Dziś w „Naszym Dzienniku”
Potrzebujemy świadków obrony życia
Wtorek, 9 listopada 2021 (01:03)ROZMOWA z Magdaleną Korzekwą-Kaliszuk, prawnikiem, założycielem Fundacji Proelio
Sprawa pacjentki z Pszczyny stała się kolejnym pretekstem do podważania zasadności wyroku TK ws. aborcji. Zwolennicy aborcji wykorzystują ten przypadek do zmasowanego ataku na życie nienarodzonych?
– Niestety tak. Sprawa śmierci kobiety w pszczyńskim szpitalu zamiast budzić współczucie wobec bliskich i sprowokować do refleksji nad tym, czy postępowanie medyczne było prawidłowe, została zmanipulowana w celu promocji aborcji na życzenie. Wykorzystywanie tej sprawy przez zwolenników aborcji to kolejny brutalny atak na życie nienarodzonych dzieci.
Czy wyjaśnienie tej sprawy przez prokuraturę spowoduje uspokojenie środowisk liberalnych, czy zawsze będą one eskalować sytuację?
– Niestety, obawiam się, że nawet jeśli prokuratura wprost powie o błędzie w sztuce medycznej albo po prostu o tym, że tutaj zawiodła niedoskonała medycyna, zwolennicy aborcji ani nie przeproszą, ani nie przestaną dążyć do aborcji na życzenie w polskim prawie. Możemy się spodziewać, że znajdą kolejny przypadek, który zmanipulują, żeby walczyć o możliwość zabijania. Potrzebujemy aktywnie działać, bo bierność z naszej strony byłaby oddaniem prowadzenia w tej walce.
Jeszcze rok temu wskazywano, że wiedza kobiet na temat form pomocy, na jakie mogą liczyć, jest znikoma. Lekarze nie informowali np. o możliwości zgłoszenia się do hospicjów perinatalnych. Czy po roku poziom świadomości się zwiększył?
– Myślę, że w kwestii hospicjów perinatalnych wspaniałą pracę wykonali ludzie z Fundacji Nasze Dzieci – Edukacja, Zdrowie, Wiara z Kornic, którzy poprzez akcję billboardową uświadomili milionom Polaków, że istnieje coś takiego jak hospicja perinatalne. Trudno ocenić, czy lekarze zaczęli informować o tej możliwości, bo nie mamy badań na ten temat. Na pewno jednak jesteśmy krok do przodu w tym temacie. Ciągle jednak potrzeba więcej pomocy dla kobiet czekających na narodziny dziecka, które nie mają wsparcia wśród bliskich albo które czekają na narodziny dziecka z prawdopodobieństwem jakiejś choroby.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym