Dziś w „Naszym Dzienniku”
Inwestycje ominą polską wieś
Czwartek, 17 lutego 2022 (02:01)ROZMOWA / z Janem Krzysztofem Ardanowskim, przewodniczącym Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP
Rada ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP przeanalizowała „Krajowy plan strategiczny” (KPS), dokument, który ma umożliwić realizację „Europejskiego zielonego ładu” w Polsce. Do jakich wniosków Państwo doszli?
– To jest oczywiście wielki problem, bo jak można oceniać dokument, który jest już w ostatnich konsultacjach z Komisją Europejską? Minister rolnictwa uspokaja, że można jeszcze do niego wprowadzać zmiany. Ale jednak więcej pieniędzy na realizację celów dla rolnictwa w ramach KPS nie będzie. To jest program o określonym budżecie. Analiza pokazuje, że cele, które zostały określone również przez Komisję Europejską – ekonomiczne, społeczne i środowiskowe – nie mogą być w pełni zrealizowane przy tak mocno ograniczonym budżecie. To jest niemożliwe! Jednocześnie Komisja Europejska deklaratywnie przerzuca odpowiedzialność za przyszłość rolnictwa na kraje członkowskie, odsyłając unijnych rolników do ministrów rolnictwa. KPS miały przecież przygotować kraje członkowskie i to przeciwko nim ma się zwrócić gniew rolników. Swoje badania przeprowadziły: Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu oraz Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. Ich wnioski są takie, że Polsce bardzo trudno będzie zrealizować cele rozwojowe przy tak małych pieniądzach.
Rolnicy potrzebują wsparcia inwestycyjnego?
– Ono jest niezbędne, abyśmy – jako kraj – ucierpieli jak najmniej wskutek „Europejskiego zielonego ładu”. Straty, które spowoduje EZŁ, są oczywiste i będą ogromne – o czym Czytelnicy „Naszego Dziennika” świetnie wiedzą. Sprawą otwartą jest tylko to, ile straci Polska, a ile inne kraje. Sytuacja jest dosyć kuriozalna, bo ze środków na inwestycje będą mogły korzystać tylko nieliczne gospodarstwa, ale za to już wszystkie będą musiały spełniać wymogi EZŁ.
Dużo mówi się o tym, że dopłaty bezpośrednie będą niewielkie, ale za to rolnicy będą mogli uzyskiwać środki z eko-schematów – stanowiących formę dotacji. Ale kwoty na nie są ograniczone, a więc nie wszyscy rolnicy będą mogli z nich korzystać. Do dopłat bezpośrednich w Polsce zgłoszonych jest 14,2 mln hektarów. Natomiast ze wszystkich ekoschematów będzie mogło skorzystać nieco ponad 6 mln hektarów. Wyszczególniono bardzo ważny ekoschemat międzyplony ozime i wsiewki poplonowe. Z tym że na niego przeznaczono środki na 240 tys. hektarów, czyli mniej niż 2 proc. powierzchni upraw w Polsce. Integrowana produkcja roślin – bardzo ważna, jeżeli chcemy wprowadzać rozwiązania, które zakładają zmniejszenie użycia środków chemicznych – otrzymała środki jedynie na 28 tys. hektarów. To są żadne środki, biorąc pod uwagę, że zgłoszono 14,2 mln hektarów. Biologiczna ochrona roślin – która jest niezwykle ważna w sadownictwie, ogrodnictwie i warzywnictwie – zostanie przeprowadzona jedynie na 5 tys. hektarów. To jest 0,03 proc.! I naprawdę nie wiem, czy mam się z tego powodu śmiać czy płakać. To pokazuje, że rolnicy nie dostaną wyższych płatności dzięki ekoschematom. Deklaracja, że dopłaty unijne zostaną wyrównane do średniej europejskiej, będzie spełniona jedynie w odniesieniu do niewielkiej części rolników.
AB