• Czwartek, 21 października 2021

    imieniny: Jakuba, Urszuli, Hilarego

W państwie Platformy bez zmian

Sobota, 18 września 2021 (18:47)

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Donald Tusk podczas Konwencji Krajowej Platformy Obywatelskiej w Płońsku mówił długo, odnosząc się także do błędów Platformy, ale słowo „przepraszam” nie padło…

– Specjalnie, mimo oporów, poświęciłem kilkadziesiąt minut, żeby posłuchać tego, co ma do powiedzenia Donald Tusk. I cóż…, powiedział wszystko o swoich partyjnych kolegach i złych czynach, ale nie przepraszając, a jedynie sygnalizując, że zostały popełnione błędy i że trzeba to zmienić. Zatem rozliczenie medialne się pojawiło, ale bez wytykania błędów konkretnym politykom, także sobie. Było o tradycji, o szacunku do chleba w jego rodzinie, o znaku krzyża, jaki jego matka robiła, krojąc chleb, mówił też o chrzcinach swoich wnuków.

No właśnie, to ciekawe, że Donald Tusk poruszył temat wiary…?

– Mieliśmy swego rodzaju tuskową manifestację wiary, a jednocześnie wskazanie, że nie ma potrzeby opiłowywania katolików z ich przywilejów, co było nawiązaniem do słynnego już, kompromitującego wystąpienia Sławomira Nitrasa podczas Campusu Polska Przyszłości. Był to zatem delikatny pstryczek wymierzony w Nitrasa. Nawiasem mówiąc, Nitras tym razem został głęboko schowany – nie wiem nawet, czy był na konwencji w Płońsku.  

Jak ta „tuskowa manifestacja wiary” ma się do wypowiedzi Donalda Tuska o usuwaniu krzyży z przestrzeni publicznej, kiedy odpowiadając internautom, mówił, że takie miejsca publiczne jak Sejm czy szkoła powinny być wolne od symboliki religijnej?  

– Wątek krzyży w tym znaczeniu się dzisiaj nie pojawił, nie było też nawiązania do ataków na świątynie, kapłanów, co przecież niechybnie jest efektem retoryki antykościelnej stosowanej m.in. przez polityków Koalicji Obywatelskiej i środowiska wspierane m.in. przez liderki tzw. strajku kobiet. Natomiast pojawił się akcent szpitali, które – według szefa Platformy – mają być blisko ludzi i nie mogą być likwidowane. Tym samym Tusk próbował zakamuflować wypowiedź marszałka Senatu z Platformy – Tomasza Grodzkiego. Konwencja była zatem próbą odkręcania tego, co nawyrabiali partyjni podwładni Tuska, posłowie Sterczewski, Jachira, a także Szczerba oraz Joński na granicy z Białorusią. Nic zatem dziwnego, że Tusk podkreślił ważną rolę straży granicznej, wojska czy policji, zapominając, jak jeszcze niedawno sam podchodził do tych kwestii. Tłumaczenie, że Platforma stoi po stronie wspomnianych służb, tylko nie może się pogodzić z – jak to określił – zawłaszczaniem i niszczeniem struktur tych formacji przez władzę PiS, brzmi wręcz komicznie.

Usłyszeliśmy też, że obowiązkiem i pierwszą zasadą państwa jest ochrona bezpieczeństwa granic zewnętrznych…

– Podziwiam troskę Donalda Tuska o polskie granice. Szkoda tylko, że dowodzona przez niego zdecydowana większość Platformy, czy szerzej – Koalicji Obywatelskiej – z wyjątkiem bodajże 12 parlamentarzystów, którzy nie wzięli udziału w głosowaniu – nie wiedziała, co dziś ogłosi wódz, i w Sejmie, jak trzeba było zająć stanowisko, opowiedzieli się przeciwko wprowadzeniu stanu wyjątkowego na terenach przygranicznych z Białorusią. Przypomnę też, że sam Tusk mówił wcześniej, iż wprowadzenie tego stanu ma przykryć nieudolność czy bezradność władzy. Dzisiaj widać mu się odmieniło.  

Donald Tusk kolejny raz próbuje nabrać ludzi?

– Donald Tusk próbuje ludziom wmówić, że jest inaczej, niż widzą, i że jego partyjni koledzy trochę się zapędzili. Ale – jak to zwykle bywa w tej formacji – nic się nie stało. Jednak słowo „przepraszam” za brak odpowiedzialności polityków Platformy z ust Tuska nie padło. Co więcej, Tusk próbował przekonywać, że po powrocie „na sto procent” do Polski cały ten czas solidnie przepracował, że przez całe wakacje jeździł po Polsce. Wydaje mu się, że jeśli wymieni trzy czy cztery nazwy miejscowości z Warmii i Mazur czy Podlasia, które odwiedził, to przekona ludzi, że był w całej Polsce. Tusk nie jeździł po Polsce, a jedynie markował, że spotyka się z samorządowcami. Wychodzi tu kolejne jego kłamstwo. Podobnie jak to, co wybrzmiało dzisiaj w Płońsku, że miejsce konwencji to jest ukłon Platformy w stronę małych i średnich miasteczek, w stronę Polski prowincjonalnej. Przypomnę tylko, że to właśnie za rządów koalicji PO – PSL, kiedy premierem był Donald Tusk, Polska prowincjonalna została totalnie zaniedbana. Dramatem było pozbawienie środków finansowych chociażby regionów Polski Wschodniej. Środki z poprzednich perspektyw unijnych były adresowane przede wszystkim do dużych aglomeracji, bo rząd Platformy wychodził z założenia, że to duże centra są główną osią rozwoju, a nie małe miasta, gminy, które totalnie pomijano. Dzisiaj Tusk próbuje odwracać kota ogonem – wyrażając rzekomą troskę o polską prowincję. Zapomniał, że kiedy były pieniądze, i to niemałe, m.in. na budowę czy modernizację wodociągów, kanalizacji czy na drogi, to małe gminy tych środków nie otrzymały. Nic więc dziwnego, że dzisiaj są wykluczone. Tym bardziej że nowa unijna perspektywa jest nakierowana na inne cele, inne priorytety. Zatem Donald Tusk kolejny raz próbuje nabrać ludzi – licząc, że Polacy są naiwni i mają krótką pamięć.        

Szef Platformy próbował udowodnić, przekonać, że rząd PiS-u nie rozumie Polaków. Skutecznie…?

– Platforma i Donald Tusk wychodzą z założenia, że znajomość cen chleba zrobi wszystko. Przypomnę, że Tusk zasłynął z kampanii w 2007 roku, kiedy podczas debaty z Jarosławem Kaczyńskim popisywał się znajomością cen podstawowych artykułów spożywczych. Dzisiaj próbuje powtórzyć tamten manewr, bo wychodzi z założenia, że premier Mateusz Morawiecki nie wie, ile kosztuje chleb, masło itd. To ma pokazać, że obecna władza jest odrealniona, że nie wie, jak żyją ludzie, że nie zna ich problemów, ale Tusk wie i rozumie sytuację Polaków. To bardzo płytka retoryka.   

Nie zabrakło też retoryki antyunijnej i zarzutów, że PiS próbuje wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej. Kwestia ta już tyle razy była dementowana, czemu ma zatem służyć ta kolejna próba?   

– To oczywiście nic nowego, ale w tym wątku, w tym kontekście całego wystąpienia Donalda Tuska padła jedna, jedyna propozycja skierowana do PiS-u. Mianowicie, że należy zmienić Konstytucję RP i wprowadzić zapis, iż w przypadku ewentualnego głosowania nad wyjściem Polski z Unii Europejskiej potrzebna jest znacznie większa liczba głosów niż wymagana obecnie. Chodzi o to, żeby stworzyć system blokujący ewentualne działania nad wyprowadzeniem Polski z Unii Europejskiej. To miało być testowanie europejskości obecnej władzy, tyle że Donald Tusk nie odrobił lekcji, bo chyba nie zauważył, że PiS podjęło ostatnio uchwałę w sprawie przynależności Polski do Unii Europejskiej wykluczającą polexit. W tej sytuacji próba przypisywania tej formacji antyunijnego charakteru jest po prostu chybiona. Świadczy to o tym, że Tusk nie ma pojęcia, co się dzieje.

Jak rysuje się jakość i przywództwo Tuska w Platformie?

– Jakość jest taka, jak puenta tego wystąpienia – wierzę w to, że wygracie. Przemówienie Donalda Tuska podczas konwencji miało być zwarciem szeregów – próbą zatrzymania tego, co nieuchronne, czyli powolnego rozpadania się tej politycznej formacji. Dzisiaj mieliśmy – można rzec – drugie podejście Donalda Tuska. Mianowicie, o ile za pierwszym razem – na początku lipca, po powrocie na „sto procent” do polskiej polityki – grzmiał, zaciskając pięść, odgrażając się PiS-owi, licząc, że szturmem zdobędzie władzę, o tyle tym razem zmienił retorykę i próbował tonować swoje słowa, wspominając nawet o znaku krzyża. Oczywiście w jego retoryce nie zmieniło się to, że całe zło to prezes Jarosław Kaczyński i PiS, ale tej agresji było mniej niż zwykle. Była też próba obwiniania innych, ale nie siebie. To, co się rzucało w oczy, to notoryczny brak programu Koalicji Obywatelskiej, natomiast były próby uderzenia w Polski Ład, tylko że chaotycznie. Donald Tusk zapomniał, że Polski Ład tak na dobrą sprawę nawiązuje do postulatów pierwszej Platformy – chociażby kwota wolna od podatku, czego Platforma nie zrealizowała. Miarą przywództwa zawsze są sondaże, a te są dla Platformy fatalne. Jak widać Tusk – ten przysłowiowy jeździec na białym koniu – cudu nie zdziałał i nie zdziała. Nie jest tym, który zmieni bieg wydarzeń, bieg historii. Dzisiaj wszystko wskazuje na to, że Platforma powinna szukać nowej twarzy, nowego lidera i stworzyć wreszcie program. Nie da się dłużej jechać, głosząc hasła szczęśliwości, która zapanuje, jak zdobędziemy władzę. Ludzie już tego nie kupią.

Gdzie się podział dawny, bezkompromisowy Tusk, który trzyma wszystko twardą ręką?  

– Tamtego dawnego Tuska już nie ma. Warto się zastanowić, kto przytemperował Donalda Tuska, który był mniej agresywny i próbował usprawiedliwiać błędy swoich partyjnych kolegów. Co ciekawe, Tusk nie odniósł się też do ostatniego głosowania w Parlamencie Europejskim nad ideologiczną rezolucją dotyczącą zrównania praw związków jednopłciowych z małżeństwem kobiety i mężczyzny. Otóż reprezentanci Platformy w większości wstrzymali się od głosu, a SLD i Wiosny – poparli rezolucję. Trzeba powiedzieć, że było to głosowanie wbrew Konstytucji RP. Postawa polityków Platformy, którzy ewidentnie próbowali umyć ręce, w większości uchylając się od poparcia tej rezolucji, ale nie stać ich było powiedzieć NIE, była tchórzliwa. Przywództwo Tuska w Platformie jest dzisiaj słabe – można powiedzieć, że mamy tuskologię stosowaną. Innymi słowy, w państwie Platformy bez zmian.

Czy Tusk to już zgrana karta? Pytam o to w kontekście wypowiedzi Bronisława Komorowskiego, który mówi, że Donald Tusk nie ma możliwości czy szans na odebranie wyborców PiS-owi?

– Po porażkach wizerunkowych, po spadkach sondażowych, po przytępionych zębach PR-owych Donald Tusk jest dzisiaj cieniem dawnego siebie. To już nie jest ta dawna dynamika, za to mamy drapanie się po głowie i próbę zrozumienia, dlaczego Naród mnie nie kocha, dlaczego ciągle 10 czy 14 procent elektoratu Szymona Hołowni nie chce powrócić do swoich korzeni – na łono Platformy. I to jest dylemat, z którym się gryzie Donald Tusk. Natomiast Bronisław Komorowski chyba niechcący powiedział prawdę i trudno się z nim nie zgodzić. Tusk nie tylko nie ma szans odebrania elektoratu PiS-owi, ale też nie jest w stanie utrzymać własnego. Donald Tusk nie ma szans, żeby jak równy z równym podjąć debatę z PiS-em, dlatego że nie sięga progu 30 procent poparcia. Co więcej, pojawiają się sondaże, które pokazują pułap poniżej 20 procent poparcia dla Platformy. To wskazuje, że tendencja nie tylko się nie poprawia, ale też odwraca się na niekorzyść Tuska i jego formacji. Trudno żeby było inaczej, skoro – tak jak dzisiaj – szef Platformy mówi godzinę, ale bez konkretów.   

W wystąpieniu Tuska nie pojawił się temat covida i pandemii…

– Zdecydowana większość uczestniczących w spotkaniu nie miała maseczek, nie mówiąc już o zachowaniu dystansu. Jestem ciekaw, jak to zostanie zinterpretowane przez tzw. wolne media, które gdy tylko mogą, przyczepiają się do niestosowania zasad epidemicznych i związanych z tym obostrzeń. Można powiedzieć, że Konwencja Krajowa Platformy Obywatelskiej miała być dowodem, że covid to ściema i tak naprawdę nie trzeba stosować się do żadnych zasad. Widać to było za plecami Donalda Tuska, gdzie cała tzw. ścianka sympatyków była bez maseczek.

      Dziękuję za rozmowę.  

 

Mariusz Kamieniecki