To zbrodnia przeciw ludzkości
Sobota, 16 lutego 2013 (02:06)Brutalne stłumienie protestów robotniczych na Wybrzeżu w 1970 r. to zbrodnia przeciwko ludzkości – podkreślił w mowie końcowej Piotr Łukasz Andrzejewski, przedstawiciel NSZZ „Solidarność”.
– Motywacja działań przeciwko określonej grupie społecznej i politycznej, jak i środki działania zaangażowane przez aparat przemocy i represji państwa w grudniu 1970 r. na Wybrzeżu, zdaniem NSZZ „Solidarność” wypełniają przesłanki zbrodni przeciw ludzkości – stwierdził Andrzejewski. Wygłosił on mowę końcową w procesie osób odpowiadających za masakrę w grudniu 1970 roku.
– Naród i rodziny ofiar oczekują na wyrok w tym procesie – podkreślił Andrzejewski. Także oskarżyciel posiłkowy, przedstawiciel rodzin ofiar masakry na Wybrzeżu, mec. Maciej Bednarkiewicz wskazał w swojej mowie, iż obecnie jest ostatni moment na to, aby sąd dokonał oceny wydarzeń Grudnia ’70. – Na świadomość sądu składam, że jest to ostatni moment, aby dokonać takiej oceny. Wiem, że to odpowiedzialność nadzwyczajna – powiedział mec. Bednarkiewicz.
Jak podkreślił Andrzejewski, użyte wówczas siły wojskowe i milicyjne wskazują, że protesty robotników potraktowano jako „quasi-powstanie przeciw władzy ludowej, kontrrewolucję”.
– Na skutek zmanipulowanych informacji centralne władze partii uznały, że na Wybrzeżu wystąpiła „kontrrewolucja” o podłożu politycznym. Władza wykluczyła jakiekolwiek kroki pojednawcze z robotnikami – mówił były senator. Zaznaczył, że rozsiewane opinie o „rzekomej kontrrewolucji” miały umożliwić rozprawienie się z robotnikami. – Miały zachęcić do bezwzględnych działań bojowych, skierowania do akcji dziesiątek czołgów, tysięcy żołnierzy, marynarzy, funkcjonariuszy milicji, ZOMO. Działania te przybrały krwawe i okrutne wymiary – powiedział Andrzejewski.
– W grudniu 1970 r. niewątpliwie zaistniało poważne prześladowanie grupy politycznej ze względu na jej przynależność do klasy robotniczo-chłopskiej, przeciwstawiającej się autokratycznej władzy totalitarnego aparatu partyjno-państwowego – kontynuował.
Andrzejewski podkreślił, że w jego ocenie oskarżeni w tym procesie „weszli w skład grupy przestępczej złożonej z funkcjonariuszy różnego szczebla władzy partyjnej i rządowej, wojska, marynarki wojennej, milicji, służb MSW Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej”. Grupa ta dążyła do zmian personalnych „na najwyższych szczeblach władzy partyjnej i rządowej”, „eskalowała zakres konfliktu społecznego” , a następnie „przy pomocy wojska, milicji, marynarki wojennej, lotnictwa i służb specjalnych MSW zastosowała środki bojowe wobec ludności cywilnej”.
Bednarkiewicz zwrócił się do sądu o zawarcie w wyroku oceny wszystkich elementów Grudnia ’70, również tych odnoszących się do osób, które nie są już lub nie były oskarżonymi w tym procesie. – Proszę, żeby sąd powiedział – bo musi sąd to w końcu ustalić – że to I sekretarz PZPR Władysław Gomułka wydał rozkaz. Jeśli sąd tego nie zrobi, to ocena działania któregokolwiek z oskarżonych nic nie da – mówił adwokat. – Nie można udawać również, że nie było oskarżonego Jaruzelskiego – zaznaczył.
Z początkowo 12 oskarżonych w tym procesie obecnie na ławie zasiada jedynie trzech: ówczesny wicepremier Stanisław Kociołek oraz byli wojskowi – dowódca batalionu blokującego bramę nr 2 Stoczni Gdańskiej Mirosław W. i zastępca ds. politycznych dowódcy 32. Pułku Zmechanizowanego blokującego Stocznię w Gdyni Bolesław F. Są oni oskarżeni o „sprawstwo kierownicze” zabójstwa robotników Wybrzeża. Żaden z nich nie przyznaje się do winy. Sprawa ówczesnego szefa MON Wojciecha Jaruzelskiego została wyłączona i zawieszona z powodu złego stanu jego zdrowia.
Podczas grudniowych demonstracji w 1970 r., według oficjalnych danych, na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga od strzałów milicji i wojska zginęło 45 osób, a 1165 zostało rannych.
Zenon Baranowski