• Sobota, 16 maja 2026

    imieniny: Andrzeja, Szymonety

Czas na sędziów pokoju

Piątek, 5 listopada 2021 (19:09)

Z Markiem Astem, członkiem Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości oraz przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Prezydent Andrzej Duda skierował do Sejmu dwa projekty ustaw dotyczące utworzenia instytucji sędziów pokoju. Czy to dobry czas na tego typu decyzje?

– Sądzę, że instytucja sędziego pokoju nie budzi powszechnych kontrowersji, tym bardziej że wiele państw korzysta z instytucji sędziego pokoju. W Polsce ten pomysł również ma wielu zwolenników. Oczywiście jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach i w rozwiązaniach, które będą w kolejnym etapie procedowane i wtedy rzeczywiście mogą być uwagi, jakieś słowa krytyki bądź akceptacji. Natomiast ze wszystkich spraw, które dotyczą wymiaru sprawiedliwości – myślę, że dla większości polskiej sceny politycznej – instytucja sędziów pokoju nie powinna budzić większych sprzeciwów. Co najwyżej może być podważana np. z punktu widzenia zgodności tej instytucji z przepisami Konstytucji RP. Ze strony Zjednoczonej Prawicy była dla tego projektu przychylność. Zresztą utworzenie instytucji sędziów pokoju to element porozumienia z Pawłem Kukizem, a więc poparcie dla tego pomysłu jest oczywiste. Zobaczymy, jak do tej propozycji podejdzie środowisko sędziowskie i jak podejdzie opozycja, zwłaszcza opozycja totalna.

Na ile zgoda kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości na ten jeden z głównych postulatów Pawła Kukiza jest zrozumieniem potrzeb przeciążonego wymiaru sprawiedliwości, a na ile czystą kalkulacją i działaniem w celu zabezpieczenia stabilnej większości sejmowej?

– To nie jest kwestia decyzji wynikającej wyłącznie z bieżących potrzeb politycznych i zapewnienia sobie większości sejmowej. Od samego początku reformowania wymiaru sprawiedliwości kwestia drobnych spraw, które obciążają polskie sądy, w jakiś sposób była przedmiotem analiz, co zrobić, aby faktycznie odciążyć sędziów sądów powszechnych i udrożnić system sądowy. Jedną z propozycji była instytucja sędziego pokoju. Wydaje się, że bardzo dobrze, że z tą inicjatywą występuje Prezydent RP, bo jest to inicjatywa – przynajmniej w założeniu – ponad politycznymi podziałami. Oczywiście z zastrzeżeniem, że wiadomo, iż opozycja, zwłaszcza totalna, traktuje prezydenta Andrzeja Dudę jak część obozu sprawującego dzisiaj władzę. Wiemy jednak, że prezydent Duda zdeklarował swoją apolityczność i nie jest członkiem żadnego ugrupowania politycznego. W tym sensie projekt może liczyć na poparcie większości sejmowej i może zostać zaakceptowany przez rozsądną część opozycji.

Sędziowie pokoju mogą wesprzeć bądź co bądź przeciążony wymiar sprawiedliwości?

– Kwestia wprowadzenia instytucji sędziego pokoju zapewne będzie się wiązała z koniecznością zmian w dotychczasowych procedurach, w postępowaniach sądowych, tak aby ten szczebel sądownictwa czy instytucję sądową wkomponować w cały system wymiaru sprawiedliwości, w system postępowań sądowych. Na pewno w drobnych sprawach karnych oraz w sprawach o wykroczenia, gdzie postępowania mogą być uproszczone, mogą toczyć się szybko, gdzie sędzia wyłaniany w powszechnych wyborach liczyłby się z suwerenem – obywatelami, którzy go wybrali na to stanowisko, to wszystko mogłoby rzeczywiście doprowadzić, w sposób znaczący, do przyspieszenia postępowań właśnie w sprawach drobnych, a jednocześnie dałoby to oddech sądom. Zobaczymy, czy będą to już sądy regionalne i sądy okręgowe, czy wciąż jeszcze będzie to system, który obowiązuje dzisiaj, mianowicie z sądami rejonowymi. Jednak bez względu na to, jaka ta struktura sądów będzie, z całą pewnością przekierowanie dużej części spraw do sędziów pokoju może odciążyć polskie sądownictwo powszechne.

Skoro tyle plusów jest po stronie instytucji sędziów pokoju, dlaczego przez tyle lat ten projekt nie mógł się przebić? Wiemy, że instytucja sędziów pokoju, co zresztą podkreślał prezydent Duda, podpisując projekt, z powodzeniem funkcjonowała w dwudziestoleciu międzywojennym.

– Widocznie nie było takiej woli politycznej i wystarczającej determinacji również po stronie środowiska sędziowskiego. Wiemy, że tłumaczono to w różny sposób, a sprawy z zakresu szeroko rozumianego prawa karnego były kiedyś rozstrzygane przez kolegia do spraw wykroczeń. Te kolegia z uwagi na swoją postpeerelowską konotację były krytycznie oceniane. W momencie kiedy sprawy z zakresu wykroczeń zalazły się w gestii sądów, faktycznie sprawdziły się przewidywania, że sądy rzeczywiście będą tymi sprawami obciążone. Szkoda, że na etapie wycofania się z kolegiów wykroczeń – po ich likwidacji, kiedy w 2001 roku sprawy kolegiów ostatecznie przejęły sądy grodzkie będące wydziałami sądów rejonowych – nie wprowadzono takiej instytucji jak sędziowie pokoju. Tak czy inaczej wracamy do tego pomysłu – lepiej późno niż wcale. Mam też nadzieję, że w Sejmie odbędzie się pogłębiona dyskusja na temat propozycji prezydenta Andrzeja Dudy i że ustawa dotycząca utworzenia instytucji sędziów pokoju zostanie jednak w miarę szybko uchwalona, tak aby usprawnienie przebiegu postępowań stało się faktem.

Projekt powołania instytucji sędziów pokoju można traktować jako jeden z elementów reformy wymiaru sprawiedliwości?        

– Jeśli postulatem tego projektu jest przyspieszenie postępowań, odciążenie sądów z drobnych spraw, to z całą pewnością można powiedzieć, że jest to element reformy wymiaru sprawiedliwości, którą rząd Zjednoczonej Prawicy przeprowadza. Mniejszy napływ spraw na poziomie sądów rejonowych spowoduje, że sędziowie i sądy będą się zajmowały rzeczywiście sprawami większego kalibru. Natomiast sędzia pokoju – też jako sędzia z wyboru – będzie się starał możliwie jak najsprawniej rozstrzygać sprawy o mniejszym ciężarze gatunkowym. To z całą pewnością spowoduje usprawnienie pracy sądów. Pozostaje jeszcze kwestia, jak ci sędziowie będą działać, ale to już zależy od czynnika ludzkiego – mianowicie jakie osoby będą wybierane na funkcje sędziów pokoju. Jeśli bowiem miałoby być tak, że sędzia pokoju będzie wydawał orzeczenie, a za chwilę będą odwołania od tych orzeczeń i ci sędziowie będą w jakiś sposób kontestowani, może to powodować problemy. Rozumiem jednak, że sędziowie pokoju będą pierwszą instancją i ich wyroki również będą mogły być zaskarżane. Liczymy jednak, że sędziowie pokoju to będą osoby o dużych kwalifikacjach prawniczych, osoby z doświadczeniem życiowym, które będą zdroworozsądkowo, zgodnie z literą prawa stosowali to prawo i wymierzali sprawiedliwość zgodnie z najlepszą wiedzą.

Jak będzie wyglądał tryb wyboru na urząd sędziego pokoju?

– Jeżeli zakładamy, że będzie to wybór obywateli, to musi być zachowana procedura wyborcza. Oczywiście jest to kwestia uzgodnień, ustaleń i konkretnych zapisów ustawy, ale w takim wypadku z pewnością zostaną powołane komisje wyborcze. Nie znam szczegółów projektu prezydenckiego, ale mniemam, że będzie to wybór zbliżony do tych na funkcje samorządowe, czy w Sejmie, a więc na radnych czy posłów w wyborach powszechnych.

A kwestia kadencyjności sędziów pokoju? Słyszymy, że ma to być sześć lat i brak możliwości kontynuowania tej pracy…

– Uważam, że w przypadku wyboru sędziów jest to okres minimalny, bo każdy sędzia musi mieć poczucie stabilności. Sędzia jest poddany ocenie osób, które go wybierają. Okres sześcioletni jest optymalnym pogodzeniem potrzeby stabilności pracy sędziego. Kadencyjność jest po to, żeby dany sędzia po pewnym czasie mógł podlegać ocenie i w razie gdyby się nie sprawdzał, może być poddany weryfikacji.  

               Dziękuję za rozmowę.    

Mariusz Kamieniecki