• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Od Wieczernika do Ogrójca

Środa, 16 marca 2022 (16:01)

Drugie kazanie pasyjne wygłoszone w kościele NMP Królowej Polski podczas nabożeństwa Gorzkich żali.

Przeżywamy drugie w tym Wielkim Poście nabożeństwo Gorzkich żali. Jesteśmy ponownie w obecności Pana Jezusa patrzącego na nas w milczeniu z białej Hostii. Jesteśmy tu z Jezusem jakby na nowej górze Tabor. Przed Jego Najświętszą Obecnością jesteśmy skłonni powtórzyć słowa św. Piotra, wypowiedziane na Górze Przemienienia: „Panie, dobrze, że tu jesteśmy…” (Mt 17,4). Panie, przy Tobie jest nasze miejsce, Panie, dobrze nam z Tobą być!

Przed tygodniem w pierwszym rozważaniu pasyjnym  zastanawialiśmy się nad sensem rozważania męki Chrystusa; pytaliśmy, czego Pan Jezus od nas oczekuje, gdy gromadzimy się na rozmyślanie Jego męki i śmierci? Dzisiaj w drugim pasyjnym rozważaniu rozpoczniemy drogę za cierpiącym Jezusem. Droga ta rozpoczęła się w Wieczerniku i prowadziła poprzez Ogrójec, pojmanie, sąd, wyrok śmierci aż na Golgotę, gdzie nasz Zbawiciel oddał za nas swoje życie na drzewie Krzyża. Dzisiaj udamy się najpierw do Wieczernika, a potem do ogrodu Getsemani, do miejsc, gdzie zaczęła się ostatnia doba ziemskiego życia Pana Jezusa. Patrząc na eucharystycznego Chrystusa, będziemy pytać, jakie mają odniesienia Jego zbawcze wydarzenia z drogi cierpienia do naszego codziennego życia.    

1. Jezus z uczniami na Ostatniej Wieczerzy

Jezus przybył wraz z uczniami do Jerozolimy na ostatnie święto Paschy, inaczej zwane świętem Przaśników. Żydzi obchodzili je każdego roku na pamiątkę cudownego wyjścia z niewoli egipskiej, które miało miejsce w XIII wieku przed narodzeniem Chrystusa – po 430 latach niewoli. Istotną częścią tego święta było zabicie i spożywanie baranka oraz wychwalanie Boga za cudowne wybawienie narodu z niewoli. Pan Jezus wiedział, że w czasie tego święta Paschy On sam stanie się barankiem paschalnym, że zawiśnie na drzewie krzyża, że sam siebie złoży w ofierze swojemu Ojcu, że Jego krew zastąpi krew wielu zabijanych baranków. Zanim to dokonało się w piątek na krzyżu, Jezus chciał spożyć pożegnalną wieczerzę ze swoimi uczniami. Zauważmy, że tę wieczerzę Jezus polecił urządzić dzień wcześniej przed Paschą żydowską, bowiem baranek paschalny był zabijany i spożywany w piątek po południu, w przeddzień szabatu. Jezus wiedział, że wtedy On będzie tym barankiem ofiarnym i na krzyżu odda swoje życie. Zatem wieczerzę paschalną z uczniami kazał przygotować dzień wcześniej, tj. we czwartek. Dlatego też wysłał dwóch uczniów Piotra i Jana z poleceniem, żeby w określonym domu i miejscu mogli przygotować owo spotkanie. Święty Łukasz Ewangelista tak opisał to, co się wydarzyło w Wieczerniku: „A gdy nadeszła pora, zajął miejsce u stołu i Apostołowie z Nim. Wtedy rzekł do nich: »Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał«. […] Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie, połamał go i podał, mówiąc: »To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!«. Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc: »Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana«” (Łk 22,14-15.19-20).

Po tych słowach i po spożyciu chleba i wina, czyli Ciała i Krwi Pańskiej, Jezus pełen głębokiego wzruszenia powiedział: „Zaprawdę powiadam wam: jeden z was Mnie wyda” (Mt 26,21) i po chwili dodał: „Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi według tego, jak było postanowione, lecz biada temu człowiekowi, przez którego będzie wydany” (Łk 22,22). Chodziło o Judasza, który był na początku wieczerzy. Jezus w tych gorzkich słowach odsłonił dramat i brzydotę zdrady, zdrady prawdy, zdrady miłości i przyjaźni. 

Wedle Ewangelii św. Jana Apostoła w Wieczerniku miało miejsce także umycie nóg apostołom, by wiedzieli, że sprawowanie Eucharystii winno zawsze łączyć się ze służbą bliźnim. W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus wypowiedział także Modlitwę Arcykapłańską, w której prosił swego Ojca o jedność wśród swoich wyznawców. Ogłosił także nowe przykazanie miłości. Było to przekazanie duchowego testamentu przed swoim aresztowaniem, procesem i śmiercią.

To szczególne wydarzenie z Wieczernika, poprzedzające mękę Chrystusa, szerzej rozważamy każdego roku w Wielki Czwartek oraz w uroczystość Bożego Ciała. Dziękujemy wtedy za wielki dar bezkrwawej ofiary, którą spełniamy na pamiątkę tamtej Ostatniej Wieczerzy i ofiary krzyża. Dziękujemy za pokarm Jego Ciała, za Jego obecność wśród nas, która trwa także w tej chwili naszej modlitwy, gdy spoglądamy i adorujemy białą Hostię, żywą obecność naszego Zbawiciela wśród nas.  

Wydarzenie z Wieczernika komentował wielokrotnie św.  Jan Paweł II. Całe jego życie było eucharystyczne. Odszedł od nas do wieczności w ogłoszonym przez siebie Roku Eucharystii. W jednym ze swoich kazań powiedział: „Kiedy Apostołowie po ostatniej wieczerzy wychodzą w stronę Góry Oliwnej, wszyscy niosą w sobie tę Wielką Tajemnicę, która dokonała się w Wieczerniku… Są oni pierwszymi wśród tych, których potem nazywano Christo -foroi-niosący Chrystusa. Tak nazywano uczestników Eucharystii. Z uczestnictwa tego sakramentu wychodzili, niosąc w sobie Chrystusa, niosąc w sobie Boga wcielonego. Z Nim w sercu szli pomiędzy ludzi”. Tę misję wyraża duszpasterskie hasło obecnego roku: „Posłani w pokoju Chrystusa”.

Gdy patrzymy na apostołów, po wyjściu z Jezusem z Wieczernika, musimy zauważyć, że uczniowie w dużej części zawiedli Mistrza. Ich przyjaźń z Jezusem pokonał strach. Z pewnością i my jesteśmy w wielu przypadkach podobni do pierwszych uczniów, bo niekiedy wychodzimy z naszych świątyń z Chrystusem w sercu, po przyjęciu Komunii Świętej, a potem nie świadczymy o miłości, uciekamy spod krzyża, schodzimy niekiedy z drogi prawdy, z drogi miłości, z drogi cierpienia naszych przyjaciół, tak  jak zeszli tamci uczniowie po Ostatniej Wieczerzy. Trzeba nam patrzeć na tego jednego, który nie stchórzył, nie uciekł, ale doszedł do końca drogi za Jezusem, stając się na Golgocie naocznym świadkiem Jego śmierci. Przez to zaświadczył, że prawdziwa miłość jest możliwa, że jest możliwa wierność aż do końca.

Panie, Jezu Chryste, wspominając dziś przed Tobą Ostatnią Wieczerzę z uczniami przed Twoją męką i śmiercią krzyżową, dziękujemy Ci za dar Eucharystii, która jest sprawowana w naszych świątyniach, a która zawiera sakramentalny zapis Twojej ofiary krzyżowej za nasze grzechy, na której nas karmisz swoim Ciałem, abyśmy mogli zło zwyciężać dobrem i unieść wszystkie krzyże, jakie na nas spadają. 

 

2. Modlitwa i trwoga konania w Ogrójcu

Panie Jezu, idziemy za Tobą z Wieczernika do Ogrójca, do ogrodu Getsemani, nazywanego także ogrodem Oliwnym. Ogród ten jest do dziś zachowany, nawiedzają go pielgrzymi przybywający do Jerozolimy. Są w nim do dziś stare drzewa oliwne z pokręconymi konarami. Być może, że niektóre z nich były świadkami Twojej modlitwy. W centrum ogrodu wznosi się Bazylika Narodów, w której znajdujemy skałę, na której – wedle tradycji – modliłeś się  przed swoją męką. Przywołujemy to wydarzenie z zapisu Ewangelii według św. Łukasza: „Potem wyszedł i udał się, według zwyczaju, na Górę Oliwną; towarzyszyli Mu także uczniowie. Gdy przyszedł na miejsce, rzekł do nich: »Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie«. A sam oddalił się od nich na odległość około rzutu kamieniem, padł na kolana i modlił się tymi słowami: »Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich. Wszakże nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie«. Wtedy ukazał  Mu się anioł z nieba i pokrzepiał Go. Pogrążony w udręce, jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię. Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących ze smutku. Rzekł do nich: »Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie«” (Łk 22,39-46).

Ojciec Święty Jan Paweł II w liście apostolskim „Novo millennio ineunte” tak skomentował to wydarzenie: „Stoi nam przed oczyma przejmująca scena konania Jezusa w Ogrójcu. Jezus, przygnębiony wizją oczekującej Go próby, stojąc samotnie przed obliczem Boga, przyzywa Go jak zawsze imieniem wyrażającym czułość i poufałość: »Abba, Ojcze«. Prosi Go, aby oddalił od Niego – jeśli to możliwe – kielich cierpienia (por. Mk 14,36). Jak się jednak wydaje, Ojciec nie chce wysłuchać prośby Syna. Aby na nowo ukazać człowiekowi oblicze Ojca, Jezus musiał nie tylko przyjąć ludzkie oblicze, ale obarczyć się nawet »obliczem« grzechu. »On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą«” (2 Kor 5, 21).

W jednej parafii na Dolnym Śląsku (Tarnów k. Ząbkowic) u siedemnastoletniej dziewczyny lekarze wykryli chorobę nowotworową – raka kości. Zaczęła się walka o życie Patrycji. W ratowanie licealistki włączyło się wiele osób: rodzice, lekarze z pobliskiego szpitala, krewni, sąsiedzi, także miejscowy ksiądz proboszcz i ksiądz dziekan. Podjęto wytrwałą modlitwę. Po kilku miesiącach Patrycja zmarła.  Okazało się, że wola ludzi była inna od woli Pana Boga. Nikt z ludzi nie stracił jednak przez tę śmierć wiary, ale jak się okazało – po śmierci osiemnastolatki wydarzyło się wiele dobra. Przede wszystkim przybliżył się do Kościoła ojciec dziecka. Zaangażował się z wielkim sercem w życie parafii. Włączył się w remont kościoła. Od tego czasu stał się  pierwszym w kolejce do pomagania innym. Choroba i śmierć Patrycji zmieniły także oblicze klasy, grono koleżanek i kolegów, z którymi uczyła się w szkole. Okazało się, że mimo tak trudnego doświadczenia z tego cierpienia i bólu wyrosło wiele dobra. A ileż dobra wynikło z cierpienia i śmierci Chrystusa? Ogrójec zaświadcza, że Jezus wprawdzie lękał się śmierci. Był bowiem prawdziwym człowiekiem. Jednakże przyjął wolę Ojca za swoją i przez  dobrowolną śmierć ocalił rodzaj ludzki od śmierci wiecznej.

3. Zdrada Judasza – pojmanie Jezusa

Panie, Jezu Chryste, postąpimy za Tobą [w] drodze ku Twojej śmierci jeszcze krok naprzód. W Łukaszowym opisie Twojej modlitwy w ogrodzie Oliwnym w następnych wersetach czytamy: „Gdy On jeszcze mówił, oto zjawił się tłum. A jeden z Dwunastu, imieniem Judasz, szedł na ich czele i podszedł do Jezusa, aby Go ucałować. Jezus mu rzekł: »Judaszu, pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego?«. Towarzysze Jezusa, widząc, na co się zanosi, zapytali: »Panie, czy mamy uderzyć mieczem?«. I któryś z nich uderzył sługę najwyższego kapłana, i odciął mu prawe ucho. Lecz Jezus odpowiedział: »Przestańcie, dosyć!«. I dotknąwszy ucha, uzdrowił go. Do arcykapłanów zaś, dowódcy straży świątynnej i starszych, którzy wyszli przeciw Niemu, Jezus rzekł: »Wyszliście z mieczami i kijami jak na zbójcę? Gdy codziennie bywałem z wami w świątyni, nie podnieśliście rąk na Mnie, lecz to jest wasza godzina i panowanie ciemności«” (Łk 22,47-53).

W tym fragmencie męki Chrystusa naszą uwagę zatrzymujemy na zdradzie Judasza. Judasz to nieszczęśliwy, przegrany człowiek. Odpowiedział na przyjaźń zdradą. Za marne pieniądze, za 30 srebrników  wydał Tego, kto powołał go do grona najbliższych uczniów.  Był taki dzień, w którym usłyszał Jezusowe słowa: „Pójdź za Mną”. Musiała być taka chwila, chociaż w Ewangelii nie została ona odnotowana; musiała być, bowiem Mistrz powiedział do wszystkich apostołów: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał (J  15,16). Judasz złożył na Jezusie pocałunek zdrady. Jezus nazwał go jeszcze przyjacielem, bo za takiego go uważał, mimo że ten więcej cenił srebrniki niż przyjaźń z Nim. Zdrada Judasza była prototypem następnych zdrad, których ludzie dokonywali w historii. Zdarzały się najczęściej zdrady prawdy i miłości. Zawsze to były jakieś zdrady człowieka, bo za prawdą i miłością stoi jakiś człowiek, a ostatecznie stoi Bóg. Zdradzano prawdę. Za judaszowe srebrniki składano fałszywe świadectwa, pisano kłamliwe książki, zakłamywano historię, szerzono fałszywe ideologie i utopie. W czasach systemów totalitarnych nie było pieniędzy na budowę szkół, szpitali, dróg, ale były pieniądze dla kłamców i współpracowników nieludzkiego sytemu. Jakże często zdradzano miłość, przyjaźń. Ta zdrada trwa. Widzimy, jak i dzisiaj w życiu publicznym są sprzedawane funkcje za pieniądze. Sprzedawana jest prawda, przyjaźń. Mówią ludzie, że gdy na stole leżą pieniądze, to milczy prawda. Zdarzają się zdrady w małżeństwie, w kapłaństwie, w gronie kolegów, koleżanek. Nie idźmy nigdy drogą Judasza. Judaszowe srebrniki na nic się przydają. Kto bierze pieniądze za szerzenie kłamstwa, za szerzenie nienawiści, za szerzenie zła, zwykle się tymi pieniędzmi udławi. Wiemy, że w każdym czasie byli tacy ludzie i dzisiaj są. Módlmy się o ich nawrócenie.     

Zakończenie

Spoglądamy na koniec naszej refleksji znowu na Pana Jezusa. Po dzisiejszej medytacji mówimy: Chryste, dziękujemy za dar Eucharystii. Dziękujemy za Twoją modlitwę w Ogrójcu. Dziękujemy za wezwanie nas do modlitwy i do czuwania. W naszej modlitwie chcemy powtarzać za Tobą do naszego Ojca: „Wszakże nie jako ja chcę, ale jako Ty”. Chcemy wolę Pana Boga czynić naszą wolą. Wiemy bowiem, że Bóg wynagradza wypełnianie Jego woli swoim błogosławieństwem.

Pamiętam spotkanie z księdzem, który otrzymał propozycję objęcia większej, trudniejszej parafii. Lękał się i tłumaczył, że nie da rady, ale po chwili refleksji powiedział: Dobrze, przyjmuję propozycję, gdyż pamiętam słowa z rekolekcji kapłańskich, które sprawdzają się w życiu, że owocem posłuszeństwa w dobrej sprawie jest zawsze Boże błogosławieństwo.

Panie Jezu, zsyłaj na nas moc Ducha Świętego, abyśmy z ufnością i wytrwałością spełniali wolę Bożą. Spoglądając na Ciebie, powtarzamy słowa uwielbienia, które przed chwilą odśpiewaliśmy: „Bądź pozdrowiony, bądź pochwalony, dla nas zelżony, wszystek skrwawiony! Bądź uwielbiony! Bądź wysławiony! Boże nieskończony”. Amen.

Ks. bp Ignacy Dec, not. Marek Zygmunt