Wszystko, co miał, położył na ołtarzu Ojczyzny
Niedziela, 13 lutego 2022 (19:53)Z Filipem Frąckowiakiem, dyrektorem Muzeum Izba Pamięci Generała Kuklińskiego w Warszawie, które przekształca się w Muzeum Zimnej Wojny im. gen. Ryszarda Kuklińskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Izba Pamięci Generała Kuklińskiego w Warszawie wzbogaciła się o nowy, bardzo cenny eksponat – Distinguished Intelligence Medal. Co to za odznaczenie?
– To jest medal przyznawany przez dyrektora CIA za wyjątkową służbę wywiadowczą. Jednakże nie jest to jedynie medal CIA, bo na jego rewersie widnieje napis „płk. Ryszard Kukliński”, ponadto „United States of America”, a więc jest to medal przyznany panu pułkownikowi przez Stany Zjednoczone. Ryszard Kukliński otrzymał ten medal w 1982 roku na wniosek dyrektora CIA Williama Caseya. Wiedzieliśmy o tym medalu, widzieliśmy go na zdjęciach, ale dopiero teraz ujrzał on światło dzienne i udało się nam go zdobyć, pozyskać dla Polski.
To jest wyraz, wielkie świadectwo współpracy Ryszarda Kuklińskiego – Polski i Ameryki, które do tej pory znajdowało się w Stanach Zjednoczonych. Wręczeniu tego medalu płk. Kuklińskiemu towarzyszył list, pismo, coś w rodzaju dyplomu, jaki pan pułkownik otrzymał, w którym było napisane, że Ameryka jest bardzo wdzięczna za misję Ryszarda Kuklińskiego, ale niestety zarówno to odznaczenie, jak również informacje o jego misji na zawsze muszą pozostać tajemnicą. To dodatkowo sprawia, że wartość i znaczenie tego medalu są wyjątkowe, podobnie jak misja płk. Kuklińskiego, która miała pozostać tajemnicą. My tę tajemnicę powoli odkrywamy i coraz więcej świadectw z działalności płk. Kulińskiego, jak chociażby ten medal, do nas trafia. Osobiście bardzo się cieszę nie tylko z tego powodu, że ten medal jest w naszych zasobach, że jest eksponatem Muzeum Zimnej Wojny im. gen. Ryszarda Kuklińskiego, ale także dlatego, że jest to kolejny dowód i świadectwo tego, czego dokonał Ryszard Kukliński.
Nie dość, że płk. Ryszard Kukliński jest uważany za pierwszego polskiego oficera w NATO, to jest także – zdaje się – pierwszym nie-Amerykaninem w historii uhonorowanym tym unikatowym medalem.
– Według oficjalnych rejestrów płk. Ryszard Kukliński był ósmą osobą, która otrzymała to odznaczenie i pierwszą spoza Stanów Zjednoczonych. Od tego wydarzenia upłynęło 40 lat i dzisiaj zdaje się, że ta lista jest dłuższa, ale stan na 1982 rok był taki, jak wspomniałem.
Od misji Ryszarda Kuklińskiego minęło sporo lat, co sprawia, że dzisiaj mało kto zdaje sobie sprawę, jak wielkie znaczenie miała jego działalność wymierzona w Układ Warszawski i Związek Sowiecki oraz jak wielkim wysiłkiem i zagrożeniem była dla płk. Kuklińskiego.
– Dzisiaj wydaje się niemierzalne to, jak niebezpieczna była ta misja i jak wielką ofiarę poniósł płk. Ryszard Kukliński. Może brzmi to górnolotnie, ale w sposób właściwy oddaje stan rzeczy – mianowicie Ryszard Kukliński położył wszystko, co miał, na ołtarzu Ojczyzny. Jego misję można zestawić z odwagą Żołnierzy Wyklętych, którzy też poświęcili dla Ojczyzny wszystko, co posiadali. Ryszard Kukliński w PRL-u był wysokim rangą oficerem Sztabu Generalnego WP, a więc jak na ówczesne warunki również dobrze sytuowanym. Żołnierze Wyklęci też mogli rzucić wojenną poniewierkę, zająć się nauką czy pracą, założyć rodziny i opiekować się najbliższymi, ale oni zostawili to wszystko i walczyli o wolną, niepodległą Polskę.
Pułkownik Ryszard Kukliński, który doszedł do wysokich szczebli w aparacie komunistycznym, jednak postanowił to wszystko nie tyle zaryzykować, co oddać, bo doskonale wiedział, że od raz podjętej drogi nie ma odwrotu. Zresztą nie zakładał, że jego misja będzie trwała lata, ale miał świadomość, że może to być tylko kilka miesięcy, może rok, żył i pracował od raportu do raportu. I wreszcie nadszedł ten moment – listopad 1981 roku, kiedy dowiedział się, że jest jednym z podejrzanych o współpracę z Amerykanami i podjął ryzyko ucieczki.
To był również moment, kiedy zagrożone było życie nie tylko Ryszarda Kuklińskiego, ale też jego najbliższych…
– Pułkownik Ryszard Kukliński zdawał sobie sprawę, że jeśli zostanie zdemaskowany, to czeka go kara śmierci, a wcześniej pewnie też tortury, ale zagrożona była też jego rodzina. I w tej sytuacji, kiedy miał świadomość, że jedyną drogą jest ucieczka, Ryszard Kukliński, który do tej pory był samotny w tym wysiłku współpracy z Amerykanami, mówi o tym wszystkim rodzinie. Przedstawia się niejako na nowo i mówi im – byłem amerykańskim agentem i przekazywałem bardzo ważne informacje. Teraz jestem zagrożony i musimy uciekać – wszyscy. Jednak dodaje, że jeżeli żona i synowie się nie zdecydują, to on też zostanie w Polsce. Przypomnę też, że podejmując współpracę, Ryszard Kukliński postawił Amerykanom dwa warunki: pierwszy, że musi być ewakuowany i drugi – tylko jeśli wraz z nim zostanie ewakuowana jego rodzina.
Jednocześnie wiedział, że jeśli jego bliscy nie zdecydują się opuścić Polski, on bez nich nie wyjedzie. Kolejną ofiarą, jakże bolesnym dla płk. Kuklińskiego wydarzeniem, było to, że musiał porzucić ukochaną Ojczyznę i być na obczyźnie. Dlatego do płk. Kuklińskiego doskonale pasuje określenie – polski żołnierz tułacz, które znamy z XVIII i XIX wieku. Wreszcie ogromna była też ofiara w postaci śmierci synów, którzy – i co do tego nie ma wątpliwości – padli ofiarą zemsty sowieckiego – czy wówczas już rosyjskiego – KGB.
Za co powinniśmy być wdzięczni płk. Kuklińskiemu? Mówi się, że uchronił świat przed III wojną światową…
– Z historycznego punktu widzenia mamy dużo dowodów na to, że dzięki informacjom przekazanym przez płk. Ryszarda Kuklińskiego udało się pokonać imperium zła. Na pewno udało się zatrzymać inwazję sowiecką w dekadzie lat siedemdziesiątych. W dekadzie lat osiemdziesiątych płk. Kukliński nadal był doradcą w Pentagonie. Informacje przekazane przez płk. Kuklińskiego wykorzystał prezydent Ronald Reagan, który jednocześnie wykorzystując słabość Michaiła Gorbaczowa – w Rejkiawiku w 1986 roku podczas negocjacji – powiedział wprost rosyjskiemu przywódcy: widziałem wasze mapy z rakietami średniego zasięgu wycelowanymi w miasta Europy Zachodniej, dlatego nie mogę się zgodzić na obecność waszych głowic jądrowych w Europie i w Azji.
Z historycznego punktu widzenia powinniśmy być wdzięczni płk. Kuklińskiemu za to, że powstrzymał rosyjską inwazję, która doprowadziłaby zapewne do globalnego konfliktu atomowego. W dalszej perspektywie pułkownik pomógł pokonać Ameryce Związek Sowiecki w zimnej wojnie. Myślę, że Ryszard Kukliński nie chciałby, aby używać wobec niego i jego postawy wielkich słów i tego, że powinniśmy być mu wdzięczni, ale my dzisiaj znamy wartość jego czynów. Tak czy inaczej, osobiście jestem wdzięczny płk. Kuklińskiemu za przykład bohaterstwa – mianowicie, że będąc w sercu tej machiny zła, zdobył się na taką postawę i kiedy po latach mógł przyjechać do wolnej Polski, że mimo bolesnych doświadczeń i osobistych tragedii nie żywił nienawiści, że nie pałał chęcią zemsty. To w postawie Ryszarda Kuklińskiego zawsze mnie zadziwiało i za to też jestem mu wdzięczny.
Cały czas mamy okazję zapoznać się z coraz liczniejszymi zbiorami zgromadzonymi w Izbie Pamięci Generała Kuklińskiego w Warszawie. Czym jest Izba i jaki jest cel tego przedsięwzięcia, kto powinien ją odwiedzić?
– Izba Pamięci Generała, a wcześniej pułkownika, Kuklińskiego powstała w 2006 roku i jest de facto małym muzeum pokazującym walkę Polaków o niepodległość, walkę w konspiracji przez pryzmat gen. Kuklińskiego i jego misji. Miejsce to powstało, żeby uhonorować jego działalność, ale także edukować w tym zakresie merytorycznie, najrzetelniej, jak to tylko możliwe. Izba zawiera cały szereg zbiorów – nie tylko pamiątki osobiste po gen. Ryszardzie Kuklińskim, ale także dokumenty zarówno PRL-owskie, radzieckie, amerykańskie i polskie po 1989 roku. Powinien odwiedzić ją każdy, kto w sercu ma Polskę, bo w ten sposób może zobaczyć, jak dochodziliśmy do niepodległości i jak wielką rolę w tym dziele odegrał pułkownik, a dziś już gen. Ryszard Kukliński.
Izba Pamięci Generała Kuklińskiego przekształciła się w Muzeum Zimnej Wojny im. Generała Ryszarda Kuklińskiego…
– Izba Pamięci Generała Kuklińskiego, która wciąż jest czynna, tak naprawdę zawsze była muzeum zimnej wojny, ale nie mieliśmy możliwości, żeby wszystko wyeksponować. Teraz to się zmienia. Muzeum Zimnej Wojny im. Generała Ryszarda Kuklińskiego oficjalnie zostanie otwarte 30 czerwca br. i będzie się mieściło obok – także na Starym Mieście w Warszawie, w kamienicy przy ul. Jezuickiej 1/3. Muzeum Zimnej Wojny im. Generała Ryszarda Kuklińskiego powstaje dzięki środkom z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, a także mecenasa muzeum – KGHM Polska Miedź SA.
Korzystając z okazji, bardzo serdecznie zapraszam Czytelników „Naszego Dziennika” na otwarcie, a później do odwiedzenia tego muzeum. Każdy może je zobaczyć – bez względu na to, czy uważa Ryszarda Kuklińskiego za bohatera, bądź jest innego zdania. To miejsce jest otwarte dla wszystkich i edukuje o tym, jaki był świat, jaka była Polska w okresie PRL-u. Muzeum pokazuje zimną wojnę przez pryzmat misji Ryszarda Kuklińskiego – z polskiego punktu widzenia. To tutaj – w Polsce wszystko się zaczęło, to my mieliśmy ruch społeczny „Solidarność”, to my, Polacy, jako pierwsi obaliliśmy komunizm. To my mieliśmy św. Jana Pawła II i oczywiście Ryszarda Kuklińskiego. To my mieliśmy Żołnierzy Wyklętych, których nie miał żaden kraj na świecie.
Zatem jest czym się chwalić i jest co pokazywać z naszej, polskiej perspektywy. Jest to duża ekspozycja, bo rozmieszczona na 400 m kw., na których zgromadziliśmy dużo oryginalnych pamiątek, masę poważnych dokumentów, także nowych eksponatów, których wcześniej nie było w Izbie Pamięci Generała Kuklińskiego. Nie da się opowiedzieć, czym była zimna wojna bez wskazania na poszczególne jej elementy, czyli wojnę w Korei, wojnę w Wietnamie czy kryzys kubański. I to wszystko będzie przedstawione, a także wyścig – rywalizacja mocarstw w kosmosie. Jednak dominującym wątkiem będzie walka o Europę, bo zakusy Moskwy nie skończyły się jedynie na Berlinie Wschodnim i na wschodnich Niemczech.