Reforma sądownictwa będzie kontynuowana
Poniedziałek, 9 sierpnia 2021 (23:22)Z Markiem Astem, członkiem Komitetu Politycznego PiS oraz przewodniczącym Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Odnosząc się do zapowiedzi prezesa Jarosława Kaczyńskiego – można powiedzieć, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego powoli odchodzi do przeszłości?
– Na pewno jest to zapowiedź zmian. Jest to rzeczywiście zapowiedź odejścia od obecnej formuły postępowania dyscyplinarnego, które toczyło się w Sądzie Najwyższym – w Izbie Dyscyplinarnej specjalnie powołanej poprzednią ustawą nowelizującą ustawę o Sądzie Najwyższym. Natomiast nie oznacza to w ogóle odejścia od postępowań dyscyplinarnych – wręcz przeciwnie. Skoro z punktu widzenia efektywności postępowania dyscyplinarnego Izba po – dwóch latach funkcjonowania – nie spełniła oczekiwań, a jednocześnie budziła tak duże negatywne emocje oraz tak wiele krytycznych słów padło pod jej adresem – dla mnie niezrozumiałych – chodzi o to, że jeśli ta krytyka, czy wręcz negacja płynęła ze strony opozycji w stosunku do instytucji, która jednak nie wydawała budzących kontrowersje wyroków, a wręcz przeciwnie: działała zachowawczo, to wydaje się, że te słowa krytyki były nieuzasadnione.
Z czego zatem wynika zapowiedź prezesa Jarosława Kaczyńskiego?
– Wynika z obiektywnej oceny funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej. Skoro z jednej strony jest ona pod obstrzałem środowiska sędziowskiego, pod obstrzałem opozycji, ale również Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a z drugiej strony rzeczywiście nie spełnia pokładanych w niej oczekiwań, jeśli chodzi o efektywne prowadzenie postępowań dyscyplinarnych, to jest to czas na zmiany. Myślę, że takie propozycje niebawem padną, a wszystko po to, żeby postępowania dyscyplinarne wobec sędziów toczyły się sprawnie. Chodzi o to, żeby nie było świętych krów, żeby nie było źle pojętej solidarności zawodowej w środowisku sędziowskim i żeby wszyscy sędziowie, którzy sprzeniewierzą się zasadzie niezawisłości sędziowskiej, godności zawodu sędziego, przysiędze sędziowskiej, aby podlegali postępowaniom dyscyplinarnym i odpowiedzialności.
Tylko że osoby mniej wtajemniczone, nieobeznane z tą problematyką mogą odnieść wrażenie, że presja Komisji Europejskiej i Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu przynosi rezultaty.
– Pewnie tak, ale ze strony szefa rządu zawsze była deklaracja, iż jako państwo członkowskie Unii Europejskiej bierzemy pod uwagę każde rozstrzygnięcie Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu i do każdego się ustosunkujemy. Proszę zwrócić uwagę, że unijny Trybunał Sprawiedliwości nie zanegował Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. W tym orzeczeniu nie padło stwierdzenie, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem. Owszem, podniesiono wiele kwestii, wątpliwości co do statusu Izby i sędziów w niej zasiadających, jest też oczekiwanie, żeby państwo polskie na te wątpliwości w wyznaczonym terminie odpowiedziało. I tak zapewne będzie, ta odpowiedź zostanie przygotowana – mianowicie jakie działania są planowane w stosunku do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.
Czy to wystarczy?
– Trzeba sobie powiedzieć jasno, że stoimy na stanowisku takim, jakie zostało wyrażone niedawno w wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Zatem mamy prymat Konstytucji RP nad prawem europejskim w sprawach, które nie zostały przekazane do właściwości Unii Europejskiej. Te kwestie to na przykład postępowania dyscyplinarne wobec sędziów, czy chociażby organizacja wymiaru sprawiedliwości. Myślę, że to w wyjaśnieniach zostanie podniesione – mianowicie że jeżeli decydujemy się na zmiany, to m.in. właśnie po to, żeby usprawnić funkcjonowanie sądownictwa dyscyplinarnego czy postępowań dyscyplinarnych, które wobec sędziów mają się toczyć. I to jest jakby jeden aspekt sprawy, ale z drugiej strony – w tym wąskim zakresie, w jakim obowiązuje nas europejska jurysdykcja w stosunku do sędziów – mam na myśli sprawy dotyczące kwestii przekazanych do kompetencji Unii Europejskiej – tam gdzie sędziowie muszą zajmować się i rozstrzygać w oparciu o przepisy unijne – tam musimy pewnie uwzględnić oczekiwania Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu. W jaki sposób to zostanie zrobione – myślę, że dowiemy się w momencie, kiedy zostanie przedstawiony konkretny projekt dotyczący likwidacji Izby Dyscyplinarnej. W związku z tym, że nie może być próżni, zobaczymy też, czym i w jaki sposób ten sąd zostanie zastąpiony.
Tylko że to merytoryczne wyjaśnienie, jakie Pan przedstawił, na pewno strony opozycyjnej, a także nadzwyczajnej sędziowskiej kasty nie interesuje. Dla nich ważne będzie to, że rząd się ugiął…
– Sądzę, że akuratnie tym nie ma sobie co zaprzątać głowy. Przyznam, że nie traktuję decyzji o likwidacji Izby Dyscyplinarnej w kategoriach porażki państwa polskiego i obecnej władzy. W moim przekonaniu, gdyby rzeczywiście próbowano negować Krajową Radę Sądownictwa i generalnie kwestionowano sposób wyboru sędziów z udziałem właśnie KRS, to rzeczywiście byłoby to bardzo niebezpieczne z wielu powodów. Chociażby z tego powodu, że wielu sędziów, którzy zostali Prezydentowi RP wskazani przez Krajową Radę Sądownictwa, dzisiaj orzeka, funkcjonuje w wymiarze sprawiedliwości i siłą rzeczy rodzi się pytanie, co w takim razie z rozstrzygnięciami, które z udziałem tych sędziów zapadły. Dlatego tutaj nie ma mowy o tym, żeby się z tego punktu reformy wymiaru sprawiedliwości wycofać. Natomiast jeśli chodzi o Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego, to jak już powiedziałem – w ocenie nie tylko prezesa Jarosława Kaczyńskiego, ale też w ocenie środowisk, które wspierają reformę wymiaru sprawiedliwości w Polsce, Izba Dyscyplinarna jednak nie działała sprawnie, co więcej, często działała zachowawczo, a postępowania bądź nie były wszczynane, a jeśli już, to były przeciągane i nie kończyły się rozstrzygnięciem. Oczywiście, można byłoby próbować reformować Izbę Dyscyplinarną, ale można też działać tak, jak proponuje prezes Prawa i Sprawiedliwości, czyli dokonać jej likwidacji i zaproponować nowe, lepsze rozwiązania.
Które być może też będą negowane. W końcu jak sama nazwa wskazuje – totalność opozycji zobowiązuje i chyba nie po to jest również nadzwyczajna sędziowska kasta, żeby pozwalać na reformowanie sądownictwa, ale po to, żeby te zmiany torpedować. Przecież jak mawiał klasyk, trzeba robić wszystko, żeby było tak, jak było.
– Na pewno kolejne rozwiązania powinny być w jakiś sposób skonsultowane, przedyskutowane ze środowiskiem sędziowskim. Oczywiście, można się spodziewać, jaka może być reakcja opozycji, że opozycja zawsze będzie na nie. Natomiast kwestia funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, kwestia funkcjonowania sędziów w ramach wymiaru sprawiedliwości jest bardzo istotna. W ogóle u podstaw reformy wymiaru sprawiedliwości, a szczególnie w postępowaniach dyscyplinarnych leżało to, że sędziowie jednak ulegali źle pojętej solidarności zawodowej, czego wyrazem było określenie „nadzwyczajna sędziowska kasta”. Bronili „czarnych owiec” w swoim środowisku w często rażących różnych wykroczeniach ze strony poszczególnych sędziów, którzy byli bądź to w symboliczny sposób dyscyplinowani, bądź to w ogóle nie odpowiadali za swoje czyny. Dlatego system postępowania dyscyplinarnego musi działać sprawnie, tak aby odbudować zaufanie do polskich sędziów, żeby ukrócić też rozpolitykowanie części środowiska sędziowskiego. I dobrze byłoby, gdyby ta reforma dokonywała się także przy udziale przynajmniej części środowiska sędziowskiego.
Część sędziów czuje się jednak wciąż nietykalna i nic dziwnego, że to rozpasanie budzi uzasadniony sprzeciw społeczeństwa…
– Owszem, ale uściślając, ten – nazwijmy to – chory stan na pewno dotyczy nie większości sędziów, ale mniejszości, tyle że bardzo hałaśliwej. Właśnie ta część, nazywana nadzwyczajną kastą, dyktuje warunki, zastrasza pozostałych sędziów, którzy chcieliby spokojnie pracować, którzy chcieliby również usprawnienia funkcjonowania sądów, którzy z nadzieją oczekiwali i oczekują na reformę wymiaru sprawiedliwości. Warto się do tych rozsądnie i propaństwowo myślących przedstawicieli środowiska sędziowskiego zwrócić właśnie o opinię w momencie, kiedy będziemy już mieli projekt nowych rozwiązań. Trzeba też powiedzieć, że takich sędziów jest dużo. Pracują m.in. w Ministerstwie Sprawiedliwości i z tego, co wiem, pracują nad kolejnymi propozycjami, jeśli chodzi o następny etap reformy sądownictwa.