• Niedziela, 17 maja 2026

    imieniny: Brunona, Sławomira

Niechęć zaślepia...

Środa, 29 września 2021 (16:27)

Z Markiem Astem, członkiem Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości oraz przewodniczącym Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Sytuacja na naszej wschodniej granicy jest coraz bardziej napięta. Informacje o sprawdzonych ok. 50 imigrantach zatrzymanych przez Straż Graniczną są porażające, wśród nich są bowiem osoby, które mogą zagrażać bezpieczeństwu państwa polskiego…

– Właśnie, dlatego na granicy z Białorusią obowiązuje w tej chwili stan wyjątkowy. Jest także plan wydłużenia go na okres kolejnych 60 dni, co ma na celu bezpieczeństwo państwa polskiego i naszych obywateli. Wydaje się, że wprowadzenie stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym z Białorusią spełniło swoją rolę, ponieważ są udaremniane przypadki przekroczenia granicy, których ciągle przybywa. Do tej pory – jak podaje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji – od 1 sierpnia mieliśmy ponad 9,7 tysiąca prób nielegalnego przekroczenia polskiej granicy, z czego ponad 8,5 tysiąca zostało skutecznie udaremnionych. W tym czasie Straż Graniczna zatrzymała ponad 1,2 tysiąca nielegalnych imigrantów. To pokazuje, że skala problemu jest rzeczywiście olbrzymia i nasze służby zapewne zdawały sobie sprawę z zagrożenia. Mianowicie że w tej sytuacji dopuszczenie do niekontrolowanego napływu imigrantów do Polski będzie się wiązało z tym, że wśród nich będą znajdowały się osoby związane z organizacjami terrorystycznymi, że będą tam osoby zagrażające bezpieczeństwu nie tylko Polski, ale także innych państw Unii Europejskiej. Nie jest przecież tajemnicą, że ci nielegalni imigranci ekonomiczni chcą traktować Polskę jako kraj tranzytowy, że Polska ma być tylko szlakiem przerzutowym na zachód Europy – do Niemiec i innych państw. W tej sytuacji polski rząd stoi na wysokości zadania, na wysokości zadania stoją też polskie służby. Natomiast z przykrością należy stwierdzić, że część opozycji – tzw. użytecznych idiotów – niestety ciągle kontestuje zarówno stan wyjątkowy, jak i sytuację, gdzie nie wpuszcza się do Polski ludzi zagrażających naszemu bezpieczeństwu.

Sprawa powinna być jasna – zwłaszcza dla parlamentarzystów, że niekoniecznie są to ludzie, którym należałoby pomagać. Ale opozycji to nie przekonuje. Jak zatem skomentuje Pan właściwie powielanie przez część polityków opozycyjnych narracji białoruskiej czy kremlowskiej?

– To jest zachowanie, postawa porażająca, ponieważ polska racja stanu – w tym momencie – jest oczywista. Jest też zbieżna z interesami Unii Europejskiej. I nic dziwnego, że ze strony Komisji Europejskiej mamy absolutne poparcie dla tego właśnie rodzaju polityki, której wyrazem jest zamknięcie granicy na wschodzie Unii Europejskiej, dla niekontrolowanego napływu imigrantów. Natomiast opozycja najwidoczniej prowadzi politykę na zasadzie: im gorzej, tym lepiej, i chce destabilizować sytuację polityczną w Polsce. W tym celu wykorzystuje każdy pretekst, aby atakować polski rząd i ministrów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo Polaków. Czyni to dla osiągania swoich doraźnych interesów. Wydaje się, że jest to przede wszystkim samobójcza polityka tych, którzy ją w ten sposób uprawiają, ponieważ – jak się okazuje – zdecydowana większość Polaków popiera działania rządu, popiera wprowadzenie stanu wyjątkowego na granicy polsko-białoruskiej. Stąd te wszystkie działania niektórych przedstawicieli formacji opozycyjnych są – prawdę powiedziawszy – niezrozumiałe, i to z punktu widzenia zarówno bezpieczeństwa Polski, jak i celu, który stawia sobie blok opozycyjny. W tym wypadku naprawdę trudno zrozumieć lekceważenie sytuacji, trudno pojąć, co ostatecznie ma być celem takich działań, tym bardziej że taka postawa absolutnie nie przysparza opozycji poparcia.

Opozycja i związani z nią celebryci krytykują rząd. Słyszymy wręcz o dehumanizacji, ale żadnych konkretnych argumentów, a tym bardziej konstruktywnych rozwiązań opozycja nie przedstawia…

– Konstruktywnych propozycji nie ma, bo jedynym celem tych działań jest atakowanie polskiego rządu i większości sejmowej oraz dążenie do zdestabilizowania sytuacji politycznej w kraju.

Za cenę bezpieczeństwa państwa i jego obywateli…?    

– Tak to niestety wygląda, bo nie wierzę w to, aby politycy opozycyjni nie byli świadomi powagi sytuacji i zagrożeń – chyba że rzeczywiście nie zdają sobie z tego sprawy, co świadczyłoby o ich absolutnej głupocie. Przecież nie dostrzegać istniejącego realnie zagrożenia, które widzi Komisja Europejska, na którą opozycja tak często się powołuje, to jest zadziwiające – żeby nie powiedzieć: żenujące. Niestety, nienawiść zaślepia i w tym wypadku działania opozycji są powodowane zapiekłą niechęcią do rządów Zjednoczonej Prawicy i wykorzystywaniem sytuacji, która w żadnym innym europejskim państwie wykorzystywana by nie była. Tam jednak elity – mimo różnic w poglądach – rozumieją, że kwestie bezpieczeństwa państwowego to są sprawy ponad politycznymi podziałami. Niestety, w Polsce ta oczywista prawda nie jest przyjmowana przez polityków opozycji.

Wspomniał Pan, że działania rządu są wspierane przez Komisję Europejską, ale już niekoniecznie przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, który nakazuje, aby polski rząd natychmiast udzielił pomocy prawnej imigrantom znajdującym się przy granicy z Polską w Usnarzu Górnym. Jak skomentuje Pan tę decyzję trybunału w Strasburgu?

– Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu jest organem Rady Europy i tutaj, jak widać, rozbieżne są interesy państw członkowskich, które wchodzą w skład Rady Europy. Tego rodzaju rozstrzygnięcie po pierwsze kompromituje sędziów zasiadających w Europejskim Trybunale Praw Człowieka, ponieważ wygląda na to, że nie zdają sobie sprawy z realiów i sytuacji, jaka ma miejsce w związku z działaniami hybrydowymi reżimu Łukaszenki, a z drugiej strony nie respektują obowiązujących traktatów, konwencji i przepisów prawa międzynarodowego. Sytuacja wygląda tak, że nie ma możliwości dopuszczenia pomocy prawnej poprzez zamkniętą granicę wobec osób, które znajdują się poza tą granicą i z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia. W tym momencie adresatem rozstrzygnięcia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka może być tylko i wyłącznie Łukaszenka oraz białoruskie władze i tylko w ten sposób należy to interpretować. W żadnym wypadku adresatem tego rozstrzygnięcia nie jest polski rząd, bo osoby, które znalazły się na terytorium naszego kraju i przebywają w ośrodkach dla uchodźców, mają możliwość korzystania z wszelkiej pomocy prawnej i z niej korzystają.       

Dzisiaj Sejm zajmuje się kwestią przedłużenia stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni. Czy są za tym poważne argumenty, bo jak na razie opozycji nic nie przekonuje?

– Oczywiście, że są ku temu uzasadnione racje. Świadczy o tym chociażby narastająca liczba prób nielegalnego przekroczenia naszej granicy, także bardzo prowokacyjne zachowania białoruskich służb. W tej sytuacji umożliwienie przebywania w tym rejonie osobom niepowołanym mogłoby sprzyjać spotęgowaniu działań i doprowadzić do skutecznej prowokacji i wywołania konfliktu międzynarodowego. Jak widać, mamy nieodpowiedzialną opozycję, nieodpowiedzialnych celebrytów, którzy nie zdają sobie sprawy ze skali zagrożenia i powagi sytuacji. Zatem te nadzwyczajne środki przy granicy z Białorusią muszą zostać podtrzymane po to, aby zapewnić bezpieczeństwo państwa polskiego i polskich obywateli.

A co z mediami? Coraz głośniej słychać, że że media, a przynajmniej ich część, mogła relacjonować wydarzenia na naszej wschodniej granicy…

– Właśnie po to został wprowadzony stan wyjątkowy, żeby sytuacja w bezpośredniej bliskości granicy z Białorusią była pod kontrolą, a nie żeby dowolnie poruszały się tam osoby niepowołane – także przedstawiciele mediów – które w dużej mierze powielają narrację reżimu Łukaszenki i opozycji. Chodzi tu o bezpieczeństwo dziennikarzy, którzy chcieliby koniecznie przy granicy realizować jakąś misję. Kiedy mamy stan wyjątkowy, kiedy sytuacja jest poważna i w każdej chwili ze strony białoruskiej może dojść do prowokacji, obecność osób niepowołanych jest tam wykluczona. Tak jak wspomniałem, przemawiają za tym względy bezpieczeństwa nie tylko państwa polskiego, ale również przedstawicieli mediów i świata dziennikarskiego.

           Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki