• Czwartek, 12 marca 2026

    imieniny: Bernarda, Józefiny

Zmuszą matki do aborcji?

Piątek, 22 lutego 2013 (10:57)

Jedyną „receptą” na rzekomy wysoki wskaźnik tzw. niezamierzonych ciąż w Ugandzie jest zwiększenie dostępu do antykoncepcji i aborcji – podkreśla Instytut Alana Guttmachera (AGI), placówki związanej z największą firmą zabijającą dzieci poczęte Planned Parenthood.

Jak ostrzegają obrońcy życia z Katolickiego Instytutu Praw Człowieka i Rodziny (C-FAM), takie podejście sprawi, że takie kraje jak Uganda będą zmuszane do legalizacji aborcji i szerokiego stosowania antykoncepcji – informuje Katolicka Agencja Informacyjna.

Proaborcyjny instytut twierdzi, że 54 proc. ciąż w Ugandzie jest niezamierzonych. Posługując się niejasnym pojęciem „niezaspokojonych potrzeb antykoncepcyjnych”, wziętym ze słownika Departamentu Statystyki ONZ, wysuwa wniosek, że tylko antykoncepcja i nieograniczony dostęp do zabijania dzieci poczętych mogą zmienić sytuację w kraju, w którym większość mieszkańców nadal chce mieć duże rodziny i przeciwna jest zabijaniu nienarodzonych dzieci. Według oenzetowskich danych, wskaźnik określający różnicę między pożądanym a aktualnym poziomem płodności w przypadku Ugandy wynosi 38 proc.

Rebecca Oas z Katolickiego Instytutu C-FAM zwraca uwagę na niejasność pojęcia „niezaspokojonych potrzeb antykoncepcyjnych” i zauważa, że choć w Stanach Zjednoczonych wskaźnik ten wynosi tylko 6-7 proc., to i tak połowa wszystkich ciąż w tym kraju zaklasyfikowana została jako „niezamierzone”.

– Choć eksperci określają koncepcję niezaspokojonych potrzeb antykoncepcyjnych jako „nieuzasadnioną”, to uzasadnia ona żądania Funduszu Ludnościowego Narodów Zjednoczonych (UNFPA), który co roku przeznacza 8,1 mld dolarów na programy planowania rodziny na całym świecie – dodaje Oas, którą cytuje KAI.

Raport nowojorskiej instytucji stwierdza, że to, co czyni aborcję w Ugandzie niebezpieczną, to niejasne regulacje prawne, brak wiedzy oraz „piętno związane z wszechobecnym w kraju negatywnym stosunkiem do aborcji”. Dokument nie powołując się na żadne źródła, określa wskaźnik śmiertelności okołoporodowej matek w tym kraju na 26 proc. i niemal wyłącznie wiąże to ze zjawiskiem niebezpiecznej aborcji.

Tymczasem w oficjalnych statystkach rządowych Ugandy wskaźnik ten jest dwukrotnie mniejszy i ma związek m.in. z niskim poziomem opieki zdrowotnej. W szpitalach, mieszczących się w nieodpowiednich budynkach, brakuje wykwalifikowanego personelu i nowoczesnego sprzętu medycznego.

Zdaniem działaczy C-FAM, Guttmacher Institute nie jest zainteresowany poprawą poziomu świadczonych usług zdrowotnych dla obywateli Ugandy, lecz forsuje program kontroli populacji.

MM