• Sobota, 16 maja 2026

    imieniny: Andrzeja, Szymonety

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Niepokojące sygnały

Wtorek, 18 stycznia 2022 (02:11)

ROZMOWA z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem Instytutu Sobieskiego

 

Otoczenie prezydenta Andrzeja Dudy zapowiada tydzień konsultacji w sprawie sytuacji na Ukrainie i groźby rosyjskiej agresji. Sytuacja jest poważna?

– Sytuacja z bardzo poważnej powoli przechodzi w dramatyczną. Wiemy, że Rosja zgromadziła wzdłuż granic z Ukrainą ponad 100 tys. żołnierzy. Dodatkowo na terenach okupowanych znajduje się kilkadziesiąt tysięcy wojsk separatystów. Oni czekają tylko na rozkaz do uderzenia. I tej siły nie można lekceważyć. Nie można zapomnieć też o Kazachstanie. Sytuacja jest tam napięta, a jest to kraj, na którym Moskwie bardzo zależy. Z różnych stron świata napływają do nas bardzo niepokojące sygnały. I złożone w całość są wstrząsające. To, co się dzieje na naszych wschodnich granicach, trzeba traktować poważnie.

Prezydent Andrzej Duda spotka się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Jak to spotkanie może pomóc w zapewnieniu pokoju?

– Problemem jest to, że Zachód zapomniał, iż od 2014 r. na wschodzie Europy panuje wojna. O pokoju nie można mówić. Przed już prawie ośmioma laty Ukraina została okradziona z części swojego terytorium. I od tego momentu trwają regularne walki. Zachód zastanawia się, czy Rosja uderzy na Ukrainę. To błąd! Rosja jest w stanie wojny z Ukrainą! I dzisiaj należy się zastanowić, czy Moskwa w najbliższych tygodniach nie podejmie decyzji o rozszerzeniu działań i zagarnięciu kolejnych terenów. Nie ulega wątpliwości, że Rosja chce przejąć ukraińskie tereny, które pozwolą na dostarczenie wody pitnej na Krym. Dzisiaj głównym problemem półwyspu jest brak wody nadającej się do spożycia. A więc czeka nas nowa odsłona konfliktu – tym razem o wodę. Rosja z pewnością nie zrezygnuje z pozyskania kolejnych terytoriów. Pytanie brzmi tylko, kiedy to nastąpi.

To, że Polska nie jest w gronie graczy, którzy decydują o pokoju na wschodzie Ukrainy, nie utrudnia zawarcia porozumienia? Amerykanie nie do końca dostrzegają rosyjskie zagorożenie.

– Pamiętajmy, że w 2014 r., gdy był inny prezydent i inny rząd, to Polska zgodziła się na taką formułę. Dzisiaj ten system należy zmienić. Ale będzie to bardzo trudne, bo ciężko jest dyskutować z faktami dokonanymi. Poprzedni rząd PO i PSL nauczył naszych sojuszników, a przy tym także Rosjan, że w sprawy fundamentalne, które także nas dotyczą, nie chcemy się mieszać. Trzeba przypominać naszym sojusznikom, że „nic o nas bez nas”. Powodów, dla których powinniśmy być włączeni w rozmowy odnoszące się do sytuacji na Ukrainie, jest wiele. Nie możemy zapominać również o tym, że w Polsce mieszka dzisiaj dużo powyżej miliona Ukraińców. Wśród nich są też osoby pochodzące z terenów objętych walkami. Według międzynarodowych standardów są to uchodźcy wojenni, i to Warszawa jest ich głosem.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

AB