• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Nie porzucimy naszych świątyń

Wtorek, 21 grudnia 2021 (13:49)

Z ks. dr. Jackiem Waligórą, proboszczem i kustoszem sanktuarium bł. Jakuba Strzemię oraz Świętych i Błogosławionych Metropolii Halickiej i Lwowskiej w Haliczu rozmawia Małgorzata Bochenek

Posługuje Ksiądz w Haliczu, ale jest także zaangażowany w prace przy odbudowie kościoła Matki Bożej Anielskiej w Dźwiniaczce. Historia tej świątyni rozpoczęła się w 1894 r.

– Kościół w Dźwiniaczce został wybudowany z inicjatywy św. abp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego. W Dźwiniaczce był kapelanem przy dworze  hrabiny Koziebrodzkiej. Ponieważ w wiosce nie było kościoła,  a kaplica dworska zbyt mała, by mogła pomieścić większą grupę wiernych, postanowił wybudować świątynię.

Kościół był kolejną inicjatywą arcybiskupa w tym miejscu. Wcześniej wybudował pierwszą w Dźwiniaczce  szkołę, którą prowadziły siostry z założonego przez niego jeszcze w Petersburgu Zgromadzenia Sióstr Rodziny Maryi.

Kościół wznosił z własnych środków finansowych, nie dane mu było jednak doczekać ukończenia budowy. Sfinalizowały ją jego duchowe córki. Dziś, po wielu latach, to właśnie Zgromadzenia Sióstr Rodziny Maryi podjęło wyzwanie  podniesienia z gruzów świątyni powstałej z inicjatywy założyciela.

Od kilku lat jest Ksiądz zaangażowany w jej odnowę.

– W czasach Związku Sowieckiego niszczono wszystko, co było związane z religijnością, nie tylko rzymskokatolickie kościoły, ale również cerkwie, synagogi, meczety. Świątynia w Dźwiniaczce podzieliła los budynków sakralnych. Została zdesakralizowana. Przez lata pełniła różne funkcje, w części została przeznaczona na restaurację, biura kołchozu, punkt zbiorczy mleka. W nawie głównej urządzono salę gimnastyczną. Z upadkiem Związku Sowieckiego i powstaniem Ukrainy kościół w Dźwiniaczce opuściły instytucje, które przywłaszczyły sobie to miejsce. Jednak to nie był koniec dalszej dewastacji. Sąsiedzi na strychu zaczęli suszyć kukurydzę, tytoń, zboże.

Kiedy to się zmieniło?

– W 2018 roku. Przejęte losem świątyni duchowe córki ks. abp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego zdecydowały o podniesieniu jej z ruin.  W pierwszej kolejności wstawiono okna i drzwi, by nie dochodziło do dalszej profanacji tego świętego miejsca.

Choć terytorialnie Dźwiniaczka należy do parafii w Borszczowie, to jednak od kilku lat wraz z ks. Markiem Hułykiem (proboszczem z Zaleszczyk) zaangażowaliśmy się w prace przy odbudowie świątyni związanej z ks. abp. Felińskim. Zostaliśmy o to poproszeni przez matkę generalną s. Janinę Kierstan.

Siostry Rodziny Maryi pracują na Ukrainie, jednak od Dźwiniaczki dzieli je blisko 350 km, z Halicza, gdzie jestem proboszczem, jest o połowę bliżej.

Kilka miesięcy temu do pomocy została oddelegowana s. Elżbieta Ślemp CSFFM. Odległość jest bardzo dużym utrudnieniem. Jednak prace postępują.

Na jakim są etapie?

– Pierwsza Msza św. została odprawiona w kościele w Dźwiniaczce 4 sierpnia 2016 roku. Nawę kościoła wysprzątali wtedy miejscowi grekokatolicy pod przewodnictwem swojego pasterza o. Mikołaja. To była pierwsza Msza św. po 70 latach. W następnym roku Dźwiniaczkę odwiedziła matka generalna. I serce zabolało…

Przyszedł rok 2018. Remont poprzedziło wielkie sprzątanie. W samej Dźwiniacze mieszkają tylko grekokatolicy. Zatem aby wysprzątać kościół  i przyległe pomieszczenia, trzeba było przywieźć ludzi z innych parafii rzymskokatolickich. Najczęściej były to osoby z odległego Sambora, ale  przyjeżdżały też osoby z Bóbrki, Zaleszczyc, Tłustego.

W jednym ze sprzątań uczestniczyły nawet osoby z Polski. Dotarła do nich informacja o tym, że ma być w Dźwiniaczce sprawowana pierwsza od kilkudziesięciu lat Msza św. Na apel o pomoc w sprzątaniu odpowiedziały  trzy Polki, które wówczas były w Kamieńcu Podolskim. Przyjechały do Dźwiniaczki na cały dzień i pomagały przy uprzątnięciu kościoła.

W 2019 r. odbywało się w świątyni nabożeństwo pięciu pierwszych sobót miesiąca. Księża z dekanatu czortkowskiego przyjeżdżali ze swoimi parafianami. W nabożeństwach uczestniczyli też grekokatolicy. 

W 2019 r. na świątyni został położony nowy dach, zabezpieczono sklepienie. Wtedy ruszyły pierwsze prace przy spinaniu kościoła, gdyż budynek w kilku miejscach miał pęknięcia. Położono pierwsze wylewki. Na szczycie wieży kościoła zamontowano krzyż w miejsce ściętego przed ponad siedemdziesięciu laty. Wybrzmiała też sygnaturka, której miejsce przez blisko 80 lat pozostawało puste. W roku 2019 r. prace przy remoncie świątyni  trwały do listopada, kolejne miały rozpocząć się na wiosnę 2020 r.

Przez pandemię te plany nie zostały zrealizowane?

– Ponownie prace ruszyły dopiero w roku obecnym, bardzo prężnie postępują. Położone zostały nowe wylewki. Na wewnętrznych ścianach świątyni jest też nowy tynk, boczne pomieszczenia mają nowe sufity.

Na wiosnę przyszłego roku planowany jest remont sklepienia. Następnie podjęte zostaną prace wykończeniowe, w tym malowanie, ułożenie płytek na posadzce. Powstał już obraz do ołtarza głównego oraz stacje Drogi krzyżowej.

W przyszłym roku przypada 200. rocznica urodzin św. abp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego. Na uczczenie tego jubileuszu  planowana jest ponowna konsekracja świątyni. Ma się ona odbyć 16 września 2022 r.

– Jeżeli starczy czasu i środków, na ten moment kościół zostanie otynkowany również z zewnątrz. Jest wielka radość z każdej sprawowanej w świątyni Mszy św. Nie dzieje się to często. W tym roku ze względu na remont w kościele nie została odprawiona jeszcze ani razu. Msze św. sprawowaliśmy w kaplicy grobowej. Cieszymy się, że celebracja Eucharystii będzie możliwa w kościele 26 grudnia, w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia.

Komu przede wszystkim będzie służyła świątynia, skoro nie ma w Dźwiniaczce parafii?

– Na pewno będzie służyła katolikom rzymskim, którzy zamieszkują pobliskie wioski. Oni już teraz, jak wiedzą, że ma być sprawowana Msza św. w Dźwiniaczce, przyjeżdżają. Niestety na miejscu nie ma kapłana.  

Myślę, że docierać tu będą również pielgrzymi z Polski. Niedaleko są Okopy Świętej Trójcy, też historycznie ważne miejsce dla Polaków. Najliczniejszą grupę odwiedzającą tamtejszy kościół rzymskokatolicki pw. Świętej Trójcy stanowią turyści. Podobnie może być w Dźwiniaczce związanej z wybitnym Polakiem, jakim był św. abp Zygmunt Szczęsny Feliński.

Za to miejsce nie powinny czuć się odpowiedzialne także polskie władze?

– Jeżeli patrzymy na działania kilku instytucji, które zajmują się ochroną polskiego dziedzictwa kulturowego poza granicami kraju, to liczą się dla nich wielkie ośrodki, na przykład na Ukrainie: Lwów, Kamienic Podolski, Mościska. Natomiast te mniej znane miejsca, choć równie ważne, pozostają w wielkim zapomnieniu.

Cały koszt renowacji kościoła w Dźwiniaczce ponoszą siostry ze Zgromadzenia Franciszkanek Rodziny Maryi. Raz w 2019 r. otrzymały dofinansowanie ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na pierwszy etap prac remontowych.  Kolejne dotacje już nie zostały przyznane, mimo iż siostry starały się o nie.

Niektóre z miejsc historycznie ważnych dla Polski na Ukrainie mają swoich opiekunów, tak jak w przypadku Dźwiniaczki są to siostry ze Zgromadzenia Franciszkanek Rodziny Maryi. I tylko dzięki temu tej świątyni przywracany jest blask.

Dlaczego ks. abp Zygmunt Szczęsny Feliński po powrocie z zesłania w Rosji wybrał na miejsce zamieszkania maleńką wioskę Dźwiniaczkę?

– Mało kto wie, gdzie na mapie świata leży Dźwiniaczka, nawet na samej Ukrainie niewielu wskaże miejsce jej położenia. A tak wiele się tutaj wydarzyło za czasów, gdy mieszkał i działał abp Zygmunt Szczęsny Feliński.

Przez to, że wybrał Dźwiniaczkę, również nam, współczesnym ludziom, którzy szukają wielkości, przekazuje piękną naukę.

Gdy wrócił z zesłania, miał propozycje osiąść w Rzymie, Wiedniu, we Lwowie, w Krakowie. W każdym z tych miast odbierałby chwałę. A on skorzystał z zaproszenia państwa Koziebrodzkich. 

Tu nie używał swojej władzy arcybiskupiej, nie był nawet proboszczem, bo formalnie Dźwiniaczka podlegała pod proboszcza w Mielnicy.

Jego wybór jest doskonałym przykładem, że do świętości dorasta się nie tylko w wielkich ośrodkach.

Choć zmarł w Krakowie, gdzie przebywał na wyjedzie, po kilku dniach jego trumna została przewieziona do Dźwiniaczki. Tu był też przez 25 lat pochowany w grobowcu Koziebrodzkich, stąd jego szczątki dopiero w 1920 r. zostały przewiezione do Warszawy.

Jaka refleksja towarzysz Księdzu, gdy istnieje możliwość sprawowania Mszy św. w kościele, który został przeznaczony przez totalitarny system na zniszczenie, a teraz podniesiono go z ruin?

– Często o naszej pracy na Wschodzie mówi się, że jest to praca bez sensu, bo jest mało wiernych, że historii nie odwrócimy. Sugeruje to, że trzeba pracować tam, gdzie jest dużo ludzi i są wielkie potrzeby. A co z tymi, którzy pozbawieni są życia sakramentalnego przez brak kapłana, brak świątyń, bo zostały im odebrane i zniszczone? Jesteśmy świadkami desakralizacji kościołów na zachodzie Unii Europejskiej. Zmienia się użyteczność świątyń bądź są burzone. Każdy taki kościół zawsze będzie wyrzutem sumienia dla ludzi… Gdzie podziała się nasza wiara?

To, że przodkowie budowali wiele kościołów, świadczy o tym, jak głęboko wierzącymi byli ludźmi. Jeżeli dzisiaj ktoś mówi: „Po co tyle miejsc kultu, można je zamykać, przebudowywać, sprzedawać”, to trzeba zapytać o wiarę tego człowieka.

Zapytać też o miejsca dla Boga w dzisiejszym świecie.

– W materialistycznym, odartym z sacrum świecie Bóg został odrzucony, nie ma dla Niego miejsca w życiu człowieka. Przed dwoma tysiącami lat też nie mógł znaleźć miejsca, by się móc narodzić. Zatem dlaczego odprawia się Mszę św. dla 5 osób, czemu się remontuje kościół, gdzie nie ma na stałe parafii? Bo Bóg przychodzi do każdego człowieka. A to, co zostało oddane Bogu, ma być takim na wieki.  

Dziękuję za rozmowę.

 

 

Prace przy kościele w Dźwiniaczce można wesprzeć, wpłacając na konto:

Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi

ul. Żelazna 97

01-017 Warszawa

Nr konta 38 1240 6175 1111 0010 6127 4566

z dopiskiem: na Dźwiniaczkę.

Postępy prac przy kościele w Dźwiniaczce można zobaczyć na fotografiach zamieszczonych na facebookowym profilu „Kościół  Matki Bożej Anielskiej w Dźwiniaczce, Ukraina”.

Małgorzata Bochenek