Pożegnanie św. p. ks. Sochackiego
Wtorek, 7 września 2021 (13:51)Miał w pełni świadomość tego, że obejmuje ogromne dziedzictwo, za które jest odpowiedzialny bezpośrednio, z zadaniem, aby je przekazywać kolejnym pokoleniom Polaków – mówił ks. abp Marek Jędraszewski w homilii podczas wtorkowej Mszy św. żałobnej za ks. Zdzisława Sochackiego.
W Krakowie trwają uroczystości pogrzebowe ks. Zdzisława Sochackiego, proboszcza parafii archikatedralnej na Wawelu.
Mszy św. przewodniczy metropolita krakowski ks. abp Marek Jędraszewski. W wygłoszonej homilii podkreślił, że obejmując pieczę nad katedrą, ks. Sochacki "zdawał sobie doskonale sprawę z tego, że musi się zmierzyć z ogromnym skarbem chrześcijańskiej wiary, a jednocześnie historii i kultury naszej ojczyzny".
- Miał w pełni świadomość tego, że obejmuje ogromne dziedzictwo, za które jest odpowiedzialny bezpośrednio, z zadaniem, aby je przekazywać kolejnym pokoleniom Polaków – podkreślił arcybiskup.
Dodał, że proboszczowi w realizowaniu tego zadania pomagało wstawiennictwo świętych, ale mierzył się też z wielkimi wyzwaniami.
- Trudne doświadczenie – tak to określił. Trudne doświadczenie mierzenia się z przeszłością i ogromem dziedzictwa, ale także wynikające z tego, że nieraz przychodziło mu się konfrontować z tymi, którzy nie potrafili dostrzec majestatu tej katedry, właściwie ją zrozumieć i odpowiednio uszanować – wskazał ks. abp Jędraszewski.
- A on uważał, że musi być jej strażnikiem, musi być jej świadkiem – dodał.
- Ks. Sochacki za swoją osobistą misję związaną z tą katedrą uważał rozpowszechnianie kultu świętej Jadwigi, królowej – podkreślił metropolita.
Wskazał, że osobiste cierpienie proboszcz znosił bez narzekania, z pogodą ducha, która ujmowała wiele osób.
W ocenie metropolity ks. Sochacki "stał się prawdziwym kustoszem grobu pary prezydenckiej – prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego żony Marii". Przypomniał, że proboszcz był odpowiedzialny za organizację pogrzebu, przewodniczenie miesięcznicom smoleńskim i za troskę o sarkofag.
Ks. Zdzisław Sochacki był wspaniałym kapłanem, człowiekiem wielkiego ducha; w jego życiu Bóg, Ojczyzna, ludzie i katera to były rzeczy najważniejsze - powiedział z kolei prezydent Andrzej Duda podczas uroczystości pogrzebowych na Wawelu. Pośmiertnie odznaczył proboszcza parafii archikatedralnej Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski za zasługi w pracy duszpasterskiej i działalności społecznej. Odznaczenie odebrał brat zmarłego kapłana Edward Sochacki.
Andrzej Duda przyznał, że nie spodziewał się śmierci ks. Sochackiego.
- Od czasu, kiedy w katedrze wawelskiej spoczęła para prezydencka prof. Lecha Kaczyński wraz z małżonką, bywałem na Wawelu bardzo często i często spotykałem się z ks. prałatem. [...] Rozumieliśmy się właściwie bez słów w tych sprawach, bo był człowiekiem głęboko wierzącym, bardzo głęboko wierzącym, rzeczywiście prawdziwie wierzącym kapłanem. Mogę śmiało powiedzieć, że w jego życiu Bóg, Ojczyzna, ludzie i katedra to były rzeczy najważniejsze, przy czym ludzie i katedra - na jednym poziomie - powiedział.
Zaznaczył, że zmarły proboszcz działał tak, aby z jednej strony ludzie mogli skorzystać z katedry, ale także by budynkowi nic się nie stało.
- Czasem się nie zgadzał na różnego rodzaju formy obecności tutaj. Był w tym względzie bardzo stanowczy - powiedział prezydent.
Jak dodał "Niezwykle o katedrę dbał - to była z całą pewnością jego wspaniała cecha, jako tego, który miał to nasze narodowe sanktuarium pod swoją opieką".
Zwrócił uwagę, że "pięknie wyremontował groby królewskie, w taki sposób, że zachwycają w tej chwili swoim pięknem".
- Wszystkie remonty, które chciał zrobić w ciągu ostatnich sześciu lat zrobił - powiedział prezydent Duda dziękując Zjednoczonej Prawicy za wsparcie w restauracji katedry na Wawelu, "gdzie spoczywa tylu ludzi o wielkich zasługach dla naszego państwa, dla naszego narodu".
Andrzej Duda podkreślił, że śp. ks. Zdzisław Sochacki był także człowiekiem życzliwym i niezwykle wyrozumiałym.
- Obserwował ludzi uważnie, kiedy widział, że ktoś ma dobre intencje i chce się po prostu modlić, to nigdy w żaden sposób tego nie utrudniał, wręcz przeciwnie, gotów był nawet do osobistych poświęceń, czy to w godzinach bardzo wczesnoporonnych czy późnowieczornych - był zawsze do dyspozycji - wspominał prezydent.
Podkreślił, że "proboszcz był wspaniałym kapłanem, człowiekiem wielkiego ducha, wielkiej siły wewnętrznej, chociaż kruchej sylwetki".
- Będzie nam go bardzo brakowało. Mam nadzieję, że będzie miał godnego następcę opiekuna katedry po sobie - oświadczył prezydent PR.
Andrzej Duda podziękował zmarłemu za serce, za wszelkie dobro, i za modlitwę, i duchowe wsparcie, zwłaszcza w trudnych chwilach.
- Dziękuję za przykład wiary i pięknego kapłaństwa - podsumował prezydent.
Za aktywną rolę w pielęgnowaniu kultu wspólnych świętych i w rozwoju stosunków między polską i węgierską wspólnotą kościelną ks. prałat Zdzisław Sochacki został odznaczony także przez prezydenta Węgier Janosa Adera Krzyżem Kawalerskim Węgierskiego Orderu Zasługi. Odznaczenie przekazał konsul Węgier Tibor Gerencsér.
APW, PAP