• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Nie ulegajmy fałszywej duchowości

Poniedziałek, 20 grudnia 2021 (05:37)

ROZMOWA / z ks. Januszem Czenczekiem, koordynatorem krajowym egzorcystów z ramienia Konferencji Episkopatu Polski

Coraz więcej sygnałów ze świata wskazuje, że czas pandemii naznaczony jest wzrostem zagrożeń duchowych. Zwiększa się zainteresowanie ezoteryką i okultyzmem. Czy obserwuje Ksiądz takie zjawisko?

– Czas pandemii i lockdownów to moment, w którym człowiek czuje się bezradny i szuka ratunku, oparcia. Wszystko, co dotychczas było gwarantem naszego poczucia bezpieczeństwa, traci wartość. Skłania do większego zainteresowania szeroko pojętą duchowością. Wśród osób wierzących przejawia się nasileniem praktyk religijnych. Poświęcaniem większej ilości czasu na modlitwę, nabożeństwa czy rozważania duchowe. Ci jednak, którzy nie mają uporządkowanego życia wewnętrznego, nie są zakotwiczeni w wierze w Jezusa Chrystusa, szukają niejako po omacku swojej „nowej” duchowości. Jeśli są daleko od Boga, trudno im do niego trafić. Kierują się w stronę tego, co wydaje im się ciekawe, czyli jakiejś pseudoduchowości związanej z ezoteryzmem czy okultyzmem. Na podstawie dochodzących do nas informacji trudno o określenie skali zjawiska, ponieważ wielkie kwantyfikatory w rodzaju: „wzrasta”, „nasila się” czy po prostu „jest dużo”, są nieostre i ostatecznie mało nam mówią. W Polsce, na tyle, na ile ja znam to zjawisko, rzeczywiście ono jest, ponieważ czas obostrzeń sanitarnych jest trudny, powoduje przygnębienie i strach. Nie dostrzegam jednak znaczącego wzrostu, który mówiłby nam o tym, że społeczeństwo ulega siłom zła. Jak to rozwinie się w przyszłości, zobaczymy, na pewno konsekwencje duchowe tego przygnębienia będą i będą one miały także złe oblicze. Jednak nie musi być tego duża skala. Od nas, naszego wzajemnego wsparcia, naszej modlitwy to wszystko zależy.

Depesze z Francji wskazują, że zewnętrznym objawem szerzących się zagrożeń duchowych jest „zabawa” w wywoływanie duchów, która ma być tam obecnie „w dobrym tonie”.

– Problem jest złożony. Bo skąd się bierze zainteresowanie wywoływaniem duchów? Z niepoważnego traktowania tematu. Zwykle osoby, które siadają do takiej „zabawy”, nie wierzą w zagrożenie, które w niej tkwi. A zagrożenie jest ogromne. Diabeł to wykorzystuje. Traktuje takie „zabawy” jako przyzwolenie naszej woli na jego działanie. Jest to otwarcie furki na wkroczenie zła w nasze życie. To często skutkuje wejściem w poważniejsze zainteresowanie światem magii i złych duchów oraz ostatecznie poddaniem swojej woli złemu. Tak nie musi być zawsze. Każdy przypadek jest indywidualny. Tego zagrożenia nie można jednak bagatelizować, dotyczy ono również Halloween czy wróżb andrzejkowych. Pamiętajmy, szatan nie ma poczucia humoru.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Krzysztof Gajkowski