• Sobota, 16 maja 2026

    imieniny: Andrzeja, Szymonety

Atak hybrydowy się nie zatrzyma

Piątek, 12 listopada 2021 (14:43)

Atak hybrydowy na granicy polsko-białoruskiej z pewnością się nie zatrzyma, musimy się przygotować, że sytuacja ta jeszcze potrwa – powiedział w piątek szef MON Mariusz Błaszczak.

– Ta operacja, ten atak hybrydowy, który jest przeprowadzany na nasz kraj, z całą pewnością się nie zatrzyma, musimy patrzeć w perspektywie dłuższej – tygodni albo miesięcy – powiedział w piątek minister po odprawie z dowódcami.

– Odebrałem meldunki dowódców w sprawie przygotowania logistycznego, przygotowania bytowego dla żołnierzy, którzy pełnią służbę na granicy polsko-białoruskiej – dodał.

– Zbliża się zima, więc musimy się przygotować – podkreślił.

Jak powiedział, sytuacja na granicy „utrzymuje się na porównywalnym poziomie – jest wiele prowokacji, wiele prób przejścia przez barierę inżynieryjną, ale zarówno Straż Graniczna, jak i żołnierze Wojska Polskiego udaremnili te próby”. Zapewnił, że „żołnierze i funkcjonariusze nie ulegają prowokacji, dbają o bezpieczeństwo na granicy”.

Błaszczak powiedział, że kryzys migracyjny jest tylko tłem, tu chodzi o coś więcej.

– Powinniśmy patrzeć na całe spektrum działań, jakie podejmuje Rosja. Modus operandi jest znany: 2008 rok – Gruzja, 2014 – Ukraina – zaznaczył Błaszczak, przywołując wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego o odpowiedzialności Rosji za sytuację na granicy polsko-białoruskiej.

– Mamy świadomość tych zagrożeń. Chcę zapewnić opinię publiczną, że jesteśmy przygotowani, żeby odeprzeć ataki, które mają miejsce na polsko-białoruskiej granicy – oświadczył.

O warunki bytowe żołnierzy wysłanych na granicę polsko-białoruską pytała w sejmowej debacie opozycja. Premier zapewnił, że władze pracują nad poprawą warunków zakwaterowania, „przygotowując się na długie miesiące walki z prowokacją Łukaszenki”.

Od 2 września w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego obowiązuje stan wyjątkowy. Został on wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy, wydanego na wniosek Rady Ministrów. Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni.

Od początku roku Straż Graniczna zanotowała blisko 33 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, z czego prawie 4,4 tys. w listopadzie, blisko 17,3 tys. w październiku, prawie 7,7 tys. we wrześniu i ponad 3,5 tys. w sierpniu.

W poniedziałek duża grupa migrantów przeszła po stronie białoruskiej w kierunku granicy z Polską. Migranci zgromadzili się w okolicach Kuźnicy. Resort obrony narodowej poinformował tego dnia, że służbom MSWiA i żołnierzom udało się zatrzymać pierwszą masową próbę przekroczenia granicy. Migranci stworzyli obozowisko w rejonie Kuźnicy, pilnowani są przez służby białoruskie. W kolejnych dniach dochodziło do kolejnych prób przejścia granicy przez grupy migrantów, udaremnionych przez polskie służby.

Tymczasem białoruskie i rosyjskie wojska powietrzno-desantowe uczestniczą w ćwiczeniach zorganizowanych w pobliżu granicy z Polską, podczas gdy koczują tam tysiące migrantów próbujących przedostać się do UE.

Rosyjski resort obrony narodowej przekazał, że rosyjscy spadochroniarze zostaną zrzuceni z ciężkich samolotów transportowych Il-76 w Grodnie w ramach wspólnych manewrów wojskowych.

Białoruski dziennikarz opozycyjny Tadeusz Giczan podał informację o rozmieszczeniu rosyjskich sił powietrzno-desantowych w miejscowości Hoża w obwodzie grodzieńskim, znajdującym się 5 km od granicy z Litwą i 25 km od polskiej granicy.

W ćwiczeniach mają uczestniczyć także białoruskie siły powietrzne, w tym śmigłowce bojowe. Wojska ćwiczą m.in. namierzanie wrogich zwiadowców i nielegalnych formacji zbrojnych.

Komisja Europejska oświadczyła, że doniesienia o wspólnych białorusko-rosyjskich ćwiczeniach są niepokojące.

APW, PAP