Hagel musi poczekać
Sobota, 16 lutego 2013 (02:08)Republikanie w Senacie zdołali czasowo zablokować proces zatwierdzania nominacji Chucka Hagla na stanowisko sekretarza obrony. To zdenerwowało prezydenta Baracka Obamę, który zarzucił Republikanom działanie na szkodę bezpieczeństwa kraju.
Do zatwierdzenia Hagla nie doszło, gdyż Demokratom nie udało się uzyskać niezbędnej większości 60 głosów. Partia Demokratyczna posiada wprawdzie w Senacie większość, lecz muszą oni przekonać przynajmniej pięciu reprezentantów opozycji, aby przegłosować nominację. Tymczasem opozycja uciekła się do wybiegu proceduralnego polegającego na przedłużaniu w nieskończoność swoich wystąpień (tzw. fili buster) i doprowadziła do wstrzymania nominacji kandydata. Co prawda w takich przypadkach jak zatwierdzenie prezydenckiej kandydatury nie powinno się stosować podobnych wybiegów, ale Republikanie argumentują, że zablokowali nominację Hagla, gdyż chcą się „bliżej przyjrzeć temu kandydatowi”. Obie strony sceny politycznej w USA są przekonane, że wcześniej czy później stanowisko szefa Pentagonu zostanie obsadzone i że zostanie przyznane właśnie Haglowi, niemniej jednak obstrukcja w wykonaniu Partii Republikańskiej (GOP) bardzo zdenerwowała głowę państwa. – To wyjątkowo niefortunne zdarzenie, że tego rodzaju polityka pojawia się, kiedy cały czas prowadzę wojnę w Afganistanie i kiedy potrzebuję sekretarza obrony, który będzie koordynował współpracę z naszymi sojusznikami – grzmiał prezydent Barack Obama.
Nie chodzi o Pentagon
Jednocześnie – jak podkreślają amerykańskie media – ruch ze strony GOP miał być także sygnałem wysłanym w stronę Białego Domu, aby prezydencka administracja nie postrzegała Senatu jak klubu do zatwierdzania swoich decyzji. „Demokraci uważają bowiem, że część starszych przedstawicieli Partii Republikańskiej, w obawie przed wyborami w 2014 roku wewnątrz swojej partii, chce się pokazać jako bardziej zgodna z młodszymi senatorami, którzy mają silne powiązania z Tea Party. W związku z tym osiągnięcie bilateralnego porozumienia także w takich kwestiach jak imigracja czy budżet może być równie ciężkie” – pisze dziennik „Washington Post”.
Takie zwarcie szyków wewnątrz obozu opozycyjnego również nie podoba się Obamie. – Wygląda na to, i narasta to w ostatnim czasie, że republikańska mniejszość zdaje się myśleć, że istnieje zasada, że musisz mieć 60 głosów do wszystkiego. Cóż, nie ma takiej zasady – denerwował się prezydent. Republikanie zaprzeczają doniesieniom, że zamierzają blokować kandydaturę Hagla bez końca. Jak podkreślają przedstawiciele tego ugrupowania, zamierzają oni przystać na to, aby zatwierdzić kandydaturę zwykłą większością głosów. Jednocześnie argumentowali, że opóźniają tę nominację, gdyż chcą zebrać więcej informacji o przebiegu kariery byłego senatora republikańskiego Chucka Hagla, w tym jego wystąpienia na arenie międzynarodowej, a także ewentualne związki z prywatnymi grupami inwestycyjnymi.
Z drugiej strony kilku członków GOP w zamian za poparcie tej kandydatury domaga się udostępnienia większej liczby informacji na temat zamachu, do którego doszło w Bengazi 11 września ubiegłego roku. Wówczas w ataku na amerykańską ambasadę w tym libijskim mieście zginęło czterech wysokich rangą dyplomatów, w tym ambasador Christopher J. Stevens. Jak przypominają amerykańskie media, takie żądania nie są rzadkością, jednakże zdarzają się raczej w przypadku nominacji na niższych szczeblach. Także demokratyczni kongresmani wyrażają swoje niezadowolenie z postawy republikańskich parlamentarzystów, określając ich zachowanie mianem dziecinady. – To nie jest liceum, to nie jest przygotowanie się do futbolowego meczu czy innej gierki, jaka rozgrywa się w szkołach. W tym momencie staramy się powołać kogoś, kto pokieruje obroną naszego kraju, wojskiem naszego kraju – grzmiał z trybuny lider senackiej większości Harry M. Reid. Reid zapowiedział, że ponowne głosowanie nad wnioskiem odbędzie się 26 lutego, po tygodniowej przerwie w obradach Senatu. Oczekuje się, że wówczas wniosek zostanie zatwierdzony.
Kandydatura Hagla od początku wzbudzała kontrowersje. Republikanie twierdzą, że Hagel jako sekretarz obrony doprowadzi do osłabienia potencjału militarnego USA i będzie uprawiał miękką politykę, w tym wobec Iranu. Podczas przesłuchań w senackiej komisji ds. sił zbrojnych 31 stycznia Republikanie ostro atakowali go za jego wypowiedzi z przeszłości oraz za stanowisko, jakie zajmował podczas głosowań dotyczących Izraela, Iranu, Iraku i broni nuklearnej. 66-letni Hagel, odznaczony za udział w wojnie w Wietnamie, podczas której był dwukrotnie ranny, będzie pierwszym sekretarzem obrony, który w przeszłości był szeregowym żołnierzem.
Łukasz Sianożęcki