• Niedziela, 19 września 2021

    imieniny: Januarego, Teodora

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Cicha obecność

Wtorek, 31 sierpnia 2021 (07:45)

Na duchowej mapie Warszawy to miejsce natchnione. Wybrane przez Boga. Oaza nadprzyrodzonej Obecności na pustyni wielkiego miasta.

Mniszki benedyktynki sakramentki na Nowym Mieście w Warszawie od 333 lat nieustannie, dzień i noc, adorują Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie i wynagradzają za profanacje, bluźnierstwa, niegodne przyjmowanie Komunii św. A teraz modlą się z całym Kościołem, żeby ludzie powrócili do Eucharystii.

„Nie ma nikogo bardziej samotnego niż Jezus Chrystus w tabernakulum” – pisała matka Mechtylda, założycielka zakonu. W warszawskim klasztorze przy kościele pw. św. Kazimierza Królewicza, ufundowanym przez królową Marię Kazimierę Sobieską jako wotum za zwycięstwo Jana III pod Wiedniem, Pan Jezus nigdy nie jest sam. W milczeniu, na kolanach uniżają się przed Nim 22 mniszki. Konwent stale się powiększa – Pan Bóg błogosławi i przyprowadza kolejne kandydatki. W tej chwili formację początkową na Nowym Mieście odbywa 5 sióstr: 3 w klasztorze w Siedlcach i 1 we Wrocławiu. W sumie 9 osób.

– To szczęście, jakiego dawno nie miałyśmy – cieszy się s. Cecylia. Radość tym większa, gdyż w czasie pandemii wstąpiły aż 4 siostry.

Być sakramentką

To nie sposób na życie, nie wybór jak każdy inny, lecz dojrzała, przemodlona decyzja, odpowiedź na zaproszenie, by stać się żertwą, ofiarą za tych, którzy nie wierzą, nie uwielbiają, nie ufają i nie kochają Boga.

– Kandydatki przyciąga adoracja Najświętszego Sakramentu, kult Eucharystii. Często dopiero później poznają regułę św. Benedykta – dzieli się s. Maria Dominika. Pan Jezus otwiera różne serca. – Znakiem czasów są siostry, które wstąpiły po latach pracy za granicą. I nie ma znaczenia, czy pracowały fizycznie w laickim państwie europejskim, czy umysłowo w amerykańskim laboratorium – na pustyni duchowej odkrywały, że albo mogą odejść od Boga, albo Go świadomie wybrać. Mamy więc siostry, które Go wybrały i usłyszały zaproszenie do Jego wyłącznej służby, a to wszystko – po ludzku patrząc – w zupełnie niesprzyjającej rzeczywistości – opowiada s. Maria Cecylia.

Powołań ze świata jest więcej, poruszające są te historie. Niedawno młoda Polka z Irlandii, po wstąpieniu do klasztoru, na pierwszych Mszach św. płakała ze szczęścia, że Jezus jest tak blisko. Na Zielonej Wyspie podczas pandemii władze zakazały kultu religijnego, nie wolno było publicznie sprawować Eucharystii. Ludzie umawiali się szyframi, kodami na konspiracyjne Msze św., które odprawiali odważni kapłani.

Ostatni trudny rok nie zmienił codziennego rytmu dnia w klasztorze na Nowym Mieście. Klauzura widziana oczami laika może przypominać kwarantannę, bo i tu, i tam zamknięcie, izolacja. Nic bardziej mylnego. Sakramentki odgradzają się od świata, by być w nim jeszcze bardziej obecne przez modlitwę.

Drogi Czytelniku! Więcej można przeczytać w papierowym wydaniu „Naszego Dziennika” dostępnym w punktach sprzedaży prasy lub w wersji elektronicznej TUTAJ.

Więcej można zobaczyć także w fotogalerii TUTAJ.

Małgorzata Rutkowska