• Sobota, 16 maja 2026

    imieniny: Andrzeja, Szymonety

Rozbieżność z unijnym komisarzem

Czwartek, 18 listopada 2021 (16:31)

Nie ma praworządności bez równego traktowania państw UE także w zakresie systemu reformy sądownictwa; polski rząd i Ministerstwo Sprawiedliwości nigdy nie zgodzą się na to, by jedne państwa mogły wprowadzać zmiany w sądownictwie, a inne były tego pozbawione – oświadczył szef MS Zbigniew Ziobro.

W czwartek dwudniową wizytę w Warszawie rozpoczął komisarz UE ds. sprawiedliwości Didier Reynders. Spotkał się m.in. z ministrem ds. UE Konradem Szymańskim oraz szefem Najwyższej Izby Kontroli Marianem Banasiem. Następnie Reynders rozmawiał z ministrem sprawiedliwości.

Ziobro na konferencji prasowej powiedział, że komisarz ds. sprawiedliwości chciał poznać stanowisko MS w kwestii stanu prac nad reformą sądownictwa i omówione zostały zarówno zbliżone stanowiska, jak i rozbieżności między resortem sprawiedliwości a Komisją Europejską. Dodał, że przekazał Reyndersowi dwa zdjęcia obrazujące historię zniszczonej przez nazistowskie Niemcy Warszawy.

– Pozwoliłem sobie już w warstwie rozmowy rzeczowej, która przebiegała w bardzo dobrej atmosferze, nawiązać do symboliki tych zdjęć i tego miejsca – pokazując, że Polacy są i będą zawsze bardzo wrażliwi na zasadę równego traktowania i szanowania poszczególnych państw wewnątrz wspólnoty europejskiej – mówił szef resortu sprawiedliwości.

Ziobro stwierdził, że główna rozbieżność poglądów z Reyndersem dotyczyła praworządności i równości.

– Ta różnica sprowadza się przede wszystkim co do zasady, że naszym zdaniem nie ma praworządności bez równości. Nie ma praworządności bez równego traktowania państw w zakresie również systemu reformy sądownictwa – oświadczył Ziobro.

– Polska reprezentowana przez ten rząd, Ministerstwo Sprawiedliwości reprezentowane przez tego ministra, to kierownictwo, nie zgodzi się nigdy na takie stanowisko, by jednym wolno było wprowadzać pewne zmiany w obszarze sądownictwa, w tym wprowadzenie mechanizmów demokratycznych w zakresie wyboru sędziów, a inne państwa były tego pozbawione, bo tak, bo tak chce urzędnik KE, bo tak chce jakiś sędzia TSUE, bo tak sobie życzy tego jakiś polityk na przykład w Berlinie – mówił szef MS.

Dodał, że druga rozbieżność z unijnym komisarzem dotyczyła relacji pomiędzy Trybunałem Sprawiedliwości UE a polskim Trybunałem Konstytucyjnym.

– Otóż reprezentowałem jasne stanowisko, nie pozostawiając żadnych wątpliwości, że pogląd, jaki ukształtował się na tle orzecznictwa polskiego sądu konstytucyjnego, już od wielu lat, za czasów, kiedy prezesem był pan [Marek] Safjan, później pan [Andrzej] Rzepliński, a tak samo jak i za czasów aktualnego TK [...], to był to pogląd, który jest sformułowany, że sądem ostatniego słowa jest polski Trybunał Konstytucyjny, w zderzeniu z sądami europejskimi i w zderzeniu w szczególności z sądem, jakim jest TSUE – mówił Ziobro.

Dodał, że tutaj faktycznie była między nim a Reyndersem i pozostała „rozbieżność – jeśli chodzi o ocenę sytuacji, która ma miejsce wobec rozbieżności orzeczeń”.

Minister podkreślił, że w ramach dyskusji odwoływał się również do przykładów orzeczeń trybunałów konstytucyjnych innych państw, m.in. Niemiec.

Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł relacjonował, że jednym z tematów rozmowy z unijnym komisarzem była „kwestia rzekomych nacisków na polskich sędziów i wykonania zaleceń Trybunału Sprawiedliwości UE”.

– Komisarz po raz kolejny wezwał do wykonywania orzeczeń, tymczasem pokazaliśmy na podstawie faktów, [...] do czego prowadziłoby bezkrytyczne wykonywanie wyroków TSUE – powiedział wiceszef MS.

Stwierdził, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego wydała przeszło 600 orzeczeń i – jak mówił – są wśród nich tak bulwersujące sprawy, jak m.in. pozbawianie immunitetów sędziów, którzy prowadzili samochód w stanie nietrzeźwości.

– Postępowania wobec nich zostałyby umorzone, a zgodnie z zasadą ne bis in idem, nie można by do nich wrócić. Więc TSUE proponuje nic innego, jak bezkarność wielu sędziów oskarżonych o czysto kryminalne przestępstwa. Dlatego nie jest możliwa w państwie praworządnym, w państwie prawa abolicja dla tych, którzy sami siebie określili kastą, darowanie kar, bezkarność tych, którzy powinni stać na straży szacunku dla prawa – oświadczył Warchoł.

Ziobro poinformował, że przekazał unijnemu komisarzowi dokument, pokazujący wielkie zyski, jakie w sektorze handlowym uzyskują na polskim, blisko 40-milionowym rynku, ogromne korporacje bogatych państw Unii Europejskiej. Relacjonował, że zwrócił przy tym uwagę, że zanim Polska weszła do UE, Polacy utworzyli setki tysięcy małych sklepów i sklepików na krajowym rynku, których dzisiaj już prawie nie ma.

– One zostały całkowicie wycięte przez bogatą konkurencję wielkich sieci super i hipermarketów, [...] które wyprowadzają z Polski gigantyczne, sięgające wielu miliardów złotych zyski, nie płacąc prawie w ogóle w Polsce podatków – powiedział Ziobro.

Podkreślił, że podatki te trafiają do ich bogatych krajów.

– Chciałem w ten sposób zadać kłam twierdzeniu, że to Polska korzysta na Unii Europejskiej, a żadnych korzyści z tego nie mają bogate kraje UE [...]. To oznacza, że my mamy prawo też domagać się szanowania naszych interesów – stwierdził Ziobro.

Trybunał Sprawiedliwości UE 4 lipca 2021 r. zobowiązał Polskę do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów krajowych odnoszących się do uprawnień Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego w kwestiach m.in. uchylania immunitetów sędziowskich. Po niespełna dwóch miesiącach, 7 września, Komisja Europejska zdecydowała o zwróceniu się do TSUE o nałożenie kar finansowych na Polskę za nieprzestrzeganie decyzji w sprawie środków tymczasowych. KE podała wówczas, że uważa, że Polska nie podjęła wszystkich środków niezbędnych do pełnego wykonania nakazu Trybunału.

Pod koniec października TSUE poinformował, że Polska – z uwagi na to, że nie zawiesiła stosowania przepisów krajowych odnoszących się w szczególności do uprawnień Izby Dyscyplinarnej SN – została zobowiązana do zapłaty na rzecz Komisji Europejskiej okresowej kary pieniężnej w wysokości 1 mln euro dziennie, licząc od dnia doręczenia tego postanowienia do dnia zastosowania się do lipcowego postanowienia. Wcześniej – we wrześniu br. – TSUE postanowił, że Polska ma płacić Komisji Europejskiej 500 tys. euro dziennie za niewdrożenie środków tymczasowych i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów.

Na początku tygodnia Prokurator Generalny skierował wniosek do TK dotyczący przepisów, na podstawie których TSUE nałożył kary na Polskę ws. kopalni Turów i Izby Dyscyplinarnej SN.

APW, PAP