• Niedziela, 17 maja 2026

    imieniny: Brunona, Sławomira

Próbują narzucić nam lewacki model Europy

Czwartek, 9 września 2021 (19:52)

Z dr. Tomaszem Rzymkowskim, wiceministrem edukacji i nauki, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Komisja Europejska domaga się nałożenia kar finansowych na Polskę. W tym celu zwróciła się do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu o nałożenie na nasz kraj kar finansowych za niewykonanie wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z lipca br. w sprawie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Skąd ten pośpiech, skoro informacje do Brukseli zostały wysłane, a w planach są zmiany dotyczące wymiaru sprawiedliwości, w tym Izby Dyscyplinarnej?

– Działanie Komisji Europejskiej to typowa retorsja polityczna. Mamy do czynienia z próbą oddziaływania na Polskę i na Węgry z uwagi na to, że rządzący Unią Europejską politycy lewicy – bardziej czerwonej, bardziej tęczowej, uznali, że rządy w Warszawie i Budapeszcie nie pasują do narzuconego przez nich modelu. Próbują więc tego typu pressing wywierać na polską opinię publiczną. Jest to oczywiście działanie obliczone na to, żeby wywołać zamieszanie. Tego typu informacje o zagrożeniu karami finansowymi na pewno nie służą Polsce, wpływają też na opinię publiczną, co więcej, mają stworzyć złe wrażenie o polskim rządzie. Dlatego takie właśnie działania są podejmowane, które mają wywołać z góry zamierzony efekt, mają być też – w jakimś sensie – wsparciem, pomocą dla polskiej opozycji, która sobie nie radzi nawet mimo powrotu Donalda Tuska, a teraz wspierana z Brukseli może podnosić argumenty przeciwko rządowi i powoływać się na reakcję Komisji Europejskiej.

Jakie są szanse na powodzenie tych wszystkich antypolskich działań?

– W mojej ocenie na pewno nie przyniesie to takiego efektu, jaki jest zakładany. Po pierwsze, odpowiedź polskiego rządu została wysłana, a po drugie premier Mateusz Morawiecki oraz przedstawiciele naszej formacji politycznej jasno mówią o zmianach związanych z funkcjonowaniem Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.    

Do tej pory Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nakładał kary finansowe za niewykonanie orzeczeń, ale nie za nie stosowanie tzw. środków tymczasowych. Czy zatem o względy prawne tu chodzi?

– To prawda, co pan redaktor przywołał, ale przecież pamiętamy wszyscy groźby kar na Polskę za tzw. wycinkę drzew w Puszczy Białowieskiej, choć doskonale wiemy, że to nie była żadna wycinka, tylko ratowanie Puszczy Białowieskiej – masowo zamierających drzew przed kornikiem drukarzem. Zatem są to działania stricte polityczne, podyktowane wyłącznie chęcią zyskania aplauzu czy też osiągnięcia konkretnych doraźnych korzyści o charakterze politycznym, ale na pewno nie merytorycznym.  

Czy Komisja Europejska w ogóle ma kompetencje do nakładania kar?

– Ewentualne kary może nałożyć tylko Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, natomiast Komisja Europejska może jedynie wnioskować o ich nałożenie. Dopóki nie ma stosownego orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, takiej dyskusji w ogóle nie ma. To tylko potwierdza, że działanie Komisji Europejskiej jest stricte polityczne.

Czy zatem powinniśmy się tłumaczyć ze spraw w obszarach, do których Komisja Europejska nie ma kompetencji?

– Powiedziałbym szerzej – kwestie, o których rozmawiamy, nie są w ogóle w domenie Unii Europejskiej. Unia powinna działać tylko i wyłącznie na podstawie traktatów. To traktaty dają UE kompetencje i tych kompetencji powinna pilnować i ich przestrzegać. Dlatego wszelkiej maści wykraczanie poza normy traktatowe jest nadużyciem, jest formą dyktatu. To, co obserwujemy, jest próbą stworzenia swoistego precedensu, na który będzie można się powoływać w przyszłości, ograbiając państwa narodowe z dotychczasowych kompetencji. Jeśli dalej wszystko będzie zmierzać w tym kierunku, to za chwilę na forum unijnym będzie dyskusja na temat funkcjonowania parlamentów krajowych czy też konkretnej legislacji, która jest przyjmowana w państwach członkowskich.

Jak rozumieć te ataki na Polskę – zwłaszcza w momencie, kiedy to my stajemy się przedmurzem Europy i de facto bronimy kontynentu przed zalewem fali migracyjnej;  kiedy jutro – tuż za naszą wschodnią granicą – rozpoczynają się ćwiczenia wojsk rosyjskich i białoruskich Zapad-2021?

– Takie działania należy określić jako podłość – po prostu. Jednakże w naszej historii pamiętamy wydarzenia, kiedy Polska zmagała się z nawałą bolszewicką i broniła całą Europę przed zalewem tej bolszewickiej fali, to francuscy i brytyjscy dokerzy blokowali porty, żeby do Polski nie dopłynęła pomoc wojskowa. Były też państwa, które nie chciały przysyłać nam amunicji, pomimo iż tę amunicję zakupiliśmy. Dlatego te obecne działania nie zaskakują. Oczywiście nie chcę tu mówić, że organy Unii Europejskiej działają na polecenie Putina, niemniej jednak jest widoczny brak zrozumienia powagi sytuacji, w jakiej znalazła się nie tylko Polska, ale i cała Europa. I to nie ulega najmniejszej wątpliwości.

Panie Ministrze, czy w tej sytuacji polski rząd nie powinien przemyśleć swojej taktyki w relacjach z Komisją Europejską, bo dalsze tłumaczenia, ustępstwa – w sytuacji, kiedy po drugiej stronie nie widać woli kompromisu, tylko siłowe próby nacisku – chyba nie mają większego sensu, co więcej, zachęcają do kolejnych zaborczych działań?

– Jedno jest pewne, że nie do takiej wstępowaliśmy Unii, która nie szanuje suwerenności państw członkowskich, która nie dba o interesy całej wspólnoty – zwłaszcza w sytuacji realnego zagrożenia. Natomiast pewne jest, że polski rząd nie ulega żadnym naciskom Brukseli, my twardo trzymamy się litery prawa, prawa traktatowego. Co więcej, mamy w tej sprawie wsparcie ze strony licznej grupy europarlamentarzystów czy polityków w innych krajach członkowskich Unii Europejskiej. Dostrzegają oni obawę, że organy Unii Europejskiej będą rozbierały po kawałku kompetencje poszczególnych państw członkowskich. Obserwujemy bardzo gwałtowny, przemocowy ruch polegający na przekształcaniu luźno skonfederowanej Unii Europejskiej w centralistyczne państwo. I temu się musimy sprzeciwiać z całą stanowczością.

Czy i jak długo wspólnota europejska przetrwa – w obecnej formie, jeśli dążenia do stworzenia superpaństwa, dążenia do centralizacji będą się nasilały?

– Czas pokaże. Na pewno obserwujemy, jak w wielu państwach Europy Zachodniej coraz częściej do głosu dochodzą ugrupowania, które chcą powrotu do korzeni, do idei ojców założycieli. Chcą Europy ojczyzn, chcą, aby Unia Europejska była wspólnotą gospodarczą, a nie superpaństwem, które ogranicza suwerenność i tożsamość poszczególnych państw – ich spuścizny kulturowej, ich unikalności narodowej. Coraz więcej polityków nie chce, aby Unia Europejska wpisywała się w agendę rewolucji obyczajowej czy szerzej – w agendę stworzenia nowego Europejczyka, który – na wzór leninowski – ma być europejską urawniłowką. Pozostaje mieć nadzieję, że ludzi myślących w ten tradycyjny sposób będzie coraz więcej – także w ośrodkach decyzyjnych, i wspólnie zatrzymamy te działania podkopujące tożsamość ideową i chrześcijańskie korzenie, na których posadowiona jest Unia Europejska.

   Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki