• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Oni chcą żyć na Ukrainie

Czwartek, 17 marca 2022 (01:01)

ROZMOWA / z ks. Leszkiem Kryżą TChr, dyrektorem Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie przy Konferencji Episkopatu Polski

 

Wrócił Ksiądz z umęczonej wojną Ukrainy. Gdzie Ksiądz był i jakie wsparcie udało się przekazać?

– Tak, kilka dni temu powróciłem z Ukrainy. Udało nam się dotrzeć do Drohobycza i Truskawca.

Do Drohobycza zawieźliśmy wsparcie dla miejscowego szpitala, a do Truskawca – dla szkoły, która obecnie pełni funkcję ośrodka pomocy dla uchodźców z terenów objętych wojną albo tych znajdujących się bardzo blisko nich.

Rozmawiałem z wicemerem Truskawca i proszę sobie wyobrazić, że do tej miejscowości, liczącej na co dzień około 22 tys. mieszkańców, przybyło 27 tys. uchodźców! Każde dostępne miejsce staje się dziś noclegownią. Część uchodźców chce wyjechać do Polski i do innych krajów Europy, a część jasno deklaruje, że gdy tylko sytuacja się uspokoi, wracają do siebie, do swoich domów, obojętne, czy jeszcze stoją, czy trzeba będzie je podnosić z gruzów.

To wielkie wyzwanie dla miasta. Jaką pomoc przekazał Zespół Pomocy Kościołowi na Wschodzie?

– Nasza pomoc była odpowiedzią na zgłoszone zapotrzebowanie. Nie byłoby to możliwe bez współpracy z Fundacją św. Antoniego w Drohobyczu. Zawieźliśmy to, co było najbardziej potrzebne: żywność, koce, materace, wózki inwalidzkie, bandaże, lekarstwa. Bardzo potrzebne są materace. Brakuje miejsc do spania. Każdy kąt jest wykorzystany, by mieć gdzie położyć głowę i odpocząć.

Trudno sobie wyobrazić, jak w ciągu kilkunastu dni zmieniło się codzienne życie na Ukrainie…

– Życie na Ukrainie toczy się dalej. Ale gdy się tam jest, rozmawia się z uchodźcami i osobami kierującymi do nich pomoc, to wszystko jest bardzo przejmujące. Dla mnie ma to także osobisty kontekst. Wiele miejsc, o których słyszę, że są bombardowane, znałem, miałem kontakt z ich mieszkańcami i kapłanami tam pracującymi. Wiele tych miejsc dziś leży w gruzach, ludzie uciekli, część może nawet zginęła.

Dziś codzienne życie całej Ukrainy podporządkowane jest sprawom wojennym. Nie ma rozmowy, która by nie poruszyła tematu wojny i dramatów, jakie ona rodzi. Tam nikt nie rozumie, czemu to się dzieje. Ludzie pytają siebie, co my zrobiliśmy, że na nas to spadło? Czym zawiniła Ukraina Rosji? Co jest przyczyną ostrzałów, bombardowań bloków, szpitali, szkół i otwierania ognia do transportów humanitarnych? Tego nie da się zrozumieć.

Czy rozmawiał Ksiądz z uchodźcami?

– Rozmawiałem z uchodźcami. Jedni opowiadają, jak uciekali z kilkoma rzeczami zabranymi z płonącego domu, jak przez trzy, cztery dni niczym nędzarze uciekali ze swoich rodzinnych stron.

Niektórzy nie mogli nic powiedzieć. Na pytanie, skąd jesteście, odpowiadali: „z Wasilkowa”, a resztę już mówił ich wzrok. Po prostu brakuje słów wobec ogromu cierpienia, jakie ich dotknęło, i zła, które widzieli. 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

AB