• Sobota, 16 maja 2026

    imieniny: Andrzeja, Szymonety

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Zmian chcieli rodzice

Piątek, 14 stycznia 2022 (02:01)

ROZMOWA z dr. Tomaszem Rzymkowskim, wiceministrem edukacji i nauki

 

W dość burzliwej atmosferze przebiegały prace w Sejmie nad nowelizacją prawa oświatowego – publicystycznie nazywanego „lex Czarnek”. Spodziewał się Pan takich emocji?

– Nie jestem zaskoczony tym, że mieliśmy do czynienia z tak histeryczną reakcją. Wiadomo, o co idzie gra. Stawką tej nowelizacji jest to, czy dzieci – bez zgody rodziców – dalej będą uczestniczyły w happeningach partii politycznych i czy dostęp do nich będą mieli edukatorzy seksualni z organizacji pozarządowych. Jak widać, sprawa jest poważna. Celem nowelizacji jest upodmiotowienie rodziców. Oni w najlepszej wierze przekazują swoje pociechy szkole i liczą na to, że dzieci otrzymają najlepszą możliwą opiekę, a przy tym nabędą szeroką wiedzę. Nauczyciele tym samym wspierają proces edukacyjny i wychowawczy dziecka, za który głównie odpowiadają rodzice. Tymczasem w szkołach dochodzi do sytuacji, o których rodzice nie wiedzą, i jest to później dla nich zaskoczenie, że ich dziecko uczestniczyło w takich, a nie innych przedsięwzięciach. W ostatnich godzinach również otrzymaliśmy skargi na treści, które prezentowano dzieciom. A więc nowelizacja prawa oświatowego jest odpowiedzią na wolę rodziców, która jest artykułowana od lat.

Jak dużym problemem jest wchodzenie edukatorów seksualnych do szkół?

– Na razie wchodzenie tych osób do szkół, jak i happeningi polityczne odbywają się na małą skalę. Ale mają miejsce. Gdyby to dotyczyło nawet jednej szkoły, to te sprawy i tak trzeba by było ucywilizować. Nadzór pedagogiczny i rodzice nie mogą być zaskakiwani informacjami o treściach, które podawane są dzieciom. Bo nie można ignorować podmiotowej roli rodziców w szkołach.

Wśród stawianych zarzutów jest oskarżenie, jakoby Prawo i Sprawiedliwość chciało doprowadzić do sytuacji, w której dowolnie usuwałoby dyrektorów szkół.

– To jest bzdura. Obecnie jednostki samorządu terytorialnego prowadzą ponad 90 proc. szkół w Polsce. I one w sposób dowolny mogą dzisiaj usuwać dyrektorów. 

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

RS