• Piątek, 15 maja 2026

    imieniny: Zofii, Izydora, Berty

Hołd Pomordowanym

Piątek, 11 lutego 2022 (18:02)

Rozmowa z Marcinem Sochoniem, wiceprezesem Stowarzyszenia Wizna 1939

 

W sobotę 12 lutego w Jedwabnem ma się odbyć pogrzeb ofiar niemieckiego terroru z okresu II wojny światowej.

Uroczyście zostaną pochowani Władysława i Franciszek Mościccy oraz Anna i Józef Bronakowscy – bestialsko zamordowani przez niemieckich żandarmów 11 sierpnia 1943 r. w Jedwabnem w lesie przestrzelskim. Zostali zamordowani za pomoc Polskiemu Państwu Podziemnemu, za to, że byli Polakami. Po aresztowaniu byli przez kilka dni brutalnie przesłuchiwani na posterunku żandarmerii niemieckiej w Jedwabnem. Następnie 11 sierpnia 1943 r. wywieziono ich i zamordowano w lesie przestrzelskim. Pochowano ich we wcześniej przygotowanych dołach.

W czerwcu 2021 r. przeprowadziliśmy poszukiwania i ekshumacje ofiar tej zbrodni. Przy ekshumacji uczestniczyły córki razem z innymi członkami rodzin.

 

Pogrzeb będzie miał charakter uroczysty z udziałem asysty wojskowej. Mszę św. odprawi ks. bp Janusz Stepnowski, biskup łomżyński.

Chcieliśmy, żeby to był uroczysty pogrzeb, z udziałem asysty wojskowej. Będzie ona obecna ze strony Wojsk Obrony Terytorialnej i 18 pułku logistycznego w Łomży. Chcemy godnie uczcić, uhonorować ich poświęcenie dla Polski, ich pomoc świadczoną podziemiu w walce z Niemcami. Jest to uroczystość, która zwraca pamięć tym pomordowanym. Pogrzeb odbędzie się z udziałem ich dzieci, wnuków, całej rodziny. Córka państwa Mościckich, pani Sabina, mówiła, że bardzo chciała, żeby ekshumowano jej rodziców. Czekała na to 78 lat. Gdy zostali zamordowani, miała 15 lat i ledwie uniknęła śmierci. Kiedy zatrzymano jej rodziców, przekazano jej, gdy wróciła do domu, że też ma się stawić na posterunku żandarmerii niemieckiej. Uciekła i miesiącami ukrywała się, m.in. pod podłogą domu. To była dla niej gehenna. Młodsze dzieci zamordowanych trafiły do innych rodzin. Przetrwały wojnę.

Jak trafiono na miejsce pochówków?

W lesie przestrzelskim znaleźliśmy się za namową rodziny ofiar. Skontaktowali się z nami jej przedstawiciele. Poprosili o pomoc. Prokuratorzy IPN zakończyli w tej sprawie śledztwo w 2006 r. Przeprowadzono czynności śledcze, przesłuchano świadków, ustalono sprawców, ale nie przeprowadzono ekshumacji. Zdecydowaliśmy się pomóc rodzinom ofiar. Zdobyliśmy wymagane pozwolenia i przeprowadziliśmy ekshumację. Miejsce ekshumacji wyznaczono w oparciu o materiały śledztwa, przekazy. Ale był tam też postawiony nagrobek. Choć nie było pewności, że ofiary znajdują się dokładnie w tym miejscu. W wyniku naszych prac szczątki zamordowanych zostały odnalezione pod tym nagrobkiem. W pracach wspomogło nas Laboratorium Kryminalistyczne Centrum Szkolenia Żandarmerii Wojskowej w Mińsku Mazowieckim, które opracowało miejsce zbrodni. Jego specjaliści przeprowadzają także rekonstrukcję twarzy dwóch czaszek metodą fotogrametrii.

A udało się przeprowadzić identyfikację genetyczną ofiar?

Tak. Dokładnie jest to w trakcie. Przekazaliśmy próbki do laboratorium Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, które ma przeprowadzić badania. Po wstępnych badaniach antropologicznych, opierając się na relacjach rodzinnych dotyczących wyglądu, ubioru, posiadanych medalików, ustalaliśmy, czyje szczątki należą do kogo. Termin pogrzebu został ustalony przed otrzymaniem badań genetycznych – z uwagi na panią Sabinę, która jest wiekowa, ma 95 lat. Pragniemy, żeby pani Sabina zyskała spokój ducha, żeby to jej pragnienie, które przez 78 lat nie mogło być zrealizowane, żeby stało się jak najszybciej faktem.

 

Zenon Baranowski