40. rocznica pacyfikacji wrocławskiego „Polaru”
Poniedziałek, 13 grudnia 2021 (13:04)Wczoraj wspominano rocznicę pacyfikacji wrocławskich zakładów „Polar”.
Obchody zainaugurowano Mszą św. sprawowaną w parafii pw. św. Jana Apostoła na wrocławskim osiedlu Zakrzów pod przewodnictwem ordynariusza diecezji legnickiej ks. bp. Andrzeja Siemieniewskiego. Podczas Eucharystii koncelebrowanej przez kapelana dolnośląskiej „Solidarności” ks. kan. Krzysztofa Hajduna i proboszcza zakrzowskiej wspólnoty ks. kan. Wiesława Karasia modlono się w intencji ofiar stanu wojennego, uczestników pacyfikacji zakładów „ Polar” i obecnych pracowników Whirlpool Company Polska Sp. z o.o.
Wraz z byłymi i obecnymi pracownikami modlili się m.in.: poseł Mirosława Stachowiak-Różecka, przewodniczący Sejmiku Województwa Dolnośląskiego Andrzej Jaroch, wicemarszałek województwa dolnośląskiego Marcin Krzyżanowski, dolnośląski kurator oświaty Roman Kowalczyk.
Zabierając głos na początku Mszy św., ks. kan. Wiesław Karaś podkreślił, że grudzień to miesiąc, w którym wracamy pamięcią do tragicznych wydarzeń z najnowszej polskiej historii. Wspomniał w tym kontekście nie tylko 13 grudnia – daty wprowadzenia stanu wojennego, ale też 16 grudnia 1981 r. – kiedy doszło do pacyfikacji nie tylko kopalni „Wujek”, ale również wrocławskiego „Polaru”.
– Raz po raz wracamy pamięcią do tych wydarzeń. Nie możemy o nich zapomnieć, bo cienie zabitych muszą stać na straży naszych sumień, naszej niepodległości, naszej wolności. W naszym kościele przeżywamy zawsze rocznicę tego wydarzenia. W naszych modlitwach, w naszej pamięci powracamy do tych tragicznych, trudnych chwil, ale jednocześnie naszą modlitwą ogarniamy tych, którzy wówczas brali w tym udział – akcentował ks. Karaś.
Wydarzenia te przypomniała w swoim wystąpieniu była wieloletnia przewodnicząca polarowskiej „Solidarności”, a obecnie radna Sejmiku Województwa Dolnośląskiego Małgorzata Calińska-Mayer. Wspominała przede wszystkim fakt, że 16 grudnia 1981 r. do strajkujących pracowników „Polaru” przybył ówczesny proboszcz ks. kan. Marian Staneta i na hali produkcyjnej odprawił pierwszą w historii tego zakładu Mszę św.
Panowała wielka cisza, znak krzyża i las tysięcy rąk powtarzający ten znak. Słowa ks. Stanety: „w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”, sprawiają, że z tą chwilą spływa na twarze pracowników spokój. W ciszy słychać odgłos nadjeżdżających czołgów, wozów pancernych i armatek wodnych. Oddziały ZOMO i wojska otaczają zakład. Czołgi wdzierają się na teren zakładu, kieroując lufy w drzwi wejściowe do hali produkcyjnej. Trudno zapomnieć ciszy w czasie podniesienia i gorących słów modlitwy „Ojcze nasz” zaintonowanych drżącym głosem przez ks. Stanetę. Widok zza szyb twarzy zomowców potęgował strach i przerażenie. A kapłan kończył Mszę św. słowami: „Niech was wszystkich w tych trudnych chwilach błogosławi Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty”.
Po Eucharystii Bogusława Litwiniuk zaintonowała pieśń „Liczę na Ciebie, Ojcze”, a ponad trzytysięczna załoga wzmocniła jej śpiewające błaganie, którego echo rozeszło się po całym kraju. Wtedy podszedł do niej oficer wojskowy i odsunął ją od mikrofonu. Wrzucono ją do samochodu więźniarki i wywieziono do więzienia przy ul. Klęczkowskiej we Wrocławiu. Później internowano ją do Gołdapi. Do domu wróciła po siedmiu miesiącach.
Pracowników, którym nakazano natychmiastowe opuszczenie zakładu, polewano wodą z armatek wodnych, a tych, którzy byli na liście aresztowano i internowano. Dwa dni później odbyła się kolejna pacyfikacja „Polaru”. Zakład rozwiązano, a pracowników zwolniono z pracy.
– 16 grudnia 1981 r. Bóg po raz pierwszy narodził się w naszym zakładzie, i jest tam do dzisiaj w postaci krzyża na hali produkcyjnej. Ten krzyż i osobiste błogosławieństwo całej polarowskiej załogi uzyskane od Ojca Świętego Jana Pawła II podczas pierwszej pielgrzymki „Solidarności” uratowały nasz zakład – podkreśliła Małgorzata Calińska-Mayer.
W homilii ks. bp Andrzej Siemieniewski stwierdził m.in., że Panu Bogu dziękujemy dzisiaj za to, że znaleźli się ci, dla których solidarność okazała się ważniejsza i mocniejsza od strachu, za tych, którzy okazali się wiernymi ideałom „Solidarności”. I jakże wielką moc otrzymywali wtedy z modlitwy, z wiary i ze sprawowanej wówczas liturgii.
– Być może z upływem dziesięcioleci coraz bardziej widzimy, jak trzeba doceniać postawę tych bohaterów „Solidarności”. Widzimy, że kształt naszej Ojczyzny w dużej mierze właśnie wtedy, w grudniu 1981 r., się wykuwał. Wykuwał się w przedziwnej rewolucji, bo w rewolucji ducha, której hasłem było nie słowo przemocy i gwałtu, ale: „nie daj się zwyciężać złu, ale zło dobrem zwyciężaj” –stwierdził ks. bp Siemieniewski.
Zdaniem księdza biskupa do wdzięczności, którą słusznie kierujemy do tych, którzy wtedy okazali się najbardziej solidarni, powinniśmy dołączyć także i zobowiązanie. Wynika to ze słowa „solidarność”. Ten obowiązek spoczywa na wszystkich ludziach dobrej woli, niezależnie od tego, czy należą dzisiaj do „Solidarności” pod jednym warunkiem, że chcą należeć do solidarności serc.
– Niech dzisiejsza rocznica obudzi płomień historycznej pamięci, jakże potrzebnej i jakże słusznie dzisiaj w tak przejmujących, dramatycznych słowach przywoływanej. Niech też budzi płomień wdzięczności za to, że mamy na kim się wzorować i o czym opowiadać następnym pokoleniom. Niech zabłyśnie i ten trzeci płomień brania wzoru, niesienia w przyszłość sztandaru „Solidarności”. I płomień jeszcze niezapalony niech pozostanie na przyszłość, na te wszystkie sytuacje, których jeszcze nie znamy, ale w które Pan Bóg umieści każdego z nas tak, byśmy wtedy wiedzieli, jak się zachować, jak pomóc bliźniemu, co to znaczy solidarność i co będzie znaczyło „jedni drugich brzemiona noście” w tych sytuacjach, które jeszcze nie znamy, a do których Pan Bóg nas z pewnością doprowadzi – wskazywał ordynariusz legnicki, kończąc homilię.
Zabierając głos po Mszy św., przewodniczący regionu Dolny Śląsk NSZZ „Solidarność” Kazimierz Kimso, wskazał m.in., że część ludzi „Solidarności” zostało złamanych, pozbawionych rodziców, miłości. I to, co ci ludzie przeżyli, pozostawiło głęboki ślad w ich sercu, w duszy do dnia dzisiejszego i zostanie do samej śmierci.
– Musimy chronić nasz największy skarb, jakim jest Kościół, bo był On dla nas opoką i ostoją, jedynym miejscem, w którym mogliśmy się gromadzić, spotykać, znaleźć pocieszenie i pomoc materialną, która była rozdzielana przez utworzony z inicjatywy ks. kard. Henryka Gulbinowicza Arcybiskupi Komitet Charytatywny. Wielu księży było w to zaangażowanych, pomagało, dzięki temu święta czy zwykły dzień był lepszy – przypominał Kazimierz Kimso.
Podkreślił także, że dzisiaj spotykamy się z agresją i napaścią na Kościół, w której chodzi o to, żeby odwieść nas od Kościoła, żebyśmy się stali taką masą do ulepienia bałwanów, których można ulepić na nowo po bolszewicku. – Pamiętajmy o tym, że tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska jest Polską, a Polak Polakiem – zauważył Kazimierz Kimso.
Uczestnicy Eucharystii złożyli kwiaty na obelisku upamiętniającym ks. Mariana Stanetę, a podczas spotkania w byłym Domu Kultury „Polaru” nie tylko gorąco oklaskiwali, ale sami również śpiewali utwory wykonywane przez dolnośląskiego kuratora oświaty Romana Kowalczyka w czasie koncertu patriotycznego pt. „Pamiętamy – piosenki buntu i nadziei”.
Galeria z wydarzenia dostępna TUTAJ
Marek Zygmunt