• Sobota, 16 maja 2026

    imieniny: Andrzeja, Szymonety

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Cenne doświadczenie i lekcja pokory

Piątek, 12 listopada 2021 (00:03)

ROZMOWA / z Magdaleną Michalik, odtwórczynią roli Heleny Modrzejewskiej w filmie „Nędzarz i madame”.

Dziś do kin wchodzi film „Nędzarz i madame”. Gra w nim Pani Helenę Modrzejewską, aktorkę, która już za życia stała się legendarną artystką, gwiazdą scen polskich i amerykańskich. Jaką rolę w życiu Modrzejewskiej odgrywał Adam Chmielowski, przyszły święty?

– Główni bohaterowie filmu: Helena Modrzejewska i Adam Chmielowski, to wybitne postacie XIX-wiecznej Polski, które nie tylko wiele wniosły do ówczesnego życia artystycznego, ale krzewiły również polskość na tyle, na ile to było możliwe w tamtych czasach i okolicznościach. To także postacie, które wciąż odkrywa się na nowo.

Krakowski malarz i ceniona aktorka znali się dość dobrze. Helena Modrzejewska raz w tygodniu organizowała w swoim mieszkaniu spotkania artystyczne, zapraszała na nie artystów z różnych dziedzin sztuki. Jednym z goszczących u niej był właśnie Adam Chmielowski, który zresztą podjął się swego czasu portretowania Modrzejewskiej. Aktorka niewątpliwie darzyła Chmielowskiego niezwykłą sympatią, szacunkiem i podziwem. W swoich pamiętnikach pisze, że był „chodzącym wzorem wszystkich cnót chrześcijańskich i głębokiego patriotyzmu – prawie bezcielesny, oddychający poezją, sztuką i miłością bliźniego, natura czysta i nie znająca egoizmu, której dewizą powinno być: Szczęście dla wszystkich, Bogu chwała i sztuce!”. Te słowa wiele mówią o tym, jak aktorka postrzegała osobę Adama Chmielowskiego. Myślę, że między nimi była jakaś duchowa więź, ale także artystyczne zrozumienie.

Chmielowski na spotkania artystyczne przybywał wraz z dwoma przyjaciółmi: Józefem Chełmońskim oraz Leonem Wyczółkowskim. O trójce przyjaciół Modrzejewska pisze, że była to „najbardziej niezwykła trójka pod słońcem”.

Helena Modrzejewska była osobą spostrzegawczą i wrażliwą. Czy umiłowanie przez nią piękna moralnego, o czym wspominają jej biografowie, nie było także pokłosiem spotkania z Chmielowskim?

– Myślę, że tak. To piękno moralne emanowało z Adama Chmielowskiego i to jej imponowało. Jestem przekonana, że cechy przyszłego świętego pozostawiły taki właśnie ślad w osobowości aktorki. Spotkanie tych dwojga na pewno wiele wniosło w życie każdego z nich.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Urszula Wróbel