• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Dewastacja popiersia "Inki" prowokacją?

Środa, 20 lutego 2013 (09:31)

Dewastacja popiersia Danuty Siedzikówny „Inki”, skazanej przez komunistów na karę śmierci i straconej w 1946 roku, nie jest pierwszą, jaka miała miejsce w Galerii Wielkich Polaków w krakowskim parku Jordana. Organizacje patriotyczne podkreślają, że nic nie powstrzyma ich od uczczenia pamięci żołnierzy wyklętych w dniu 1 marca br.

Organizacje zaapelowały do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego o stałą ochronę tego miejsca pamięci. Tymczasem krakowski urząd twierdzi, że jest to mniejsce bardzo bezpieczne.

– Nie jest to pierwsza dewastacja w tym miejscu. Wcześniej dwukrotnie zniszczono popiersie płk. Ryszarda Kuklińskiego. Mamy nadzieję, że policji uda się znaleźć sprawców ostatniego ataku. W przypadku poprzednich dwóch dewastacji popiersia płk. Kuklińskiego to się nie udało – powiedział NaszemuDziennikowi.pl Jerzy Bukowski, przewodniczący Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych.

W niedzielę pod zdewastowanym popiersiem „Inki” stanęła obywatelska warta honorowa, w czasie której zaapelowano do prezydenta Majchrowskiego, by zadecydował o stałej ochronie tamtejszej Galerii Wielkich Polaków.

– W czasie obywatelskiej warty honorowej obecny był także radny Stanisław Rachwał (PiS), który zobowiązał się, że w przyszłą środę podczas sesji rady miasta zgłosi interpelację do prezydenta miasta. Będzie ona zawierała apel o ustanowienie ochrony dla tego miejsca pamięci. Nie chcemy narzucać, jak powinno to wyglądać. Może to być monitoring, może być stała obserwacja funkcjonariuszy straży miejskiej. Optymizmem napawa fakt obecności i wsparcia ze strony radnego – dodał przewodniczący Bukowski.

Zaznaczył, że „bez działań instytucjonalnych i decyzji pochodzących od władz miasta będziemy mieli do czynienia z kolejnymi aktami dewastacji”. – Wcześniej nie spodobał się komuś płk Kukliński, teraz „Inka”. Jeżeli nie zareagujemy teraz, to nie możemy wykluczyć, że w przyszłości komuś może nie spodobać się pomnik bł. Jana Pawła II,  rotmistrza Witolda Pileckiego czy gen. Władysława Andersa – zaznaczył nasz rozmówca.

Jak podkreślił, koszty poniesione przy ochronie tego krakowskiego miejsca pamięci są znacznie mniejsze w stosunku do strat, jakie już zostały poniesione, związanych z usuwaniem zniszczeń.

Monika Chylaszek, rzecznik prasowy prezydenta Krakowa, zapewniła NaszDziennik.pl, że propozycje i pomysły dotyczące ochrony parku Jordana zostaną dokładnie przeanalizowane.

Jak zaznaczyła, miejsce to w opinii straży miejskiej jest jednym z bezpieczniejszych w Krakowie. Chylaszek dodała, że funkcjonariusze patrolują park Jordana, a przy okazji dat jubileuszowych – związanych z osobami upamiętnionymi w parku – zwiększona jest liczba połącoznych patroli funkcjonariuszy straży miejskiej i policji.

Zdewastowanie popiersia „Inki” wywołało falę oburzenia wśród krakowian, szczególnie tych, którym bliska sercu jest historia Ojczyzny i pamięć o wielkich Polakach. – My, krakowanie, jesteśmy zbulwersowani tym, że właśnie u nas – w mieście znanym i cenionym za inicjatywy patriotyczne – jest grupa osób, której najwyraźniej nie podobają się ideały, o które walczyły upamiętnione osoby – zaznaczył  Bukowski.

Przewodniczący Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych zauważył, że być może ostatnia dewastacja popiersia „Inki” ma związek z Narodowym Dniem Żołnierzy Wyklętych obchodzonym 1 marca.

– Właśnie pod popiersiem „Inki” planowane są centralne krakowskie obchody Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych. Być może ktoś postanowił, że zrobi tę prowokację, pokazując, że idee, jakim służyli żołnierze wyklęci, nie są bliskie sercu wszystkich Polaków. Dewastacja popiersia „Inki” nie powstrzyma nas przed uczczeniem ich pamięci – podkreślił przewodniczący Bukowski.

Izabela Kozłowska