• Niedziela, 17 maja 2026

    imieniny: Brunona, Sławomira

Ruszamy do kontrofensywy

Niedziela, 17 października 2021 (16:46)

Z Markiem Astem, członkiem Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości oraz przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Prezes Jarosław Kaczyński zapowiedział likwidację Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Długo trzeba było czekać na tę decyzję?

– Nie wiem, czy aż tak długo. Przypomnę, że zapowiedź była parę tygodni wcześniej, już po orzeczeniach Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jednak nie w tym kontekście, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego nie spełnia wymogów praworządności, czy jest w jakiś sposób sprzeczna z Konstytucją RP. Tutaj mamy bowiem bardzo jednoznaczne rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego, że Izba Dyscyplinarna działa zgodnie z prawem, ale chodzi o to, że efekty jej działania nie spełniły oczekiwań – mianowicie postępowania dyscyplinarne nie przyspieszyły. Stąd napięcie wynikające – z jednej strony – z presji, która płynęła od części środowiska sędziowskiego, bo kwestionowano przecież Izbę Dyscyplinarną. I tutaj decyzja wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego – lidera naszej formacji. Jest to decyzja wstępna zapowiadająca likwidację Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, co oczywiście nie oznacza likwidacji postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów. Dlatego tę propozycję należy czytać w szerszym horyzoncie zmian, które zostały przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego zapowiedziane, a będą konsekwencją spłaszczenia struktury sądów.

Rzeczywiście prezes Kaczyński zapowiedział też, że wszystkie sądy otrzymają status sądów okręgowych…

– Sądy rejonowe mają zostać zlikwidowane i zastąpione sądami okręgowymi, inaczej mówiąc – sądy rejonowe staną się filiami sądów okręgowych. Czyli będziemy mieli dwa stopnie: sądy okręgowe, sądy regionalne. Taka jest konsekwencja tej zapowiedzi prezesa Kaczyńskiego, jeśli chodzi o strukturę sądów. W ramach tego będzie również postępowanie dyscyplinarne, o czym na razie wicepremier Kaczyński nie mówił, a zapowiedział jedynie, że zmniejszy się wielkość i rola Sądu Najwyższego. To pewnie będzie oznaczało, że również zakres działań, zakres kompetencji Sądu Najwyższego się zmniejszy. Tak czy inaczej, czekamy na ostateczny projekt, bo wtedy będziemy mogli coś więcej powiedzieć. Oczywiście jest też zapowiedź awansu wszystkich sędziów sądów rejonowych, którzy z mocy ustawy staną się sędziami sądów okręgowych.

Kiedy możemy się spodziewać ustawy znoszącej Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego, potwierdzającej zapowiedź wicepremiera Kaczyńskiego?

– Jeśli dzisiaj mamy informację – ciągle jeszcze ogólną, ale pokazującą, w którym kierunku pójdą zmiany – to pewnie długo na konkrety czekać nie będziemy. Może więc na przełomie października i listopada, czy na początku listopada, taki projekt do laski marszałkowskiej zostanie wniesiony. Pewnie zanim zostanie zgłoszony do Sejmu, wcześniej będzie wymagał konsultacji wewnątrzkoalicyjnych, bo oczekiwania są różne i do tych propozycji trzeba będzie naszych koalicjantów przekonać. I to jest pierwsza rzecz, a druga wiąże się z oczekiwaniami środowiska sędziowskiego. Myślę, że dla dużej części środowiska sędziowskiego są to zmiany oczekiwane. Chodzi o to, że wraz z awansem sędziów sądów rejonowych nastąpi też wyrównanie statusu sędziów wszystkich sądów. Przypomnę, że obecnie większość wśród sędziów stanowią sędziowie liniowi pracujący w sądach rejonowych i sędziowie sądów okręgowych. W momencie, kiedy na mocy ustawy z automatu sędziowie sądów rejonowych staną się sędziami sądów okręgowych, to praktycznie status wszystkich sędziów w Polsce stanie się równy.

Czy decyzja o likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego to efekt nacisków zewnętrznych i czy może to zmniejszyć presję Brukseli na Polskę?

– Myślę, że jest to wyjście bardzo do przodu. Z jednej strony Izba Dyscyplinarna była kontestowana i trudno było też bronić tego sądu jak niepodległości – zwłaszcza w momencie, kiedy efekty działania tej izby były mizerne. Tymczasem tu chodzi o sprawność postępowań dyscyplinarnych. Z drugiej strony niesłusznie Komisja Europejska – za podpowiedzią totalnej opozycji oraz części sędziów określających siebie jako „nadzwyczajna kasta” – w jakiś sposób kwestionowała Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego. Stąd decyzja o jej likwidacji powinna też rozwiązać problem, bo skoro były zastrzeżenia do Izby Dyscyplinarnej i traktowano to generalnie jako pretekst do nagonki na Polskę w kwestii tzw. praworządności, to w momencie likwidacji tej Izby problemu już być nie powinno. Natomiast trzeba też mieć na uwadze fakt, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego była kwestionowana również z uwagi na sposób powołania sędziów na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa. W związku z tym obawiam się, że sama likwidacja Izby Dyscyplinarnej tej presji znacząco nie zmniejszy. W tym momencie atak pewnie pójdzie w kierunku sposobu wyłaniania tej części sędziowskiej – mimo tego, iż Trybunał Konstytucyjny bardzo wyraźnie, jasno i ostatecznie rozstrzygnął sprawę, że Krajowa Rada Sądownictwa jest wyłaniana w zgodzie z Konstytucją RP. Można się więc spodziewać, że te głosy kwestionujące sposób wyłaniania sędziów – członków Krajowej Rady Sądownictwa – nadal będą podnoszone.

Wcześniej zauważył Pan, że do projektu likwidującego Izbę Dyscyplinarną trzeba będzie przekonać koalicjantów. Czy jednak racji nie mają Zbigniew Ziobro i Solidarna Polska, że błędem było zawetowanie ustawy reformującej wymiar sprawiedliwości przez prezydenta Andrzeja Dudę w 2017 roku? Gdyby nie prezydenckie weto do ustawy o Sądzie Najwyższym, jak również ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, to dziś pewnie bylibyśmy zupełnie w innym miejscu…

– Zapewne tak, aczkolwiek trudno też dzisiaj spekulować, w jaki sposób sytuacja by się rozwinęła – czy protesty po wejściu w życie ustawy osłabłyby, czy może wprost odwrotnie przybrałyby na sile oraz czy tego rodzaju ustaw jeszcze bardziej nie atakowałaby Komisja Europejska. Dzisiaj jedni pewnie powiedzą, że gdyby nie weto prezydenta Andrzeja Dudy w lipcu 2017 roku, to reforma wymiaru sprawiedliwości byłaby na zupełnie innym etapie niż jest, z kolei inni stoją na stanowisku, że być może wejście w życie tego prawa spowodowałoby wzrost napięcia zarówno w środowisku sędziowskim, jak też wzrost napięcia politycznego, którego skutki też trudno byłoby przewidzieć. Widocznie prezydent Andrzej Duda w taki sposób ocenił ryzyko wejścia w życie tej ustawy i uznał, że trzeba zastosować weto. Faktycznie myślę, że dzisiaj wprowadzenie kolejnych nowelizacji ustawy o sądownictwie powszechnym musi się odbywać w konsultacji z panem prezydentem tak, aby była tu pełna zgoda i konsensus co do proponowanych rozwiązań – i to jest jedna kwestia. Natomiast jeśli chodzi o naszych koalicjantów, to dzisiaj mamy ich wielu w wyniku podziału Porozumienia, także posłów, którzy są w Partii Republikańskiej Adama Bielana, mamy też parlamentarzystów zgrupowanych wokół posła Marcina Ociepy. Stąd, w sytuacji, gdzie większość parlamentarna nie jest aż tak mocna, do każdego proponowanego rozwiązania takiego, które rzeczywiście może budzić emocje, trzeba się wzajemnie przekonywać. W sytuacji, kiedy nie ma wątpliwości co do tego, że te propozycje będą atakowane przez totalną opozycję, że będą atakowane też przez organizacje sędziowskie – Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia, przekonsultowanie tych propozycji w ramach koalicji jest konieczne, aby ten konsensus w naszym środowisku, w całym obozie był.

W swoim wywiadzie dla RMF FM wicepremier Kaczyński potwierdził też zamiar odejścia z rządu. Czy to oznacza powolne usuwanie się prezesa PiS z polityki i oddanie sterów partyjnych młodszym, choć jak wiemy, kadencja prezesa w PiS upływa dopiero w 2025 roku?

– Nie, nie. Jeżeli chodzi o partię, to tutaj zakres kompetencji, władztwa prezesa Jarosława Kaczyńskiego w Prawie i Sprawiedliwości jest olbrzymi i niekwestionowany. Zatem nie wydaje się, żeby przez najbliższe lata prezes Kaczyński chciał się usunąć – wręcz przeciwnie – zapowiedź odejścia z rządu jest sygnałem, że ma zamiar bardzo mocno poświęcić się pracy partyjnej. Wszystko po to, żeby jeszcze bardziej wzmocnić struktury naszej formacji politycznej. Za dwa lata przed nami kolejne wybory parlamentarne, a do 2023 roku czasu pozostało stosunkowo niewiele, więc już trzeba o tym myśleć i do tego się dobrze przygotować. Być może to przesądza o tym, że taka, a nie inna jest decyzja prezesa Jarosława Kaczyńskiego o wyjściu z rządu i zaangażowaniu się w rozwój naszej politycznej formacji.

To Donald Tusk ma problem – prezes Kaczyński zostaje…

– Prezes Jarosław Kaczyński zostaje, zwiera szyki partyjne i ruszamy do kontrofensywy.

             Dziękuję za rozmowę.

 

Mariusz Kamieniecki