• Piątek, 15 maja 2026

    imieniny: Zofii, Izydora, Berty

Zachód wyhodował tyrana

Czwartek, 3 marca 2022 (20:05)

Z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Miały być bardzo dotkliwe sankcje wobec Rosji, tymczasem wcale tak nie jest. Dlaczego?

– Putin, niestety, okazał się być graczem dużo sprytniejszym niż cała Unia Europejska i wcześniej odpowiednio się zabezpieczył. Surowe sankcje, które Unia czy Stany Zjednoczone zapowiadały – owszem, byłyby możliwe do wprowadzenia, gdyby nie to, że Putin wciąż utrzymuje relacje z zachodnim biznesem. Otóż biznes Zachodu, korzystając z umów, cały czas kupuje od Rosji gaz i ropę.

Czyli Putin już wcześniej uwikłał świat Zachodu, który teraz jest w kropce…

– Dokładnie tak. Putin uwikłał Unię Europejską i postawił ją właściwie w sytuacji bez wyjścia. Niemcy, Holendrzy czy – dajmy na to – Francuzi mają problem z gazem czy ropą, bo nie zadbali wcześniej o dywersyfikację dostaw, i Putin, który przewidział taką sytuację, że w przypadku jego agresji na Ukrainę sankcję mogą być wprowadzane, przygotował się i sprytnie teraz wykorzystuje okazję. Można zatem powiedzieć, że wprowadzone sankcje nie działają w pełnej skali. Oczywiście są dotkliwe i bardzo istotne w tej grze przeciw Putinowskiej Rosji, bo zjednoczyły działania Zachodu, ale okazuje się, że to Putin wciąż dyktuje warunki. Sytuacja jest zatem groźniejsza, niż mówi część komentatorów – że Ukraina się obroniła, że Putinowi załamał się plan „A”. Myślę, że Putin miał nie tylko plan „A”, ale także plan „B”. Co więcej, swoje działania opiera być może także we współpracy z Chinami. Zatem ta wojna, która toczy się dzisiaj za naszą wschodnią granicą – jeśli nie wydarzy się coś w samej Rosji – będzie się toczyła jednak pod dyktando Putina, który założył wojnę – nie błyskawiczną, jak przewidywało wielu ekspertów, ale wojnę wyniszczająca, kroczący konflikt polegający na bombardowaniach, zajmowaniu kolejnych obszarów i krok po kroku zbliżaniu się do opanowania Kijowa.

Zawsze może też użyć argumentu w postaci broni atomowej – przynajmniej w formie straszenia?

– Już to robi, dając sygnał w postaci postawienia w stan gotowości broń jądrową. I jeśli mu nie będzie szło z konwencjonalną wojną, to zawsze może powiedzieć: jeśli się nie zgodzicie na moje warunki, to mam jeszcze coś w zanadrzu... Zatem świat jest w pewnym stopniu skonsolidowany przeciw Putinowi, ale Putin też jest przygotowany na długą wojnę, na długi, wyniszczający konflikt.    

Chciałbym porozmawiać o szantażu energetycznym, o którym Pan wspomniał. Mianowicie rzeczywiście jesteśmy – szczególnie Europa Zachodnia – w kropce, więc w tym momencie – siłą rzeczy – musi się pojawić tłumaczenie, że radykalne sankcje nie służyłyby stabilizacji europejskiego rynku energii. Tylko czy politycy unijni wcześniej nie zdawali sobie z tego sprawy, że Putin wykorzysta np. gaz do szantażu? Polska od lat o tym mówiła głośno, ale uważano nas za oszołomów…

– Unia Europejska miała dokładny przekaz z Polski, co się może zadziać, ale mimo to hodowała i żywiła tego rosyjskiego niedźwiedzia. Co więcej, wszyscy ci, którzy przestrzegali przed zbyt mocnym wiązaniem się z Rosją – mam na myśli zwłaszcza Polskę, to ci wszyscy byli obśmiewani w unijnych mediach. Mówiono, że nie potrafimy zbudować normalnych relacji, że nie potrafimy się porozumieć, że jesteśmy konfliktowi, separatystyczni, że dzielimy zamiast budować solidarność itd. Wystarczy przypomnieć wypowiedzi Donalda Tuska, który o Putinie mówił: nasz człowiek w Moskwie, czy wypowiedzi byłego szefa polskiej dyplomacji w rządzie koalicji PO-PSL Radosława Sikorskiego, który oskarżał prezesa Kaczyńskiego, mówiąc, że jest na proszkach, kiedy mówi o Rosji. To uleganie Rosji trwało latami i dzisiaj postawa oraz rządy kanclerz Angeli Merkel oraz działania Unii Europejskiej pod jej dyktando – to wszystko, cała ta polityka – teraz bankrutuje i skutkuje niewinnymi ofiarami zamordowanych przez wojska rosyjskie dzieci, kobiet oraz tabunami idącymi już w setki tysięcy uchodźców, którzy uciekają do Polski przed grożącą im śmiercią. Ukraina zniszczeniami swojej ojczyzny i krwią niewinnych ofiar płaci dziś za bezrefleksyjną politykę Zachodu wobec Putina, który zawsze miał zapędy neoimperialne, z którymi się nigdy nie krył. Gdyby nie bohaterstwo żołnierzmy i ludności ukraińskiej, którzy na czele ze swoim prezydentem Wołodymyrem Zełenskim od siedmiu dni zażarcie bronią swojej ojczyzny, to Unia dzisiaj już nie dyskutowałaby na ten temat, bo byłoby po Ukrainie. Dzięki Ukraińcom – ich bohaterstwu – Unia może mówić o Ukrainie w czasie teraźniejszym, może wprowadzać sankcje na Rosję.

Chce Pan powiedzieć, że Bruksela zaakceptowałaby aneksję Ukrainy – tak jak było z Krymem?

– Chcę powiedzieć, że gdyby Ukraina upadła, nie byłoby sankcji, nie byłoby też pomocy, a unijni politycy przyklasnęliby i pogodziliby się z nową rzeczywistością. Na szczęście Ukraina walczy o swoją niepodległość, na szczęście świat jej pomaga. Unia również pomaga i chce pomagać. Jestem właśnie po posiedzeniu komisji finansów i mogę powiedzieć, że przewiduje się – w niedługim czasie – finansową pomoc dla Ukrainy w wysokości do 8 mld euro. To jest pomoc w krótkim terminie, ale oprócz tego będzie też pomoc długofalowa, ale już na odbudowę Ukrainy po – daj Bóg – zwycięskim zakończeniu działań wojennych.

Wracając jeszcze do sankcji: Rosja wprawdzie została odcięta od systemu rozliczeń SWIFT, ale to też nie jest do końca prawdziwa informacja, bo okazuje się, że dwa największe banki w Rosji: Sbierbank i Gazprombank, które obsługują niezbędne Europie surowce, nie zostały odcięte…

– To są banki, przez które odbywają się transakcje za sprzedaż ropy i gazu rosyjskiego. To tylko pokazuje, że gospodarki zachodnie nie tylko związały się z Rosją, ale się od niej uzależniły. Zachód uzależnił się, dając Putinowi do ręki broń, jaką jest energetyka, która choć jest na Zachodzie, to zważając na paliwo, de facto jest w rękach rosyjskich. Nic więc dziwnego, że dzisiaj to Rosjanie dyktują warunki, czy, ile i za ile sprzedają gaz czy ropę do państw zachodnich. To uzależnienie powoduje opór polityków zachodnich przed jednoznacznym zastopowaniem źródeł finansowana działań Putina, który środki ze sprzedaży paliw kopalnych przeznacza na zbrojenia i prowadzenie wojny z Ukrainą. Ale jest jeszcze coś gorszego: mianowicie po zaaprobowaniu wniosku Ukrainy w sprawie rozpoczęcia drogi do członkostwa w Unii Europejskiej dzisiaj wiemy, że Niemcy, Francuzi i Holendrzy są temu przeciwni – blokują tę decyzję w różnych obszarach dyplomatycznych. To pokazuje, że osławiona jedność i solidarność Unii Europejskiej jest jak malowany ptak. Owszem, w wersji werbalnej wybrzmiewa, ale nie ma pokrycia w rzeczywistych działaniach i postawach. Widać, że grupy interesów współpracujące z Rosjanami mają się wciąż doskonale.

A co z projektem Nord Stream 2? Bo okazuje się, że mimo wcześniejszych doniesień medialnych należąca do rosyjskiego Gazpromu spółka Nord Stream 2 AG wcale nie potwierdza, że złożyła wniosek o bankructwo.

– To rzeczywiście przedziwna sytuacja. Tak czy inaczej znaczna część gazociągu Nord Stream 2 biegnie przez wody należące do państw unijnych, więc w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem – żeby nikomu w przyszłości nie przychodziło do głowy reaktywowanie tego projektu – byłoby wysadzenie tej rury w powietrze. I to byłby namacalny dowód dobrej woli Niemiec, i pokazanie całej Europie, że definitywnie kończymy tej projekt i proces uzależniania energetycznego Unii Europejskiej od Rosji. Natomiast jeśli pojawiają się informacje, że ten projekt raz upada, a potem, że nie upada, to on może być cały czas wskrzeszony. Jeśli Putin zwiększy szantaż, to jestem wręcz przekonany, że Niemcy i Unia Europejska mu ulegną. I to byłoby kolejne barbarzyństwo.

Oprócz tego jest jeszcze Nord Stream 1, który spokojnie działa. Embarga na rosyjski węgiel też wciąż nie ma. Może czas najwyższy skończyć z finansowaniem rosyjskiej machiny wojennej…?

– No niestety Putin cały czas otrzymuje od Zachodu gotówkę euro, dolary i dlatego jest taki krnąbrny, pewny siebie. To daje mu, ale też otaczającym go oligarchom, dopływ tlenu. I dopiero kiedy kurek z tlenem zostałby przykręcony także w stosunku do społeczeństwa rosyjskiego, to być może pojawiłyby się protesty na tyle silne, żeby zmiotłyby Putina ze sceny politycznej i oderwały go od sterów władzy na Kremlu. Oczywiście Rosjanie nie są winni, że mają takiego przywódcę – zbrodniarza, natomiast dopóki Putin i Rosja mają pieniądze i ludzie mogą wypłacać gotówkę z bankomatów, dopóki za pośrednictwem swojej propagandy Putin może mówić, że broni systemu bankowego w Rosji przed Zachodem, który – jak twierdzi – chce zdestabilizować rosyjskie państwo, dopóty Rosjanie są skłonni mu wierzyć. Jednak gdyby nie miał tych pieniędzy, które za gaz i ropę płaci mu Zachód, to musiałby zmienić narrację, bo ludzie przestaliby mu wierzyć, a to oznaczałoby jego polityczny koniec.       

Niemcy próbują się układać z Putinem?

– Mam wrażenie, że cały czas tak się dzieje, że nie wszystko, co mówi kanclerz Olaf Scholz, jest prawdą i że niemieckie grupy interesu trzymają w klinczu rząd federalny, który to toleruje i pozwala im na kunktatorstwo. W Brukseli cały czas słyszę jak wypowiadają się w komisji budżetowej poszczególni posłowie – chociażby z Hiszpanii, Portugalii, Niemiec czy Włoch, którzy owszem – przyznają, że na Ukrainie jest wojna, że jest to dramat, ale nie zmienia to faktu, że trzeba budować nową politykę klimatyczną, że musimy zdecydowanie walczyć z ociepleniem klimatu. To jest standard polityki prowadzonej w Brukseli. Kiedy im powiedziałem, żeby próbowali się postawić w sytuacji Ukraińców i co myśleliby o europosłach, to zapadła cisza i komentarzy żadnych nie było…

Chyba nic dziwnego, skoro sama szefowa komisji Europejskiej Ursula von der Leyen w obliczu zagrożenia energetycznego – wywołanego przecież przez bezrefleksyjną politykę Unii – mówi, że powinniśmy jeszcze bardziej przyspieszyć transformację energetyczną i pozyskiwanie energii z odnawialnych źródeł?  

– Mamy demagogii ciąg dalszy, brak realizmu i trzymanie się kurczowo założenia, że energia odnawialna pozwoli uzdrowić klimat, uratować planetę. To jest bzdura na resorach. Ten brak wyczucia sytuacji, w jakiej dzisiaj jesteśmy,powoduje, że nas – polskich europosłów Prawa i Sprawiedliwości – boli głowa. Jesteśmy o krok od wojny, o krok od sąsiedztwa z Rosją, która może swój marsz na zachód w każdej chwili przedłużyć, a tu myśli się o sprawach ideologicznych. Jeśli prawdą okaże się to, o czym się mówi, że Putin rozmawia z Chinami o dalszych współdziałaniach tych dwóch państw, to jest to megagroźne dla wszystkich. Dopóki z Rosji będzie płynął gaz i Zachód będzie kupował także ropę i węgiel i Putin będzie miał pieniądze, dopóty nie zaznamy spokoju. Putin będzie kontynuował swój marsz – obliczony w moim przekonaniu – na długi dystans.

             Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki