• Piątek, 8 maja 2026

    imieniny: Stanisława, Wiktora, Lizy

Z Krakowa do Częstochowy

Środa, 11 sierpnia 2021 (20:47)

Modlitwę za Kościół powszechny, Ojca Świętego, a także za Ojczyznę, by budowała na Bogu, tradycyjnie przynieśli na Jasną Górę uczestnicy pieszej pielgrzymki krakowskiej.

Pod przewodnictwem nowego koordynatora w 9 niezależnych wspólnotach, podążając różnymi drogami, dotarło ponad 3 tys. osób.

Pielgrzymka Krakowska swój początek wzięła z idei „Białego marszu”, jaki odbył się w Krakowie 17 maja 1981 r. Był reakcją na wiadomość o zamachu na życie Jana Pawła II. Dziś, po 40 latach od tego wydarzenia, jest wciąż wielkim dziękczynieniem za pontyfikat świętego Papieża z Polski.

– To, co jest istotne nie tylko w czasie pielgrzymowania, ale też szczególnie dzisiaj, to modlitwa za Kościół i jego pasterzy. Wyzwania są coraz trudniejsze, ludzie stawiają często coraz bardziej skomplikowane pytania i wymagania, z tym trzeba się mierzyć. Jesteśmy owieczkami, a droga pielgrzymkowa to jeszcze bardziej podkreśla i pokazuje: jest ten, który prowadzi, i są ci, którzy idą za jego głosem, tworząc wspólnotę – powiedział ks. Jacek Pierwoła, od tego roku koordynator krakowskiej pielgrzymki.

Dodał, że pielgrzymka jest odpowiedzią na znaki czasu. – Chodzi o świadectwo wiary żywej, prawdziwej, na której można budować potem wiarę u innych – podkreślił kapłan.

Dostosowując się do wymogów sanitarnych, każda z dziewięciu wspólnot była właściwie odrębną pielgrzymką. Szlak został rozłożony tak, by wspólnych spotkań było jak najmniej, noclegi odbywały się najczęściej w namiotach. Pielgrzymi korzystali też z gościnności szkół i remiz strażackich. Za każdym razem były one po wyjściu pielgrzymki ozonowane, dezynfekowane.

– Pielgrzymka to doświadczenie wspólnoty. Cieszymy się tym, że możemy być u Maryi. Jestem pierwszy raz na całej pielgrzymce i nie sprawdziło się nic z tego, czego się obawiałam. Przez cały tydzień lamentowałam, że będę mieć odciski, bąble, że będą boleć mnie nogi, a nie mam niczego. Pięknym, żwawym krokiem dotarłam na Jasną Górę – powiedziała pani Beata, która weszła do Matki Bożej w góralskim stroju. Jak dodała, to podtrzymywanie tradycji i okazja, by w ten sposób zademonstrować miłość do Polski, patriotyzm.

Pątniczka zapewniła, że nie tylko połknęła pielgrzymkowego bakcyla, ale w przyszłym roku wyruszy z całą rodziną.

Pierwszy raz do Częstochowy wybrał się też Alek. Zachęciła go jego dziewczyna. – Uprzedzała mnie, że będzie ciężko. Nogi mnie bolą, ale było warto. To wspaniałe przeżycie, patrzyłem na krzyż z przodu i wiedziałem, że dam radę. Niesamowite jest świadectwo tych, którzy idą, że Kościół jest żywy, nie ginie i oczyszcza się. To jest przepiękne, gdy widzisz, że tyle osób idzie. To daje wielką nadzieję – wyznał student.

– Dziękujemy wszystkim za gościnę, za otrzymane dary, których było bardzo dużo. Życzliwość jest wielka. Bóg zapłać – mówią pielgrzymi. Ojciec Piotr z grupy franciszkańskiej „7” członu śródmiejskiego zapewnia: „wszystkich przynosimy tutaj, do Maryi”.

Każdą z grup 41. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej witał na Jasnej Górze ks. abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski.

JG, KAI