• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Powołani do misji

Środa, 2 lutego 2022 (14:13)

Są tam, gdzie pracować chce niewielu. Towarzyszą sierotom, uchodźcom, biednym i opuszczonym. Pomoc Kościołowi w Potrzebie nagłaśnia świadectwa misjonarzy, którzy – często z narażeniem zdrowia i życia – niosą Ewangelię i pomoc w krajach, gdzie choroby i wojna są częścią codzienności.

Z o. Krzysztofem Zębikiem PKWP współpracuje od dawna. Stowarzyszenie przekazywało środki na dożywianie dzieci oraz budowę pomieszczeń dla uczniów i nauczycieli w Sudanie Południowym. W poprzednim roku – pomoc darczyńców – pozwoliła wybudować studnię dla mieszkańców Pogwic.

W rozmowie z PKWP o. Krzysztof Zębik sięga myślami do początków swojego powołania. Mówi, że stawiał sobie pytanie o to, co robić w życiu. – Myślą, jaka mi towarzyszyła, była pomoc najbiedniejszym i najbardziej opuszczonym – wskazuje. Tak trafił do Zgromadzenia Misjonarzy Kombonianów.

Do Sudanu Południowego w 2013 roku dotarł o. Andrzej Dzida. Misjonarz trafił na miejsce, kiedy rozpoczął się konflikt pomiędzy dwoma największymi plemionami: Dinka i Nuer. Był proboszczem. Do najdalszej kaplicy miał ponad dwie godziny jazdy samochodem. To nie był dystans, który osłabił jego zapał. Konflikt w Sudanie Południowym przybierał jednak w tamtym czasie coraz większe rozmiary. Rozszerzał się na inne plemiona i tereny. Dotarł do miejsca, w którym pracował o. Andrzej. – Po 3 tygodniach ostrzałów z miasteczka liczącego ok. 20 tys. osób pozostała nieliczna grupa około 200 – mówi.

Drogi o. Andrzeja na nowo skrzyżowały się z Sudańczykami w 2018 roku. W Ugandzie powstał dla nich jeden z największych obozów dla uchodźców. Liczy ok. 300 tys. ludzi. W Bidibidi, bo tak nazywa się nowy dom, w którym żyją Sudańczycy, misjonarz spotkał wielu wiernych ze swojej parafii, gdzie był proboszczem. – Posługa w Bidibidi jest kontynuacją mojej posługi z Sudańczykami Płd., tyle że na terenie Ugandy – wyjaśnia.

Pomoc Kościołowi w Potrzebie wspólnie z ojcami werbistami buduje w Bidibidi centra edukacyjno-pastoralne.

Bez wsparcia PKWP nie pozostają też potrzebujący z innych krajów Afryki. W Kamerunie środki z Polski pozwalają wyżywić dzieci z sierocińca w Ayos, gdzie na co dzień najmłodszymi opiekuje się s. Dariusza Dąbrowska ze Zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej. W rozmowie z PKWP wraca myślami do początków swojej drogi.

Siostra Dariusza podkreśla, że to dzieci dawały jej od zawsze najwięcej radości i szczęścia. Zafascynowana misjami i św. Damianem, który pracował z trędowatymi, trafiła wreszcie do Afryki. Sama napisała prośbę, by rozpocząć posługę w Kamerunie. Mieszka tam od 2003 roku. Pracowała z kobietami. Uczyła je haftu, szycia, gotowania. Wciąż czuła jednak niedosyt. – Kocham dzieci, a naszym charyzmatem jest opieka nad sierotami – mówi.

W Kamerunie s. Dariusza poznawała historie dzieci, których rodzice zmarli na AIDS. W sercu miała pragnienie, by otworzyć sierociniec. To marzenie wreszcie się spełniło.

 

Biuro Prasowe PKWP Polska