• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Raport obwinia dyżurnych

Środa, 27 lutego 2013 (08:44)

Błąd dyżurnych ruchu był bezpośrednią przyczyną zderzenia dwóch pociągów w marcu ubiegłego roku pod Szczekocinami, w którym zginęło 16 osób - wynika z projektu raportu Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych. Pełen raport ma być opublikowany w najbliższy piątek.

Ministerstwo transportu nie komentuje informacji dotyczacych raportu do piątku, kiedy komisja ma go oficjalnie zaprezentować. Wiceminister transportu odpowiedzialny w resorcie za kolej Andrzej Massel potwierdził, że raport został przygotowany.

W projekcie, który uzyskała Polska Agencja Prasowa, jako bezpośrednią przyczynę katastrofy wskazano błędy dyżurnych ruchu z posterunków Starzyny i Sprowa. Podano, że dyżurny ze Starzyn wyprawił pociąg Interregio "Jan Matejko" relacji Warszawa Wsch. - Kraków Główny na tor w kierunku przeciwnym do zasadniczego. Dodano, że pociąg wyprawiono "po niewłaściwie ułożonej (...) niezabezpieczonej drodze przebiegu". Natomiast dyżurna z posterunku Sprowa - jak napisano - wyprawiła pociąg TLK "Brzechwa" z Przemyśla do Warszawy Wschodniej na "tor szlakowy wskazujący zajętość".

W raporcie wskazano także na błędy maszynistów obu pociągów. Prowadzący pociąg "Matejko" miał wjechać na tor w kierunku przeciwnym do zasadniczego, choć na semaforze nie wyświetlał się sygnał uprawniający do takiej jazdy. TLK "Brzechwa" natomiast pojechał na tor właściwy (prawy), chociaż semafor pozwalał na jazdę po torze lewym.

Projekt raportu jako pierwsi przedstawili we wtorek dziennikarze telewizyjnego programu informacyjnego "Teleexpress".

Państwowa Komisja Wypadków Kolejowych wyjaśnia przyczyny i okoliczności katastrofy niezależnie od toczącego się śledztwa w tej sprawie. Jak poinformowała w poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Częstochowie, śledztwo w sprawie katastrofy kolejowej pod Szczekocinami zostało przedłużone o sześć miesięcy. Prokuratura musi m.in. przesłuchać wszystkie osoby, które mają wiedzę na temat katastrofy i okoliczności ją poprzedzających. Chce dotrzeć do wszystkich pasażerów obu pociągów, także tych mieszkających za granicą.

Podejrzane w sprawie są dwie osoby - dyżurny ze Starzyn, który - według prokuratury - doprowadził do skierowania pociągu Warszawa - Kraków na niewłaściwy tor, co spowodowało czołowe zderzenie z drugim składem, oraz dyżurna ruchu z miejscowości Sprowa. Zdaniem prokuratury, wydała ona zezwolenie na wjazd pociągu relacji Przemyśl - Warszawa na tor, po którym jechał już pociąg z Warszawy do Krakowa.

Dyżurnym postawiono zarzuty nieumyślnego spowodowania katastrofy kolejowej. Dyżurny ze Starzyn jest podejrzany ponadto o poświadczenie nieprawdy w dokumentacji dotyczącej ruchu pociągów.

IK, PAP