani GUS, ani Instytut Spraw Społecznych. – Minimum egzystencji oznacza dziś marną wegetację – uważa Alot.
W opinii eksperta Krajowego Sekretariatu Emerytów i Rencistów NSZZ „Solidarność”, „waloryzacja” z 2012 r. wpłynęła negatywnie na tegoroczną.
– Ustawa waloryzacyjna z 2012 r. „spłaszczyła” wysokości świadczeń, dowolnie dodając jednym 71 zł brutto, innym 53 – czyli parlament zmienił wysokości wyliczonych już emerytur i rent. Kto mu dał takie prawo? – pyta Stanisław Alot.
W jego ocenie, liczby nie kłamią i na skutek ubiegłorocznych błędów wszyscy otrzymujący przed 1 marca 2012 r. więcej niż 1480 zł brutto stracili, bo obniżono im na zawsze podstawę świadczenia. To wszystko sprawia, ze emeryt i rencista w Polsce jest traktowany przez obecny rząd jako źródło oszczędności budżetowych i „zbędny transfer socjalny”.
Mariusz Kamieniecki