Ewangelia
Niedziela, 12 września 2021 (10:22)Mk 8,27-35
Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: „Za kogo uważają Mnie ludzie?”. Oni Mu odpowiedzieli: „Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków”. On ich zapytał: „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Odpowiedział Mu Piotr: „Ty jesteś Mesjasz”. Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: „Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”. Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je”.
Rozważanie
Kim dla mnie jesteś?
Ewangeliczny „sondaż”, jaki Jezus przeprowadził wśród swoich uczniów pod Cezareą Filipową, kilkukrotnie powraca w Liturgii słowa w ciągu roku. Dziś taką ankietę świetnie zaprojektowaliby i przeprowadzili fachowcy od badania opinii publicznej – natychmiast pojawiłyby się słupki wyrażające procentową ocenę poszczególnych stanowisk, obiegowych poglądów. Chrystus najpierw zadaje pytanie ogólne, powiedzielibyśmy – kontrolne. Apostołowie nie mają problemu z odpowiedzią. Drugie jest zdecydowanie trudniejsze, wymaga zaangażowania, pogłębionego spojrzenia.
Choć istnieje wiele interpretacji tekstu (u św. Marka, który – pisząc Ewangelię – w dużej mierze opierał się na relacji Piotra, nabierają one dodatkowego znaczenia), warto zestawić go z fragmentem Dobrej Nowiny czytanym w ubiegłą niedzielę. Oto uzdrowienie głuchoniemego dokonuje się przez dotyk, bliskość, wejście w jego intymność (dotknięcie uszu, języka). Effatha, otwórz się! Dopiero wtedy niepełnosprawny człowiek, uwięziony w swoim hermetycznym świecie, rozpoznaje Zbawiciela. Wcześniej były tylko kształty, cząstkowe poznanie, na jakie pozwalały sprawne zmysły…
Aby udzielić właściwej odpowiedzi na postawione dziś – w istocie w wymiarze uniwersalnym każdemu z nas – pytanie, nie wystarczy spojrzenie z dystansu, ogólna wiedza, powielone opinie. Mamy ich dość wokół. Często wypowiadają je ludzie, którzy na co dzień nie mają nic wspólnego z Chrystusem, Kościołem. Patrzą nań tak, jak się patrzy z zewnątrz na witraż świątyni – nic ciekawego: plątanina nitek, spatynowane szybki… Trzeba czegoś więcej: miłości, pokory, otwarcia na Boży głos, zaproszenia Jezusa – razem z całym bogactwem Kościoła, sakramentów – do swojego wnętrza, w najbardziej intymne jego zakątki. Dopiero z tej perspektywy prawda o Bogu jest niezafałszowana. Nie chodzi też o akt jednorazowy, epizod. Warto w swoim życiu postawić „namiot spotkania” – przestrzeń, miejsce analogiczne do tego, o którym pisze autor Księgi Wyjścia, gdzie „Pan rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz, jak się rozmawia z przyjacielem” (por. Wj 33,7-20). I codziennie pochylać się nad odpowiedzią na kluczowe pytanie: Kim jesteś dla mnie, Jezu?
Ks. Paweł Siedlanowski